Był kiedyś taki temat, ale za cholerę nie mogę go znaleźć (pewnie podczas przeprowadzki forum go wcięło). Więc czas na nowy.
No właśnie - Andrzej Gołota38W(31ko's)-6L-1D powraca na ring. Za niespełna tydzień w katowickim "Spodku" zmierzy się z Jeremym Batesem21W(18ko's)-13L-1D.
Co myślicie o tej walce? O powrocie Gołoty i o samym Gołocie?
Ja - nie będę ukrywał - zawsze mu kibicowałem. Przed drugą walką z Riddickiem Bowe całą noc siedziałem przy radiu robiąc wszystko by nie zasnąć. I udało się, tyle że chwilę przed walką padły mi baterie i w gorączkowych poszukiwaniach cholernej baterii obudziłem cały dom (w końcu wyciągałem z pilota). Do dziś nie zapomnę tych emocji i znakomitego komentarza Piotra Salaka (w RMF wtedy słuchałem). Do dziś wiele razy oglądałem tę walkę i myślę, że spokojnie można ją zaliczać do jednej z najlepszych w historii boksu. Gołota, który dość niespodziewanie dostał szansę walki z Bowe'm ("znokautował" faulem Danella Nicholsona, który po pokonaniu Gołoty miał walczyć z Bowe'm. W tej sytuacji to Gołota wskoczył na jego miejsce) był wtedy w znakomitej formie i pokazał się jako świetny bokser - tylko ta psychika i ciosy-kastratory jakie całymi seriami ładował w Bowe'a wszystko psuły.
Później była walka z Lennoxem Lewisem, która moim zdaniem przesądziła o całej karierze Gołoty i takiej a nie innej przyszłości. Mianowicie ten nokaut - straszliwe lanie jakie dostał Gołota - w połączeniu z jego słabą jak na boksera psychiką sprawiły, że w późniejszych walkach szybko się poddawał po zainkasowaniu kilku mocnych ciosów. (Tyson, Grant) Trzeba wspomnieć, że Gołota miał trochę pecha, że trafił akurat na najlepszy okres w życiu jednej z legend boksu, jaką niewątpliwie jest Lennox Lewis. W tym czasie Lewis był po prostu poza zasięgiem.
Strącony ze szczytu Gołota powracał i kolejna walką, którą doskonale pamiętam, a którą można sobie odświeżyć oglądając ostatnio Polsat Sport (niemal codziennie około północy przez kilka dni puszczali - może dalej dają?). Walka z Coreyem Sandersem. Gołota w znakomitej formie, podobnej z pojedynków z Bowe'm. Zwłaszcza jego uniki robiły wrażenie - mistrzostwo świata po prostu. I ta krew Sandersa lejąca się po całym ringu i pryskająca na stoliki sędziowskie...
Później jeszcze Gołota pokonał byłego mistrza świata - zdziadziałego już Tima Witherspoona. Aż doszło do walki z Michaelem Grantem. Miał go na widelcu w pierwszej rundzie, ale nie skończył. A później odmowa walki po tym jak sam leżał na deskach. Do dziś niezrozumiała to dla mnie decyzja, choć może tak jak wspomniałem wcześniej. Po laniu od Lewisa może panicznie się bał powtórki? Identyczna sytuacja w walce z Mikem Tysonem - choć tutaj decyzję Gołoty o poddaniu walki można jeszcze zrozumieć. Tyson po nokdaunie w pierwszej rundzie, przez całą drugą okładał Gołotę, ten miał szczęście, że jakoś cudem unikał tych ciosów, ale cały czas balansował na skraju ciężkiego nokautu.
No i walki z Chrisem Byrdem oraz Johnem Ruizem. Gołota już wtedy był wyraźnie słabszy niż kilka lat temu, ale i rywali też miał nie tej klasy, co Lewis czy Tyson. O ile werdykt w walce z Byrdem moim zdaniem dość sprawiedliwy (Gołota był minimalnie lepszy, ale nie na tyle by odebrać pas mistrzowski), to werdykt z walki z Ruizem do dziś odbieram jako skandal i hańbę dla boksu. Hańbą jest wogóle to, że ktoś taki jak Ruiz posiadał pas mistrzowski.
No i ostatnia walka Gołoty - pamiętne 53 sekundy z Lamonem Brewsterem. Gołota po prostu trafił na boksera lepszego od siebie, który miał "kowadło" w ręce i perfekcyjnie wykorzystał największą słabość Gołoty, czyli te nieszczęsne pierwsze rundy.
Na wszystkie te walki czekałem do późna w nocy - wszystkie oglądałem, we wszystkich mu kibicowałem. I choć nieraz czułem olbrzymi zawód, to i tak zawsze mu dalej kibicowałem. Sam nie wiem dlaczego - z jednej strony jest to niewątpliwie bokser przyciągający tłumy. Ekscentryczny, zagadkowy i nieprzewidywalny. Z drugiej strony wieczny przegrany, który wciąż dąży do celu. Podobno my Polacy jako naród takich lubimy, nie wiem.
Wiem natomiast, że i tak nadal będę mu kibicował. Choć wiem, że nie ma szans powrócić na szczyt (39 lat). Tego Batesa pewnie stuknie, skoro rok temu 44-letni Holyfield omal go nie zmasakrował w ringu, to i Gołota sobie z nim poradzi. Ale później? W końcu Gołota powalczy z kimś silniejszym. Podstawią mu choćby jakiegoś Kliczkę czy Wałujewa i skończy się to rzezią.
Mimo wszystko uważam, że Andrzej Gołota to najlepszy bokser wagi ciężkiej jakiego kiedykolwiek mieliśmy (niech nikt nie wyskakuje tu z Saletą, bo śmiechem zabiję) i jakiego jeszcze długo nie będziemy mieli - a to dlatego, że boks amatorski zdycha. A to właśnie z amatorskiego boksu wywodzą się wszyscy najlepsi bokserzy świata i w Polsce.
Gołota miał wiele - miał znakomitą technikę, miał umiejętności - nie miał tylko psychiki i nokautującego ciosu (choć bez tego ciosu też dał by sobie radę). W sobotę z pewnością będzie miał jeszcze mniej, ale niech sobie próbuje...
WALKI ANDRZEJA GOŁOTY
Andrzej Gołota vs Baik Hyun-Man (1988 - Olimpiada w Seulu)
JA Andrzeja zawsze lubiłem i bede lubił. Z jednego podstawowego powodu,,,nigdy nie wiem co przyświruje w przeciwnieństwie do Włodarczyka i Michalczewskiego on potrafił zgromadzić przed telewizroami miliony polaków o 5 rano tylko po to żeby dać dłuugą z rongu w drugiej rundzie,,,i za to szacunek Andrzej
Nie wiem czy oglądaliście dzisiejszy wywiad w sporcie po wiadomościach z Gołotą. On był natrzaskany jak meserszmit, chwiał sie na nogach i opowiadał pierdoły. No niezły lol :))
wprawdzie nie interesuje sie boksem, nie znam się na nim, chociaż jeżeli chodzi o Gołotę to jego historię mniej więcej znam, i każdy widział w jaki sposób się ośmieszał ...ale jest Polakiem i dlatego będę (jak przy każdej jego walce zresztą) po jego stronie aby tym razem mu się udało
Nie wiem czy oglądaliście dzisiejszy wywiad w sporcie po wiadomościach z Gołotą. On był natrzaskany jak meserszmit, chwiał sie na nogach i opowiadał pierdoły. No niezły lol :))
dobry gosc
ledwo co go rozumialem, powinien dac juz sobie spokoj
hehe najlepszy był kiedys wywiad z Endrju: Dziennikarz: Andzeju dlaczego zdecydowałeś się wrócić na ring? Andrzej: noooo znudziło mi sie czytanie książek :D:D:D
Pamietam te walki z Bowe. Szkoda, ze przegral przez te dyskwalifikacje(+ zamet na ringu "po"). Walczyl wtedy z niezla zacietoscia Potem cos w nim peklo.
Niektore walki to wrecz zenada, coz bywa.
Jesli bokser wraca w takim wieku to wiadomo z jakeigo powodu, po prostu brakuje mu kasy
Golota to podobny czlowiek do Tysona, obaj mieli warunki, talent, potrafili boksowac, ale problemy z psychika sie ujawnialy, Tyson lal zone, siedzial chyba w pierdlu nawet, na ringu odgryzal uszy Golota tez mial sprawe w sadzie, bo bedac w PL, komus przywalil
Wg. mnie Gołota powinien zejśc już z ringu i na niego nie wchodzić, Zrobił dla Polskiego sportu bardzo wiele ale trzeba wiedzieć kiedy się wycofać
Kto chciałby zakończyć kariere kompromitującym KO w pierwszej rundzie? Jeśli Ty chciałbyś tak zrobić to gratuluje, ale ktoś z sercem do sportu nigdy tak nie będzie odchodzić
Nie będzie to może powrót w style Foremana bo ciężko mi wyobrazic sobie aby Endri był w stanie odebrać tytuł Peterowi, Władowi czy Szagajewowi, ale oprócz tej walki Gołota zawalczy jeszcze raz w Polsce, a potem znowu USA
Andrzej nie wraca dla kasy, ani sławy, robi to dla sportu i chwała mu za to
Też jestem pewien, że nie walczy dla kasy. Tej podobno trochę ma i jakoś ją inwestuje w nieruchomości. To nie Tyson żeby kilkaset milionów wydać na drugi, dziwki i samochody, a potem walczyć za 100tys zielonych bo na spłaty długów nie ma
Gołota walczy bo jest ambitny - przynajmniej poza ringiem. I ciągle wierzy że mu się uda.
Gdyby w ringu był tak ambitny, to już dawno by mu się to udało.
Wg. mnie Gołota powinien zejśc już z ringu i na niego nie wchodzić, Zrobił dla Polskiego sportu bardzo wiele ale trzeba wiedzieć kiedy się wycofać
Kto chciałby zakończyć kariere kompromitującym KO w pierwszej rundzie? Jeśli Ty chciałbyś tak zrobić to gratuluje, ale ktoś z sercem do sportu nigdy tak nie będzie odchodzić
Nie będzie to może powrót w style Foremana bo ciężko mi wyobrazic sobie aby Endri był w stanie odebrać tytuł Peterowi, Władowi czy Szagajewowi, ale oprócz tej walki Gołota zawalczy jeszcze raz w Polsce, a potem znowu USA
Andrzej nie wraca dla kasy, ani sławy, robi to dla sportu i chwała mu za to
Już dawno miał kończyć kariere, przed tą komrpmitacją i jakoś nie wierze że kasa swojego niez robiła, ale to tylko moje zdanie
Pamietam te walki z Bowe. Szkoda, ze przegral przez te dyskwalifikacje(+ zamet na ringu "po"). Walczyl wtedy z niezla zacietoscia Potem cos w nim peklo.
Niektore walki to wrecz zenada, coz bywa.
Jesli bokser wraca w takim wieku to wiadomo z jakeigo powodu, po prostu brakuje mu kasy
Golota to podobny czlowiek do Tysona, obaj mieli warunki, talent, potrafili boksowac, ale problemy z psychika sie ujawnialy, Tyson lal zone, siedzial chyba w pierdlu nawet, na ringu odgryzal uszy Golota tez mial sprawe w sadzie, bo bedac w PL, komus przywalil
Po pierwsze nie porównuj Tysona do Gołoty bo Tyson w szczycie formy i w młodym wieku był nie do rozj ...nia (taki federer ringu) dopiero wizyta w kiciu i smierc trenera wpłynęły na jego słabszą formę .
Już dawno miał kończyć kariere, przed tą komrpmitacją i jakoś nie wierze że kasa swojego niez robiła, ale to tylko moje zdanie
Bokserzy wiele razy kończą kariery, taktyka powrotów jest niesamowicie skuteczna przy robieniu pieniędzy Tito ma teraz wrócić i wszyscy się jarają chociaż i tak pewnie dostanie z kim by nie walczył
Tak jak napisał Bzyku, Endri jest rozsądny i niemałe pieniążki zarobione na ringu leżą na koncie i starczą pewnie jeszcze na dwa pokolenia Gołotów
Po pierwsze nie porównuj Tysona do Gołoty bo Tyson w szczycie formy i w młodym wieku był nie do rozj ...nia (taki federer ringu) dopiero wizyta w kiciu i smierc trenera wpłynęły na jego słabszą formę .
Ja bym ich porównał. To taki typ człowieka, że obojętnie gdzie by nie walczył, z kim by nie walczył, jak długa nie byłaby jego przerwa w boksowaniu, o co by nie walczył, to zawsze jego występowi towarzyszy niesamowite zainteresowanie i atmosfera wielkiego wydarzenia. Tylko Gołota i Tyson chyba potrafią stworzyć taką magię.
Ale jedno powiedzieć trzeba. Gołota to wyjątkowy fenomen.
Pokażcie mi drugiego takiego boksera, który pojawia się trochę znikąd, przegrywa 2 walki (Bowe) i... walczy o mistrzostwo z absolutnym championem, który wówczas panował (Lewis)
W jego czasach miał tego pecha, że waga ciężka była wtedy bardzo silna.
Kilka lat później była wyraźnie słabsza, ale i sam Gołota był już starszy i słabszy niż w 96 czy 98 roku. Mimo to nie był gorszy od Byrda czy Ruiza.
Wypada żałować, że Gołota nie urodził się kilka lat później - wtedy z pewnością był by mistrzem świata. I gdyby mu psycha nie przeszkadzała zbytnio, to mógł by kilka lat taki pas utrzymać. Potencjał i umiejętności na to z pewnością miał.
Teraz to już z pewnością cień dawnego boksera. Ale to jest właśnie Gołota - może jak się okaże słaby, to zaskoczy nas czymś nieprzewidywalnym?
Potrafił przecież poddawać wygrane walki. Potrafił gryźć i walić po jajach. Potrafił uderzać "z backhandu" (obejrzyjcie sobie ostatnią rundę walki z Sandersem - w jednym ze zwarć Gołota trzyma lewą ręką nisko głowę murzyna, a prawą za swoimi plecami jeszcze walnął go w łeb - w życiu czegoś takiego nie widziałem ).
Po prostu - Gołota jest jak pudełko czekoladek. Nigdy nie wiesz, co go trafi
I dlatego wciąż może walczyć. Gdyby nie Ci kibice, którzy i tak będą go oglądać, to by nikt mu już nie dał szansy.