Co za kijowy dzien eh.
Wszytko zaczelo sie juz wczoraj chyba, od 20 rozmawialem z kolezanka, tak do 1:30, ale tak w trakcie rozmowy, wlasciwie pod jej koniec, wypsnelo sie jej, ze ja dzis w pewnym momencie, swymi slowami rozczarowalem.
Czyli generalnie pow cos czego nie powininem badz nie tak jak tego oczekiwala, nie wiem, bo mimo, mych usilnych staran nie chciala mi powiedziec.
Wiec klasc sie kladlem, w nie najlepszym humorze, bo mi to glowe zaprzatalo, oczywiscie zaraz sie pojawily problemy ze snem, tak to jest jak sie w lozku mysli o problemach :/
Zasnalem o 3, zbudzono mnie o 6, jak wyjechalem tak z jedna przerwa wrocilem przed 14.
Chcialem spedzic popoludnie ze znajomymi, ale tez lipa, bo musze dzis robic za szofera, wiec zamiast spedzic czas w milej atmosferze, siedze w domu.
Zadzwonilem do kolezanki, zdarla sie znow godzina jedna, tak ja zagadnalem, ale nie chce mi pow.
Ze ja to sie pewnie domysle sam.
Ciekawe jak

Jestem facetem, lubie i musze miec wszystko kawa na lawe, a nie jakies domyslanie sie

Meczu pewnie tez nie obejze, bo teraz nie mam jak

A i tak po glowie mi chodzi tylko jedno, o czym Ona wczoraj mowila
