odrazu zaznaczam że się przy tym nie uśmiałem ale cóż nie mój region więc mało kumam,,,może bardziej powinno być w dziale 'ciekawe warte uwagi'.
teraz aby nie zostac zaatakowanym czy to smieszne czy nie...kazdy bedzie sie teraz asekurowal ze moze byc smieszne badz moze i nie dla wsystkich,aby ktos nie najechal heheh
Ten projekt slazak bylby spoko jakby go zrobili calego w tej gwarze slazkiej (uwielbim tego sluchac) i wlasnie w jakis kopalniach itp. Tak to mi momentami nawet morzem zalatuje.
odrazu zaznaczam że się przy tym nie uśmiałem ale cóż nie mój region więc mało kumam,,,może bardziej powinno być w dziale 'ciekawe warte uwagi'.
teraz aby nie zostac zaatakowanym czy to smieszne czy nie...kazdy bedzie sie teraz asekurowal ze moze byc smieszne badz moze i nie dla wsystkich,aby ktos nie najechal heheh
Więc powiem wprost żeby nie być asekurantem. Dla mnie to nie jest śmieszne, ale kto wie może ślązaków rozbawi.
Dla mnie jako warszawiaka 'Projekt Warszawiak' był całkiem dobry i to była taka pozytywna autoironia. Teraz dopiero poczytałem komentarze pod 'Projektem Ślązak' i faktycznie malo kto jest z tego dumny mea culpa za wstawienie
Paradoksalnie jest jedna 'rzecz' ,której Mike może zazdrościć Gołocie,,,a mianowicie żony,która umie zarządzać kasą.Gdyby Andrzej był singlem,podejrzewam że miałby podobne problemy do Tysona.
ale żeby nie było ot , wczoraj zadebiutował projekt ślązak:
Słabe to Mimo, że jestem Ślązakiem (mieszkającym w Wawie ). Tak słabe jak Święta wojna
Śnieżna zima 1952. Leśniczówka Pranie nad jeziorem Nidzkim. W izbie oświetlonej płomyczkiem lampy naftowej, nastrojowy półmrok. Zza zamarzniętych szyb dochodzą groźne pomruki szalejącego wiatru. Przy biurku sam Mistrz pochylony nad kartką wyrwaną z notesu, skreśla kolejne wersy Kroniki Olsztyńskiej. Skrzypienie pióra potęguje tylko urok tego sielankowego obrazka. - Natalio? - przerywa ciszę głos mężczyzny. Siedząca w fotelu przy kominku kobieta podnosi oczy znad robótki ręcznej i pyta: - Co? - ch*jów sto - odpowiada mezczyzna.
Śnieżna zima 1952. Leśniczówka Pranie nad jeziorem Nidzkim. W izbie oświetlonej płomyczkiem lampy naftowej, nastrojowy półmrok. Zza zamarzniętych szyb dochodzą groźne pomruki szalejącego wiatru. Przy biurku sam Mistrz pochylony nad kartką wyrwaną z notesu, skreśla kolejne wersy Kroniki Olsztyńskiej. Skrzypienie pióra potęguje tylko urok tego sielankowego obrazka. - Natalio? - przerywa ciszę głos mężczyzny. Siedząca w fotelu przy kominku kobieta podnosi oczy znad robótki ręcznej i pyta: - Co? - ch*jów sto - odpowiada mezczyzna.
Dariusz Dźwigała, trener Radomiaka chce ściągnąć do radomskiego klubu piłkarza z Argentyny.
Zawodnik ten już był w Polsce, trenował w Starcie Otwock, ale wyjechał do swojego kraju, bo otwocki klub nie miał pieniędzy na jego zatrudnienie. - Jeżeli dostanę od Mirosława Hernika, prezesa klubu zielone światło na ściągnięcie zawodnika, w ciągu kilku dni pojawi się na treningu Radomiaka. To futbolista, który znalazłby miejsce w zespole z ekstraklasy – mówi radomski szkoleniowiec.