Tak się kończą ZAWSZE polskie marzenia o sukcesie. Nawet jak mamy realną szansę, ZAWSZE jest jakiś słupek, poprzeczka, siatka, niedyspozycja i chuj wie co jeszcze. Tylko inni po prostu napierdalają ile wlezie i co jakiś czas wygrają. Kibicuję polskiej siatkówce jak szalony od ponad 10 lat, jak dotąd nigdy nie mieliśmy szansy na złoto, tym razem ona na prawdę była, tylko znowu czegoś zabrakło, może przygotowania, może kondycji, a może w polskich głowach po prostu siedzi, że i tak dostaniemy w końcu wpierdol i tak... Szkoda kurwa, tak po prostu, po ludzku i po kibicowsku, że miało byc pięknie, a wyszło, jak zawsze.
