ładuję bts w Turynie @2.6 za duży kurs wg mnie vamooos
lapsi jaga a tondela szczeli zza firany?. Jaki dzis fart. Idę na stok. Zagaduje do chłopa jak warunki a on mi daje karnet i śmiga za free. Dałem mu dyche ale dyche mi w kasie oddadzą bo to kaucja za kartę. Farcik
ładuję bts w Turynie @2.6 za duży kurs wg mnie vamooos
lapsi jaga a tondela szczeli zza firany?. Jaki dzis fart. Idę na stok. Zagaduje do chłopa jak warunki a on mi daje karnet i śmiga za free. Dałem mu dyche ale dyche mi w kasie oddadzą bo to kaucja za kartę. Farcik
Nie musicie wierzyć. To normalna praktyka jak ktoś ma karnet cały dzień a ja szedłem na wieczorną sesję jeździć. Ja mam 2h w Pieniny i blisko Chorwacja i to są pełne rządy i kara hehe
Zawsze się zastanawiałem o co tam chodziło i jedyne co mi przychodziło na myśl to , to że Hohwander był ŻYDEM i zmienił nazwisko na polskie
Nad tym się nie zastanawiałem, ale sądzę że chodziło o zachowanie zwykłej anonimowości, bez dodatkowych podtekstów.
To było po prostu przedstawienie przez Chrostowicza (granego przez Jerzego Bończaka), który to był asystentem kierownika produkcji - kierownika produkcji "Ostatniej paróweczki", czyli Jana Hochwandera (granego przez Krzysztofa Kowalewskiego) i siebie samego - asystenta reżysera.
Potwierdzeniem tego jest wcześniejsza scena kiedy to kierownik produkcji przychodzi z "bardzo porządną dziewczyną" Olą i wywiązuje się dialog z robotnikami: - Konczymy sniadanie i robimy' - Sniadanie to wy w domu jedzcie, bo mi tu rezyser na glowe wlazi' - Te, co to za jeden?' - Kierownik produkcji, Hochwander, przyszedl z kobita i szpanuje...' Czy cos takiego, dokladnie slow nie pamietam, ale chyba pamietacie?
Tutaj mamy od 51:05. Chrostowicz - asystent kierownika produkcji filmu "Ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta", wchodząc do domu obcych ludzi jako podległy kierownikowi zabiera głos, dopytując o poszukiwanego Palucha, albowiem kierownik nie może wszak zniżyć się do poziomu ludzi z domostwa, w którym są, poza tym od tego ma asystenta.
Szturchnięcie z 51:08 można wytłumaczyć tylko przez to, że zgodnie z zasadami savoir vivre należy stosować ogólną zasadę, by osobę mniej ważną, młodszą, stojącą niżej w hierarchii służbowej przedstawiać osobie ważniejszej, stojącej wyżej w hierarchii służbowej. Dlatego, kiedy to Pan Zdzisław Dyrma przedstawił się asystentowi Chrostowiczowi, ten powinien przedstawić się jako pierwszy. Natomiast w rzeczonej sytuacji Chrostowicz najpierw przedstawia kierownika, zaś następnie siebie.
W takim przypadku asystent nie mógł przedstawiać Hochwandera Zdzisławowi Dyrmanowi, albowiem w czasie przedstawiania Hochwandera Zdzisławowi jeszcze sam Zdzisława nie zapoznał, gdyż nie odpowiedział na jego chęć zapoznania "Zdzisław Dyrman zasadniczo".
Nie musicie wierzyć. To normalna praktyka jak ktoś ma karnet cały dzień a ja szedłem na wieczorną sesję jeździć. Ja mam 2h w Pieniny i blisko Chorwacja i to są pełne rządy i kara hehe
stań gdzieś przy sklepie na kubku na 2 godzinki to za wachę się zwróci