W Krakowie na chirurgii przyjmowal kiedys doktor, który wyznawał dwie zasady: - po pierwsze: dzien trzeba milo rozpoczac, bo potem jest chu...wo (wiec setka po przyjsciu do pracy to jest to) - a drugie: ze w ZUS-ie siedza same kretyny.
Meczyl go jeden pacjent, ktory po raz czwarty juz przyszedl celem wydania KOLEJNEGO zaswiadczenia dla ZUS'u z powodu utraty w wypadku tramwajowym obu nog. Problem w tym, ze urzednicy z ZUS uwzieli sie albo na pacjenta, albo na chirurga, bo z uporem maniaka przyznawali rente CZASOWA za kazdym razem. Gdy wiec pacjent czwarty raz pojawil sie z drukiem na kolejna rente czasowa, chirurg spienil sie mocno, a jako ze byl tuz po wyznaniu swojej pierwszej zasady, napisal na druku, przywalajac do tego wszelkie urzedowe pieczatki orzecznika:
" UJE_BALO MU OBIE NOGI I JUZ MU KU_RWA NIE ODROSNA!!! "
Facet tydzien pozniej przyszedl z flaszka, bo dostal wreszcie rente stala...
Jak dzielny 4-latek z policją poszukiwał mamy Brakiem wyobraźni i nieodpowiedzialnością wykazała się 23-letnia mieszkanka gminy Pełczyce. Jej 4-letni syn wydostał się z samochodu i udał się na wycieczkę po mieście - informuje szczecińska policja. Kobieta przyjechała do Choszczna z 4-letnim synem. Po drodze dziecko usnęło w samochodzie. Matka pozostawiła w zamkniętym samochodzie śpiące dziecko bez opieki.
Chłopiec jednak obudził się, otworzył blokadę drzwi i wyruszył na poszukiwanie zaginionej mamy. Chłopiec dotarł na targowisko miejskie. Rozżalonym i zapłakanym dzieckiem zainteresowali się przechodnie i zawiadomili policję.
Mały wędrowiec poinformował funkcjonariuszy jak się nazywa i gdzie mieszka, ale wejście do radiowozu uzależnił od przeprowadzenia prezentacji działania policyjnych kogutów. Jego życzenie zostało spełnione. Chłopiec zdecydował się nawet na powierzenie pod opiekę policjantom swojego towarzysza podróży, znalezionego po drodze kijka.
Stróże prawa pieczołowicie wykonali zadanie i wszyscy bez przeszkód dotarli do komendy.
Policjanci próbowali osłodzić chłopcu gorycz rozstania z matką lizakiem, ale ten odmówił twierdząc stanowczo, że ich nie lubi. Za to bardzo smakowała mu mleczna czekolada. Opowiedział też o swoich planach życiowych. Jest pewien, że zostanie piłkarzem, a jego idolem jest Ronaldinho - czytamy w komunikacie prasowym policji.
Chwilę później do Komendy Powiatowej Policji w Choszcznie dotarła matka chłopca. Łzom i uściskom nie było końca. Tym razem wszystko skończyło się dobrze, ale zarówno kobieta jak i jej syn najedli się strachu - informuje szczecińska policja.
Wife: Is that you Tommy? Finally! What took you so long? Żona: Czyż jesteś to ty Tomy? Finalnie! Co cię wzięło takiego długiego?
Husband: Come, come, Jennifer, don’t get upset. Mąż: Przybądź, przybądź, Jenniferze, nie uzyskuj przewagi jednego seta w meczu tenisowym.
Wife: Why, you’ve certainly taken your time this time? Żona: Dlaczego, ty z pewnością zabrałeś swój czas tymczasem?
Husband: It’s a jungle out there, my dear. Traffic jams every freaking five minutes, pardon my French. How was your day, by the way? Mąż: To jest dżungla tam na zewnątrz, moja zwierzyno płowa. Dżemy sklepików tytoniowych każde zakręcone pięć minut, ułaskaw mojego Francuza. Jak był twój dzień na poboczu drogi?
Wife: Nothing out of the ordinary. Your mother called to complain that you don’t call her often enough. Your son broke another two front teeth playing ice hockey. The garbage people are on strike. I washed the kitchen floor and now my back is killing me. My allergies are a pain-in-the-neck as well. And this foul weather gives me a hell of a pleasant feeling to boot. Other than that, my life is a typical suburban housewife ran its everyday course smoothly today. In any case, dinner is served. Żona: Nic poza obrębem czegoś ordynarnego. Twoja matka wołała narzekać że ty ją wołasz nie często dosyć. Twój syn złamał jeszcze jedne dwa zęby frontowe grając na hokeju z lodu. Śmieciarze są na uderzeniu. Wyprałam kuchenne piętro i teraz mój tył zabija mnie. Moja alergia jest bólem-w-szyi jako studnia. I ta niesportowa pogoda daje mi piekło proszącego czucia do buta. Inne niż to, moje życie jako typowej podurbanistycznej domowej żony biegło swój każdodzienny kurs gładko dziś. W dowolnym futerale, obiad jest obsłużony.
Husband: Can you fix me a stiff drink first? Mąż: Możesz ty zreperować mi jakis sztywny napój, po pierwsze?
Wife: Out of question. The food is getting cold. Besides, why don’t you fix one for yourself? I have my hands full, tossing the salad. Żona: Na zewnątrz pytania. Żywność jest dostająca chłodu. Obok, dlaczego ty nie zreperujesz jednego dla siebie sam? Ja mam ręce pełne, podrzucając sałatę.
Husband: All right then. I’ll get myself a can of Bud from the icebox. What are we having tonight? Mąż: Wszystko na prawo wtedy. Dostanę sobie puszkę Pąku z lodopudła. Co jesteśmy mający tej nocy?
Wife: You didn’t expect anything fancy, did you? What we have tonight is ever-so-popular hamburgers and fries from Burger King. There’s nothing like the regular meat-and-potato kind of stuff. (Aside) I think I’m gonna throw up. Żona: Ty nie oczekiwałeś żadnej wymyślnej rzeczy, oczekiwałeś ty? Co my mamy dziś, to są zawsze-tak-popularni szynkowi mieszczanie i smażonki z Mieszczanina Króla. Tam jest nicość przypominająca regularny mięsno-kartoflany rodzaj substancji. (Leżąc na boku) Myślę, że jestem gonną w trakcie rzutu wzwyż. Tłumaczenie: Stanisław Barańczak
Niestety to prawda, kiedyś( jakie qrwa kiedyś, niecały rok temu) można było w śmieszne przeczytać fajny kawał, fajną historyje itp,
Od jakiegoś czasu tylko te jebane linki to youtube, google itp. Zeby te filmiki były chociaz naprawde śmieszne.... Jeden dobry kawał jest 10 razy wiecej wart niz kilkanascie linków do wiele razy ogladnietych filmików.....
Niestety to prawda, kiedyś( jakie qrwa kiedyś, niecały rok temu) można było w śmieszne przeczytać fajny kawał, fajną historyje itp,
Od jakiegoś czasu tylko te jebane linki to youtube, google itp. Zeby te filmiki były chociaz naprawde śmieszne.... Jeden dobry kawał jest 10 razy wiecej wart niz kilkanascie linków do wiele razy ogladnietych filmików.....
Niekiedy link zabija Twoje 10 kawalow naraz. google.pl - dowcipy dla dorosłych poczytaj moze Ci ulzy...
Niestety to prawda, kiedyś( jakie qrwa kiedyś, niecały rok temu) można było w śmieszne przeczytać fajny kawał, fajną historyje itp,
Od jakiegoś czasu tylko te jebane linki to youtube, google itp. Zeby te filmiki były chociaz naprawde śmieszne.... Jeden dobry kawał jest 10 razy wiecej wart niz kilkanascie linków do wiele razy ogladnietych filmików.....
Niekiedy link zabija Twoje 10 kawalow naraz. google.pl - dowcipy dla dorosłych poczytaj moze Ci ulzy...
ma troche racji co do tych linków, ale aby osoby które je wklejają dały jeszcze przynajmniej mały opis co tam jest :/
Zgadzam się z gnacikiem. Jak widzę "surowy" link do czegokolwiek bez opisu, to nawet nie klikam, bo nigdy nie wiadomo na tym forum czy to nie będzie jakiś typ wkładający sobie cygaro w dupę.
Ja pisze wiekszosc swoich linkow z opisem, panowie piszmy chociaz z malym komentarzem. Dublowanie linkow nie jest za ciekawa rozrywka. Jeszcze jedno przegladajcie tematy o strone wczesniej chociaz. j.w