Szkoda że te czasy juz nie wróca Wtedy się o tym nie myslało a teraz? Małoletni chodza klna pija a ja sie kiedys "kurde" bałem powiedziec. Mielismy koło swojego osiedla takie miejsce w którym było pełno krzaków i drzew. Mozna było sie tam szukac do 22 Nie było nic lepszego jak znalesc sobie dobra kryjówke na drzewie. Dyskoteki szkolne Pamietacie? Chodziłem do 4 klasy i 1 piwo EB wypilismy na 4 Ale mielismy "śrube" na to paczka gum orbit zeby nas nikt nie wyczuł
Pamietam takie małe samolociki ze styropianu rózne bombowce i odrzutowce Biegało sie z latawcami w kilkunastu. A dzis ? Kogo ja widziałem ostatnio z latawcem. lepiej pobiegac sobie z komórka bo co to za obciach jak nie masz komówrki w wieku 9 lat w obecnych czasach :/
ohhhh bylismy lepsi nie ma co - komputery roz.... dzisiejsze dzieci nie ma co mowic kurcze w ogole w dzisiejszych czasach nie ma czegos takiego jak wyjscie na dwor - tylko gg... pieprzone gg
pamietam, ze siedzialem na dworze cale dnie - pilka, zabawy - w chowanego, berka itp kupe tego bylo
np. gra w krola kopalo sie pilka o blok w 3 tykach, gralo sie az sasiad wyszedl
telewizja: polonia 1 oczywiscie i tradycyjne bajki - yataman, tygrysia maska, cubasa, gigi duzo tego bylo caly blok.
komputer - amiga i kultowe gry typu superfrog
jedzenie: czipsy z dodatkami (zetony roznego rodzaju ah....)
i życie było spokojne i beztroskie. Nie to co teraz, CSKA w ostatnich sekundach pokrywa mi handi (-6.5p), siedzę cały w nerwach przy kompie, ale jest dobrze
czarodziejki z ksiezyca pringels vibowit bajka bylo sobie zycie - co o organizmie i bakteriach taki dziadek animowany z broda opowiadal smerfy - wersja pierwotna
Troche starsze: komiksy kapitan Zbik, Relax,Kajko i Kokosz,Swiat Mlodych z komiksem na ostatniej stronie.Tic-Taci z Pewexu Motorynka Piatek z Pankracym Zwierzyniec,Telewizory Rubin ogladalem na nich MS w 78i82 w kolorze,Kolarka Sprint tez byla spisywanie numerow czarnych Wolg co porywaja dzieci.
o przypomniałem sobie o wymianie kaset video,znało się kilka punktów-giełda była najlepsza-gdzie się można było pozamieniać,ach jak się wtedy zdobyło jakiś rarytasik (mimo tego,że cały obraz skakał i nic sie nie widziało) to było coś !,nie mówiąc o erotykach-tutaj trzeba było naściemniać dorosłym,że dla taty i w ogóle ( ach pamiętam taki jeden;"więzienie kobiet"dzisiaj już takich nie robią ). Pamiętam,że najgorsze z kaset to były plastiki,nikt nie chciał się wymienić,trzeba było mieć metale (czy jakoś podobnie się mówiło)
A teraz tylko p2p i zero kontaktów międzyludzkich,a video,ech nie pamiętam kiedy ostatnio uruchomiłem ten sprzęt.
Komiksy - pamiętam jak w podstawówce przeczytałem (przeoglądałem) wszystkie jakie były w bilbiotece. Potem niektóre wypożyczałem po 2-3 razy. Jednego roku miałem najwięcej książek na całym roku wypożyczonych i same komiksy. Superman, Kajko i Kokosz, Tytus Romek i Atomek, Donald oj było tego sporo.
Gumy Turbo. Pamiętam jak ich cena rosła od 10 do 30 groszy przez kilka lat. Kolekcję miałem naprawdę imponującą, wszystkie serie i brakowało mi pojedyńczych sztuk od 50 obrazka w górę. Podwójnych i poczwórnych miałem drugie tyle. Zeszyt A4 założyłem i wklejałem i powstał dobry album. Kiedyś kumpel skroił za gówniarza 20 zł mamie i kupiliśmy za to 100 gum Turbo
Słodycze to oczywiście soczki w woreczku, szyszki (taka słodka ryżowa kuleczka), chipsy z papierowymi pieniędzmi w środku, gumy do żucia - smerfy, donald, bummer, lody z automatu.
Co do bajek to oczyście seria z Poloni 1 czyli Gigi, Kapitan Dajmos, Tsubasa no i nieśmiertelny Dragon Ball na RTL 7.
Najlepsza zabawka to taki mały jednoosobowy zielony samochodzik na pedały. Ile ja się tym najeździłem po całym ogrodzie u dziadków. Zawsze marzyłem o klockach Lego, jak je dostałem już z nich wyrosłem . Deskorolka potem łyżworolki. Gra w tetrisa coś jak nintendo teraz mam to samo w komórce ale to już nie to samo. Napewno też niektórzy się bawili Tomagochi i chodowali własne zwierzątka. Strzelanie karbidem, pistoletem na kapiszony. Zapałki co się odpalały od betonu albo jeansów.
Zabaw to nie zlicze. Zakładanie jakiś baz po krzakach ichowanie tam znalezionych skarbów (stare radio, pokrywka od garnka), chodzenie po drzewach, zabawa w chowanego po całym osiedlu (a potem mieście), gra w "bejsbol" nogą od stołu i piłką tenisową (jak ktoś wywalił za ulice to był home run :D). Żeby w piłke zagrać to trzeba było kilka boisk zwiedzić i się naczekać aż się starsze chłopaki nagrają. Mecze klasowe (prowadziłem nawet własny zeszyt z wynikami) albo między osiedlami. Byłem dumny jak paw jak starsi wybrali mnie do składu .
Gra telewizyjna (tak to się chyba nazywało) a potem Amiga 500 i ta codzienna walka ze starszym bratem kto ma siedzieć. Z gier pamiętam Lotusa, Super Froga, Another World, Lemingi, Mortal Kombata, Sensible Soccer. Ile ja jojsticków na tych grach popsułem. Najczęściej trzeba było sprężynkę wymieniać taką małą za 50 groszy .No i to zmienianie dyskietek, Mortal Kombat 3 był na 4 bodajże jak się robiło fatality to trzeba było pare razy przekładać.
I ten szacunek do rodziców i starszych. Wtedy się bało przeklnąć czy coś przeskrobać.
Montypythonowcy siedzą dookoła stolika, w studiu telewizyjnym zaaranżowanym na elegancki salon. Zaczynają się wspomnienia... - Wyśmienite, prawda? - Racja. - To na pewno jest Chateau’de Chasselas, prawda? - Masz rację, Obadiah. - 30 lat temu nie przyszłoby nam do głowy,że będziemy tu siedzieć, sącząc Chateau de Chaselet, prawda? - Racja, racja. - Wtedy byliśmy zadowoleni ze zwykłej filiżanki herbaty. - Tak i to zimnej herbaty! - Racja! - Bez mleka i cukru! - I bez herbaty! - I w utłuczonej filiżance. - My w życiu nie mieliśmy filiżanki! Zawsze piliśmy ze zrolowanej gazety! - A my mogliśmy tylko wysączać wilgoć ze zmoczonej szmaty. - Ale byliśmy wtedy szczęśliwi, pomimo tego, że byliśmy biedni. - Ponieważ byliśmy biedni! Racja! - Mój tata zwykł mawiać: "Pieniądze szczęścia nie dają, synu!" - Miał rację! Racja! - Byłem wtedy szczęśliwszy, chociaż nie miałem grosza! - Mieszkaliśmy w starym, zawalającym się domu, z dziurawym dachem. - Dom! Mieliście szczęście, że posiadaliście własny dom! My mieszkaliśmy w jednym pokoju, w 26 osób, bez mebli, z oberwaną połową podłogi, siedzieliśmy wszyscy, w jednym kącie, trzymając się, w strachu przed upadkiem. - To szczęście mieć własny pokój! My mieszkaliśmy na korytarzu! - My marzyliśmy o własnym korytarzu! To byłby dla nas pałac! My żyliśmy w starej beczce na wysypisku śmieci. Każdego ranka budziliśmy się, gdy zrzucano na nas transport zepsutych ryb! - Dom...! Kiedy powiedziałem, że to był dom miałem na myśli dziurę w ziemi, przykrytą brezentem, ale dla nas to był dom! - A my zostaliśmy eksmitowani z naszej dziury w ziemi. Musieliśmy zamieszkać w jeziorze! - Mieliście szczęście, że mogliście mieszkać w jeziorze! - Wszystkich 150 z nas musiało mieszkać w pudełku po butach, na środku ulicy! - W tekturowym pudle? - No jasne! - Mieliście szczęście! - My przez trzy miesiące mieszkaliśmy zawinięci w gazetę w rurze kanalizacyjnej! Każdego ranka wstawaliśmy o szóstej, czyściliśmy gazetę, szliśmy pracować do młyna przez 14 godzin, za 6 pensów tygodniowo, 7 dni w tygodniu, a kiedy wracaliśmy do domu, tata zaganiał nas pasem do łóżka! - Luksus! - My każdego ranka budziliśmy się o trzeciej, sprzątaliśmy jezioro, zjadaliśmy garść gotowanych pędraków, pracowaliśmy 20 godzin w młynie za 2 pensy miesięcznie, wracaliśmy do domu, a tata bił nas w głowę i kark utłuczoną butelką, jeśli mieliśmy szczęście! - Nam to było ciężko! - Wstawaliśmy z naszego pudełka w środku nocy i wylizywaliśmy ulicę do czysta! Jedliśmy pół garści zamrożonych na kość pędraków, pracowaliśmy w młynie przez 24 godziny za jednego pensa na sześć lat, a kiedy wracaliśmy do domu, tata przekrajał nas na pół nożem do chleba! - Dobra! Ja musiałem wstawać o 10 wieczorem, pół godziny wcześniej niż poszedłem spać, zjadałem porcję zimnej trutki na szczury, pracowałem 29 godzin w młynie i płaciłem właścicielowi, żeby pozwalał mi pracować. A kiedy wracaliśmy do domu, tata zabijał nas i tańczył na naszych grobach, śpiewając "Alleluja"! - A kiedy opowiada się o tamtych czasach dzisiejszej młodzieży, to nie wierzą! - Nie, nie wierzą!
A graliście w "skampe"? rzucało się piłeczką do tenisa o ścianę w bloku, a pozostali musieli łapać. Zależnie od sposobu złapania rzucający zdobywał ileś tam punktów. Po zdobyciu iluś tam punktów jeden rzucał, a pozostali uciekali. Co było dalej to nie pamiętam.
Nie ma jak pierwszy kiomputer 98 rok i World Cup 98 i Fifa 98 ,i oczekiwanie na 99 i itd i ,coraz to lepsze. Pamietam jak mi kiedys sie nudzilo gralem w World Cup 98 prawdziwy mecze polowa 45 min prawdziwych.Brazylia - Kamerun wygralem 128 - 4 hehe ,ale fukalem gole i mnie to cieszylo i chcialo sie grac.
Nie ma to jak lany poniedzialek dawniej. Nie ma to jak mroz i robienie slizgawki przed blokiem z gorki. Pilka nozna na sniegu. Nie ma to jak Karteczki ,pamietacie to cos ,zbierania do klaserow karteczek z postaciami,chyba kazdy to zbieral.Nie zapomnie jak mi siostra zalatwila karteczke Marka Citko ,mialem tylko ja na calom szkole hehe ,smianie.I potem od kuzynki dostalem Zespol Backstret Boys o kurde ale cieszylem uhah tez u mnie w szkole takiej nie mieli jeszcze.
Podobalo mi sie bardzo w latach 90 radio Rmf Fm ,fajna muza leciala i lista od 18 do 20.
Wesole miasteczko jak przyjezdzalo od czasu do czasu.
Kelly Family to był zespoł Miałem ich kasete Co niedziele rano o 10 Disco polo relax Słuchało sie takich zespołów. O hip hopie wtedy prawie nikt nie słuchał. Raz kumpel przegrał od kogos kasete liroya i słuchalismyw ukryciu zeby nie było słychac przeklestw