Kumpel poszedł do zawodówki, późnie do technikum elektrycznego. Pracuje obecnie w Enerdze i ma około 3 tyś na łapę, w wieku 23 lat.
Drugi zrobił prawko na TIRa i śmiga sobie za granicę, też za dobre pieniądze. Tutaj minusem jest to, że nie ma często w domu ale pracuje u teścia i niedługo przejmie firmę.
Dwóch wyjechało do UK tuż po przystąpieniu do Unii i niedługo będą na posadach kierowniczych, chociaż skończyli tylko LO
To pierwsze z brzegu przykłady.
Ja za rok kończę studia. Zobaczymy co mi zaoferuje rynek pracy. Przy najbardziej sprzyjających okolicznościach trzy lata aplikacji za marne grosze. Późiej już jest z górki, ale dostać się na aplikację w wielu przypadkach graniczy z niemożliwością, a sam mgr prawa jest g..no wart.
Firma w bliskiej okolicy Poznania, warto dodac ze zagraniczna, robia elementy z gumy dla branzy motoryzacyjnej. Maja spore problemy z pracownikami, oferuja stala prace za ok 2500 tysia na reke, akurat w tym dziale do ktorego szukaja praca nie jest lekka bo jest dosc goraco i wymaga sporej sily, nie znam szczegolow. Ta kwota podana wyzej jest po 1 miesiacu i podpisaniu umowy. Jezdi nawet busik ktory z okolic zwozi ludzi do pracy bo leca na 4 zmiany wiec trzeba czasem jakies nocki, swieta i inne ustawowo wolne zaliczyc. Najsmieszniejsze jest to ze nie wiele wiecej dostaje np kadrowa w tejze firmie, nic tylko brac sie za prace fizyczna, zdrowo i dochodowo Przyklad pierwszy z brzegu, ogolnie praca jest tylko fakt jest faktem ze szczycimy sie jako wielce wyksztalceni, a tak naprawde ludzi nie tyle co brakuje tylko proporcje sa popierdzielone bo nagle sie okazuje ze kazdy chce byc kierownikiem tylko za przeproszeniem sloma z butow wystaje co drugiemu z takimi aspiracjami bo mysli ze przeslizgal studia i juz powinni go w dupsko calowac;]
Oczywiscie takie kierunki jak Szewa konczy to inna sprawa bo tutaj w ogole rynek ocipial juz dawno, sa jakies klany od dawien dawna i bez plecow to jakas masakra zeby pracowac w zawodzie.
Moim zdaniem teraz warto wbijac sie w scisle okreslone specjalizacje, pojecia "marketing i ekonomia" to teraz nawet w budce z piwem serwuja, bez konkretnej wiedzy i minimalnego doswiadczenia ani rusz.
Ja apeluję do wszystkich: uczcie się przedmiotów ścisłych i idźcie na studia techniczne. To jest przyszłość. Budownictwo, informatyka, ochrona środowiska, biotechnologia, mechanika maszyn, elektronika i wiele, wiele innych.
Jak już Biszop wspomniał prawo, to jeden z najbardziej popieprzonych rynków pracy. Mam tą satysfakcję, że wiedza prawnicza przyda mi się nawet, gdy nie będę pracował w zawodzie, ale czasem wątpię w sens moich studiów. Od października zaczynam jeszcze dwuletnie studia podyplomowe na... politechnice, bo trzeba mieć jakieś zabezpieczenie w razie niedostania się na aplikację. Poza tym nie uśmiecha mi się praca w urzędzie miasta, czy skarbowym za 1500 brutto.
Wyższe wykształcenie się bardzo "zwulgaryzowało". Powstały dziesiątki/setki prywatnych wyższych szkół, które tak na prawdę oferują sprzedaż dyplomów, a nie wiedzy. Poza tym, jak ja kończyłem podstawówkę, to tak na prawdę było wstyd iść do "Zetki". Pójście tam oznaczało jakąś degradację społeczną. I w ten oto sposób zrobiła się nadprodukcja "zarządzających", tyle, że nie ma kim zarządzać.
Mój kolega po budownictwie pracuje na budowie. Po miesiącu dali mu stanowisko quasi-kierownika budowy. W zasadzie jest kierownikiem na budowach, które są na wykończeniu i oczywiście jeszcze nie ma papierów. A zarabia prawię połowę tego, co "majstry"
Poza tym nie uśmiecha mi się praca w urzędzie miasta, czy skarbowym za 1500 brutto.
Od przyszłego roku ma być dużo lepiej. Po wprowadzeniu KASy (Krajowej Administracji Skarbowej) mają zarobki iść ostro do góry. Przeszukaj archiwum gazety prawnej. Tam pisali o przewidywanych zarobkach Chyba, że otworzymy jakąś spółę
Poza tym nie uśmiecha mi się praca w urzędzie miasta, czy skarbowym za 1500 brutto.
Od przyszłego roku ma być dużo lepiej. Po wprowadzeniu KASy (Krajowej Administracji Skarbowej) mają zarobki iść ostro do góry. Przeszukaj archiwum gazety prawnej. Tam pisali o przewidywanych zarobkach Chyba, że otworzymy jakąś spółę
Dzięki za info
Problem w tym, że takie studia jak prawo kosztują naprawdę dużo wysiłku i wyrzeczeń. A później nikt tego nie docenia, chyba że już dostaniesz się do "kasty", to wtedy żyjesz jak pączek w maśle
Ja nie wymagam dużo, poprostu chcę żeby zarobki były wprost proporcionalne do posiadanej przeze mnie wiedzy. Tylko tyle
Dałem dzisiaj ogłoszenie o pracę. i co? mam ze 20 odpowiedzi, ale jak ja bym podejmował decyzję, to bym 15 CV odrzucił na samym początku. Ludzie piszą z błędami, nie po kolei, ostatnia pracę/doświadczenie piszą na końcu, a nie na początku, Jedna Pani piszę, że ma certyfikat DJD Bachalski (konia z rzędem, kto znajdzie mi tą firmę), Listy motywacje datowane są na 2001 r., Ustawa o ochronie danych osobowych jest z 1977 r. jednej pani stan cywilny, to: "wolna", inna pani pracowała w sklepie "Hipernowa". Napisane jest również "CV i list motywacyjny", a te ślą tylko CV. Nie ma jak to czytać ze zrozumieniem. Kolejna zapomniała napisać kiedy i do kogo pisze list motywacyjny. Następna zdjęcei to chyba z jakiegoś foto z imprezy wycięła. Hitem dla mnie jest jednak zaadresowanie listu motywacyjnego do zupełnie innej firmy niż ta, która dała ogłoszenie. Ludziom chyba w ogóle nie zależy, żeby dostać pracę. Ja swoje CV pucowałem chyba ze 2 dni, a przeczytałem je chyba z 50 razy, coby ani jednego błędu nie było.
a mnie takie pseudo odkrywcze tezy jak ta powyzej szewy o zawodach z przyszloscia a takze narzekanie naszych kochanych pracodawcow jak to oni nie moga znalezc pracownikow tak wspaniali jak oni
Poza tym nie uśmiecha mi się praca w urzędzie miasta, czy skarbowym za 1500 brutto.
Od przyszłego roku ma być dużo lepiej. Po wprowadzeniu KASy (Krajowej Administracji Skarbowej) mają zarobki iść ostro do góry. Przeszukaj archiwum gazety prawnej. Tam pisali o przewidywanych zarobkach Chyba, że otworzymy jakąś spółę
Dzięki za info
Problem w tym, że takie studia jak prawo kosztują naprawdę dużo wysiłku i wyrzeczeń. A później nikt tego nie docenia, chyba że już dostaniesz się do "kasty", to wtedy żyjesz jak pączek w maśle
Ja nie wymagam dużo, poprostu chcę żeby zarobki były wprost proporcionalne do posiadanej przeze mnie wiedzy. Tylko tyle
Ja jestem obecnie na pierwszym roku prawa i na razie jeszcze nie żałuję, że wybrałem ten kierunek. Z góry mówię, że nie mam w rodzinie nikogo z ekipy adwokacko-notarialnej, ale mimo tego uważam że nie stoję na straconej pozycji. Po skończeniu prawa można pracować w wielu firmach lub instytucjach, nie trzeba od razu iść na którąś z aplikacji. W przyszłym roku planuję rozpocząć drugi kierunek na Akademii Ekonomicznej, myśle że wtedy moje akcje na ryku pracy jeszcze bardziej wzrosną. Kolejna sprawa to znajomość języków. Angielski to podstawa i tu nie ma nic do gadania. Drugi język, to oczywiście rosyjski, bo nie rozumiem troszkę osób, które uczą się jakichś hiszpańskich czy włoskich, żeby później dawać rozwydrzonym bachorom korepetycje. W moim mniemaniu, znajomość rosyjskiego przyda się bardziej w życiu zawodowym, ale wydaje mi się że dzisiejsza młodzież jest nastawiona anty-rosyjsko i woli uczyć się języków zachodnioeuropejskich. A wracając jeszcze do tematu prawa. Ostatnio byliśmy z grupą na piwie z ćwiczeniowcem z prawoznawstwa i on powiedział rzecz która bardzo utkwiła mi w pamięci. Powiedział mianowicie, że jeśli nie jesteś z rodziny prawniczej, to raczej nie ma problemu dostania się gdzieś na aplikację czy później do kancelarii, ale tak naprawdę grube pieniądze zaczynasz dopiero zarabiać w wieku 40 lat, jak on to ujął "zarabiasz dopiero na swoje dzieci, nie na siebie".
Co do DJD...Może ta Pani pracuje w Katedrze Publicystyki Ekonomicznej i PR Akademii Ekonomicznej w Poznaniu? Właśnie oni jako jedyni piszą o takiej firmie: [...] Na zwycięskie drużyny oczekiwaly między innymi: komplet biletów do kina ufundowanych przez Multikino, notesy i pamiątki DJD Bachalski, oraz nagrody ufundowane przez E24. [...]
wykształcony polski specjalista z językiem obcym zawsze znajdzie robotę w zawodzie w krajach UE a jak jest z prawnikami? z tego co się orientuję, nie da rady nostryfikować takiego dyplomu?
wykształcony polski specjalista z językiem obcym zawsze znajdzie robotę w zawodzie w krajach UE a jak jest z prawnikami? z tego co się orientuję, nie da rady nostryfikować takiego dyplomu?
Generalnie prawo to jest taka dziedzina, która w każdym kraju rozwinęła się inaczej. Dlatego więc, ciężko jest polskiemu absolwentowi prawa działać w systemie prawnym innego państwa. Myslę, że w strukturach UE absolwent tego kierunku w Polsce znalazłby pracę, ale w innych krajach Europy byłoby to trudne