Mysle ze latwiej wyksztalcic dobrego lekarza czy prawnika niz gracza, oddamakera czy risk menagera.
A może żarty na bok. "Scena" wypełniona jest głównie przez cinkciarzy, których umiłowanie matematyki sprowadza się do umiejętności mnożenia "p*k", względnie porównania otrzymanej wartości z liczbą 100 lub, dla bardziej zaawansowanych, 1. Kilku wybitnych brydżystów czy szachistów okraszonych paroma jeszcze innymi bystrymi umysłami wpisuje się w rozkład cechy i tyle. Jak kura znosiła złote jaja co chwilę, to wystarczyło się załapać.. Kolejne intrygujące zjawisko to eksperci, których "expertise" sprowadza się do tzw. "zdolności generowania zysku,
udowodnionej co najmniej setką zakładów". I tak: Ziemia jest zieloną planetą, ktoś nie wygrał w totka 13-tego w piątek, a reszka wypadła 5 razy z rzędu.
Lekarz? Prawnik? A gdzie te setki tysięcy stron do wkucia n/t zakładów?! Źródło danych, Excel na podstawowym poziomie, może jakiś drobny pakiecik statystyczny dla co przenikliwszych, szczypta myślenia abstrakcyjnego, oczywiście trochę dobrych chęci i wszystko jak na talerzu..
Oddsmaker "z jajami" wiąże się na ogół ze zbyt dużym ryzykiem, więc można poprzestać na niewychylaniu się, dla leniwych jakiś betradarek zawsze do usług. 90% obrotu i tak zrobisz na inwestorach "nie baczących na cenę".
Przetrwają najsilniejsi. <img src="/ubbthreads/images/graemlins/cool.gif" alt="" />