bardziej załosne ale : nie byłem u lekarzy 6-8lat, teraz mam problemik z kolanem wiec poszedłem do przychodni i mowie o co biega ze boli przy zgieciach itp. Piguła kazała mi wypełnic deklaracje, wybrac lekarza i pielegniarke i sie zapisac do swojego wybranego lekarza. zapisalem sie poszedłem i po 5sekundach wyszedłem ze skierowaniem do ortopedy ( od poczatku chcialem isc tylko do ortopedy) i sie zapisałem w (jak to Panie stwierdziły ze mam fart bo sie zwolniło) expresowym tempie na koncowke listopada - jaki ku..a jest sens tracic dzien na te 5sekund u lekarza zeby mi kazał przyjsc za 1.5miecha do innego lekarza ? <szok>
Ot taka polska rzeczywistość żałosne, a nawet smutne. Niestety prawdziwe . Chociaż oby kolano Ci się wyleczyło bo nasza służba zdrowia zawsze będzie "chorować".
Żałosne to jest oczekiwanie, że skoro przyszedłem do lekarza to ma mnie przyjąć i basta. A najlepiej każdy specjalista jakiego sobie zażyczę bo ja 2 razy chodzić nie będę. Moze jeszcze do domu ma przyjsć i zbadać?
Żałosne to jest oczekiwanie, że skoro przyszedłem do lekarza to ma mnie przyjąć i basta. A najlepiej każdy specjalista jakiego sobie zażyczę bo ja 2 razy chodzić nie będę. Moze jeszcze do domu ma przyjsć i zbadać?
Tak powinno być. Każdy z nas płaci na służbę zdrowia więc jak psu buda należy nam się to by po przyjściu do lekarza być przyjęci, a nie odesłani w pizdu. I jeszcze mówią żeby przyjść za 1,5 miesiąca to może będzie miejsce. Nic tylko w ryj lać tych którzy za to są odpowiedzialni. Lekarz do domu, dlaczego nie? Służba zdrowia dostaje tyle szmalu, że powinno być ją stać na opłacenie lekarza który jeździłby z wizytami domowymi.
Ale to chory kraj gdzie pieniądze się rozkrada, defrauduje i marnotrawi. A potem na całą przychodnię jest jeden lekarz a ludzie czekają parę miesięcy na zabieg. Bo nie ma pieniędzy.
Ja poszedłem już o kulach do ortopedy bo nogi wyprostować nie mogłem a pani w okienku mi mówi, ze za 2 tyg myślałem, że ku... przez te okienko wywlekę. Po słownych przepychankach mówi mi żebym spróbował na oddziale ratunkowym. Poszedłem a tam mi mówią ,ze nie mam skierowania i że trzeba było wezwać karetkę wtedy by mnie przyjęli bez problemu.
bardziej załosne ale : nie byłem u lekarzy 6-8lat, teraz mam problemik z kolanem wiec poszedłem do przychodni i mowie o co biega ze boli przy zgieciach itp. Piguła kazała mi wypełnic deklaracje, wybrac lekarza i pielegniarke i sie zapisac do swojego wybranego lekarza. zapisalem sie poszedłem i po 5sekundach wyszedłem ze skierowaniem do ortopedy ( od poczatku chcialem isc tylko do ortopedy) i sie zapisałem w (jak to Panie stwierdziły ze mam fart bo sie zwolniło) expresowym tempie na koncowke listopada - jaki ku..a jest sens tracic dzien na te 5sekund u lekarza zeby mi kazał przyjsc za 1.5miecha do innego lekarza ? <szok>
Ot taka polska rzeczywistość żałosne, a nawet smutne. Niestety prawdziwe . Chociaż oby kolano Ci się wyleczyło bo nasza służba zdrowia zawsze będzie "chorować".
Żałosne to jest oczekiwanie, że skoro przyszedłem do lekarza to ma mnie przyjąć i basta. A najlepiej każdy specjalista jakiego sobie zażyczę bo ja 2 razy chodzić nie będę. Moze jeszcze do domu ma przyjsć i zbadać?
Czyli tak - dostajesz wypłatę, państwo potrąca Ci 1/5 tego co sobie zarobiłeś i rozumiem, że w zamian nic nie oczekujesz?.
Żałosne to jest oczekiwanie, że skoro przyszedłem do lekarza to ma mnie przyjąć i basta. A najlepiej każdy specjalista jakiego sobie zażyczę bo ja 2 razy chodzić nie będę. Moze jeszcze do domu ma przyjsć i zbadać?
tego nie oczekiwalem, natomiast chore jest ze najpierw stracilem ok 1h na podpisanie deklaracji i zalozenie karty (nie byłem pare lat wiec moja karta podobno wygasla) nastepnie czekanie pare dni na wizyte u interny u ktorego na korytarzu spedziłem ok 2h (mimo ze bylem umowiony na konkretna godzine) po to zeby wyjsc po paru sekundach ;-)) wiec nie mow ze jestem zalosny i mam za wysokie oczekiwania ;-) -- zeby jednak bylo w temacie to dodam ze zamienilem z pania doktor pare zdan z czego jedno było " co panu jest" a reszta o ludzi na korytarzu -czy ta pani w kapeluszu tez do mnie ?- czy ci panstwo to do innego lekarz ...
Po przegranym 0:2 meczu Polski z Czechami, zasiadający w Zarządzie PZPN Antoni Piechniczek jest zadowolony z nowej jakości polskiej reprezentacji. - Mieliśmy w pierwszej połowie osiem rzutów rożnych, a każdy był wykonany inaczej, miał swoją myśl przewodnią - zauważa były selekcjoner w rozmowie z Michałem Szadkowskim z "Gazety Wyborczej".
Po przegranym 0:2 meczu Polski z Czechami, zasiadający w Zarządzie PZPN Antoni Piechniczek jest zadowolony z nowej jakości polskiej reprezentacji. - Mieliśmy w pierwszej połowie osiem rzutów rożnych, a każdy był wykonany inaczej, miał swoją myśl przewodnią - zauważa były selekcjoner w rozmowie z Michałem Szadkowskim z "Gazety Wyborczej".