ja mam podobny problem co kolega
nieraz wlasnie czuje ze cos chodzi po mnie albo po pierzynie
najczesciej to jednak mysle ze to szczur i jeszcze jedno raz mi sie takie cos przytrafilo to spie.... w srodku nocy z domu na samych bokserkach i sie na klatce schodowej schowalem

brawo.
temat przypomniał mi jak to dwóch facetów zabiło podczas snu (tak przynajmniej utrzymują).
pierwszy:
W maju 1987 r. Kenneth Parks z Toronto, bezrobotny cierpiący na bezsenność i stres z powodu długów hazardowych, wsiadł nad ranem do samochodu, przejechał 23 km i zasztyletował teściową. Potem pojechał na policję i powiedział: "Myślę, że kogoś zabiłem. Mam rany na rękach". Adwokat zdołał przekonać sąd, że Parks popełnił wprawdzie morderstwo, ale jest niewinny, gdyż działał bez świadomości, we śnie. Został uniewinniony.
drugi:
W styczniu 1997 r. Scott Falater z Phoenix zmasakrował żonę Yarmilę, zadając jej 44 ciosy wielkim nożem myśliwskim. Następnie wrzucił konającą ofiarę do basenu i przytrzymywał tak długo, aż utonęła. Zdjął zakrwawione ubranie i ukrył je w bagażniku samochodu. Obandażował pokaleczone ręce i położył się spać. Obudzony przez policję, zapytał: "Gdzie jest moja żona?". Podczas procesu zaklinał się, że zbrodnię popełnił we śnie i niczego nie pamięta.
W styczniu 2000 r. "mordercę lunatyka" skazano na dożywocie bez prawa do warunkowego zwolnienia.