Ruskich delikatnie mówiąć sympatią nie dażę,jednak tym "panom" w kamizelkach to się należało - i oby więcej takich przypadków było.. Panoszą się k.. niczym milicja..
Podstawek - ja nie pisałem teraz o lidze, tylko o zachowaniu tych osób w dniu wczorajszym. Najbardziej żenująca sytuacja to była,gdy osoba bez znajomości języka obcego (ani angielskiego ani żadnego z państw grających wczoraj we Wrocławiu), przy braku możliwości komunikacji stwierdziła,że osoba jest pod wpływem alkoholu i że nie będzie rozmawiać. Dopiero interwencja naszych rodaków uchroniła Czecha przed wyprowadzeniem ze strefy kibica. Mam tu na myśli interwencję słowną, nie siłową.
Bylem w strefie w Warszawie wszystko lux atmosfera organizacja jedyne co na minus to piwo jakosci smieciowej Pokazalismy ze jako narod potrafimy sie bawic co cieszy
A poza tym, http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,11898399,List_czytelnika__Cieszylem_sie_z_Euro__ale_wiecej.html , listy czytelników napływają do GW nadal,
ja pierdole, kogo to obchodzi?! niektorzy widać za duzo wolnego czasu mają, ze siedzą i takie głupoty wynajdują. kibic = obowiązkowa flaga na samochodzie, patriota = obowiązkowa flaga na balkonie w święto państwowe a dupa w fotelu uwalona. jedni sianogłowi wymyślają standardy inni sianogłowi podłapują. potem sie dziwić, że społeczeństwo z roku na rok coraz głupsze.
Brytyjskie media donoszą, że grupa brytyjskich oraz rosyjskich kibiców została wczoraj zaatakowana w pubie w Łodzi przez blisko 50 Polaków ubranych w barwy klubu ŁKS Łódź. Miejscowa policja została powiadomiona o zajściu, ale na miejscu nie zastała nikogo.
Anglicy i Rosjanie siedzieli w łódzkim pubie przy piwie, gdy na ulicy zatrzymało się kilka samochodów, z których wysiedli zamaskowani mężczyźni w barwach lokalnego klubu piłkarskiego. Zdaniem świadków, Polacy bili, jak popadnie. Większość gości z zagranicy zabarykadowała się w pubie, ale kilku zostało na zewnątrz i ci zostali najciężej pobici.
Na miejscu szybko zjawiła się policja. Joanna Kącka z łódzkiej policji powiedziała jednak, że w pubie nie było już wtedy ani pokrzywdzonych, ani sprawców. "Nikt z osób zastanych w lokalu nie wymagał i nie oczekiwał pomocy medycznej. Do chwili obecnej w szpitalach czy też innych placówkach służby zdrowia nie pojawiły się osoby, które mogły odnieść obrażenia w związku z tym zdarzeniem" - czytamy w komunikacie przesłanym przez łódzką policję.
"Z dotychczasowych ustaleń wynika, iż rzeczywiście około godziny 18.00 w lokalu przy ulicy Liściastej doszło do zdarzenia, które wstępnie można zakwalifikować jako bójkę, jednak żaden z jej uczestników nie czuł się najwyraźniej na tyle pokrzywdzony i poszkodowany aby zgłosić ten fakt policji czy też oczekiwać pomocy medycznej. Zapewniam, iż sprawa jest przedmiotem postępowania prowadzonego przez policję. Zależy nam na wyjaśnieniu faktycznych motywów jakimi kierowali się uczestnicy bójki i ustaleniu ich personaliów" - podsumowała Joanna Kącka.
Brytyjskie media donoszą, że grupa brytyjskich oraz rosyjskich kibiców została wczoraj zaatakowana w pubie w Łodzi przez blisko 50 Polaków ubranych w barwy klubu ŁKS Łódź. Miejscowa policja została powiadomiona o zajściu, ale na miejscu nie zastała nikogo.
Anglicy i Rosjanie siedzieli w łódzkim pubie przy piwie, gdy na ulicy zatrzymało się kilka samochodów, z których wysiedli zamaskowani mężczyźni w barwach lokalnego klubu piłkarskiego. Zdaniem świadków, Polacy bili, jak popadnie. Większość gości z zagranicy zabarykadowała się w pubie, ale kilku zostało na zewnątrz i ci zostali najciężej pobici.
Na miejscu szybko zjawiła się policja. Joanna Kącka z łódzkiej policji powiedziała jednak, że w pubie nie było już wtedy ani pokrzywdzonych, ani sprawców. "Nikt z osób zastanych w lokalu nie wymagał i nie oczekiwał pomocy medycznej. Do chwili obecnej w szpitalach czy też innych placówkach służby zdrowia nie pojawiły się osoby, które mogły odnieść obrażenia w związku z tym zdarzeniem" - czytamy w komunikacie przesłanym przez łódzką policję.
"Z dotychczasowych ustaleń wynika, iż rzeczywiście około godziny 18.00 w lokalu przy ulicy Liściastej doszło do zdarzenia, które wstępnie można zakwalifikować jako bójkę, jednak żaden z jej uczestników nie czuł się najwyraźniej na tyle pokrzywdzony i poszkodowany aby zgłosić ten fakt policji czy też oczekiwać pomocy medycznej. Zapewniam, iż sprawa jest przedmiotem postępowania prowadzonego przez policję. Zależy nam na wyjaśnieniu faktycznych motywów jakimi kierowali się uczestnicy bójki i ustaleniu ich personaliów" - podsumowała Joanna Kącka.