Znalem ten kawal z lepszym tekstem - facet chodzil i mowil do kazdego taksowkarze "panie , zawiez mnie do domu, daje 500 pln , ale musi mi pan jeszcze loda zrobic"...
Czy ktos mi moze wytlumaczyc o co chodzi w tym niby dowcipie? Polowa ludzi nie rozumie badz uwaza ze wcale nie jest smieszny (w tym ja) a druga polowa smieje sie do rozpuku i nie moze zrozumiec dlaczego dluga polowa nie rozumie dowcipu
W Akademikach Medyka w Krakowie ludzie sobie normalnie chlali w pokoju, imprezka, jest gites. W pewnym momencie ktoś już nieźle naprany mówi tak: "Ej, a ciekawę czy taka żarówka to się do ust zmieści?". No i nie zastanawiając się długo wsadza sobie do gęby. Zmieściła się, ledwo ledwo, ale siedzi. Ludzie się śmieją, że fajnie itp. Ale w pewnym momencie koleś zaczyna robić jakieś rozpaczliwe gesty i macha, że nie może wyjąć. Ludzie się z niego śmieją, że niby sobie jaja robi, bo jak włożył to i musi wyjąć! Ale gościu widać mocuję się z tą żarówką już dłuższy czas i coraz poważniej to wygląda. Strach w oczach, szczękościsk z nerwów no i nie wyjmie. Zbić żarówki nie można, bo wiadomo próżnia to mu szkło pocharata całe podniebienie i gardło. Nie ma rady - "jedziemy do lekarza".Zadzwonili po taxe, podjechała, wsiadają. Taksówkarz jak gościa zobaczył to się zaczyna śmiać, no bo koleś z żarówką w ryju to niecodzienny widok, ale nic jadą oszpitala i w tym czasie ten drugi koleś opowiada taxówkarzowi co się stało. Gościu też nie wierzy, bo przecież "jak się da włożyć to się też da wyjąć!". No nic. Dojechali, zapłacili taksiarzowi i do lekarz. Lekarz też się ubrechtał, że czego to te studenty nie wymyślą po pijaku. Obejrzał go i mówi, że niestety trzeba mu "poszerzyć śmiech" skalpelem. Zoperował, zaszył, koleś wyjął żarówkę. LUZ. Wracają, wchodzą do pokuju, a tam ... siedzi drugi koleś z żarówką w gębie Nie wierzył, że się nie da wyjąć Jak zobaczył tego ze szwami to odrazu mina mu zrzedła. No to nic, jadą do tego samego szpitala z gościem. Zabrał ich jakiś inny taksówkarz. Dojeżdzają, a tu lekarz jak ich zobaczył to mało się nie poryczał ze śmiechu. Odsłania parawan, a tam siedzi... taksówkarz z żarówką w ustach.
To kto mi wytlumaczy o co w tym chodzi?
a w Akademiku w gdansku na medycynie była inna akcja, studenci nawalili się w 3 dupy po czym przeszli do przygotowywania misji na marsa <img src="/ubbthreads/images/graemlins/grin.gif" alt="" />.Dwóch z nich weszło do kartonu a reszta wyrzuciła karton przez okno. Szczęście że ktoś wezwał policje, która gdy wkraczała zastała fajny widok - przygotowywanie do misji ratunkowej <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
a w Akademiku w gdansku na medycynie była inna akcja, studenci nawalili się w 3 dupy po czym przeszli do przygotowywania misji na marsa <img src="/ubbthreads/images/graemlins/grin.gif" alt="" />.Dwóch z nich weszło do kartonu a reszta wyrzuciła karton przez okno. Szczęście że ktoś wezwał policje, która gdy wkraczała zastała fajny widok - przygotowywanie do misji ratunkowej <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
Gdańsk - Wrzeszcz <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" /> dom akademicki numer 5 <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" /> moj bracki tam mieszka, tyle, że w łączniku, ale byłem też w tamtym miejscu gdzie dziala sie ta cała akcja <img src="/ubbthreads/images/graemlins/laugh.gif" alt="" />
"Misja na Marsa" - typowa miejska legenda <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
Gdyby wierzyć tej plotce to akcja tego typu wydarzyła się na połowie polskich uczelni <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
Czarne wołgi, wycinanie nerek uprzednio odurzonym osobom itd.
Przy każdej "urban legend" zawsze znajdzie się ktoś, na 100% zna bezpośredniego świadka wydarzenia itd. <img src="/ubbthreads/images/graemlins/grin.gif" alt="" />
Do dziś pamiętam mój "pierwszy raz" z kondomem, miałem 16 lat albo coś około. Poszedłem do sklepu kupić paczkę prezerwatyw. Za ladą stała przepiękna kobieta, która najprawdopodobniej wiedziała, że nie mam doświadczenia w "tych" kwestiach. Podała mi paczkę i zapytała, czy wiem jak tego używać? Szczerze odparłem: -nie. Tak więc otworzyła paczkę, wyjęła jednego i rozwinęła na kciuku, po czym poleciła sprawdzić, czy jest na miejscu i czy mocno się trzyma.Najprawdopodobniej musiałem wyglądać na osobę, która nie do końca zrozumiała to, co powiedziała, wiec rozejrzała się po sklepie, podeszła do drzwi i zamknęła je. Chwyciła mnie za rękę i wciągnęła na zaplecze, gdzie zdjęła z siebie bluzkę. Po chwili zdjęła też stanik. Spojrzała na mnie i zapytała: -Czy to cię podnieca? No cóż, byłem tak zaskoczony tym wszystkim, że tylko kiwnąłem głową. Wtedy powiedziała, że czas nałożyć prezerwatywę. Kiedy ją nakładałem, ona zrzuciła spódniczkę, zdjęła majteczki i położyła się na stole. -No dawaj, -powiedziała - nie mamy zbyt wiele czasu. Tak więc położyłem się na niej. To było cudowne, szkoda, że nie wytrzymałem zbyt długo... Puf, i było po sprawie... Spojrzała na mnie przerażona: -jesteś pewien, ze nałożyłeś prezerwatywę?????" Odpowiedziałem tylko: - no pewnie - i podniosłem kciuk, by jej pokazać...