Dzień po śmierci hiszpańskiego piłkarza Antonio Puerty futbolowym światem wstrząsnął kolejny zgon gracza - po treningu zmarł Chaswe Nsofwa z drugoligowego izraelskiego Hapoelu Beer Szewa. 27-letni napastnik z Zambii zasłabł w trakcie zajęć i został przewieziony do szpitala. Lekarze nie zdołali ocalić mu życia.
Trening odbywał się w bardzo wysokiej temperaturze. Sztab medyczny przez kilka minut próbował przywrócić mu akcję serca, zanim przewieziono go do kliniki.
- Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy piłkarza leżącego na ziemi. Udzieliliśmy pierwszej pomocy - posłużyliśmy się wstrząsami elektrycznymi i zewnętrznym rozrusznikiem serca. Mimo naszych wysiłków zawodnik zmarł w szpitalu - powiedział wezwany do piłkarza sanitariusz Carmel Cohen.
Według informacji izraelskiej telewizji piłkarz był zdrowy - kilka dni wcześniej pozytywnie przeszedł badania lekarskie.
Dzień po śmierci hiszpańskiego piłkarza Antonio Puerty futbolowym światem wstrząsnął kolejny zgon gracza - po treningu zmarł Chaswe Nsofwa z drugoligowego izraelskiego Hapoelu Beer Szewa. 27-letni napastnik z Zambii zasłabł w trakcie zajęć i został przewieziony do szpitala. Lekarze nie zdołali ocalić mu życia.
Trening odbywał się w bardzo wysokiej temperaturze. Sztab medyczny przez kilka minut próbował przywrócić mu akcję serca, zanim przewieziono go do kliniki.
- Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy piłkarza leżącego na ziemi. Udzieliliśmy pierwszej pomocy - posłużyliśmy się wstrząsami elektrycznymi i zewnętrznym rozrusznikiem serca. Mimo naszych wysiłków zawodnik zmarł w szpitalu - powiedział wezwany do piłkarza sanitariusz Carmel Cohen.
Według informacji izraelskiej telewizji piłkarz był zdrowy - kilka dni wcześniej pozytywnie przeszedł badania lekarskie.
2 piłakrze w tym samym czasie można powiedzieć umierają:/ niby przechodzi badanie poztywnie itp. a zawsze jest ryzyko ze coś się może stać:/
Dzień po śmierci hiszpańskiego piłkarza Antonio Puerty futbolowym światem wstrząsnął kolejny zgon gracza - po treningu zmarł Chaswe Nsofwa z drugoligowego izraelskiego Hapoelu Beer Szewa. 27-letni napastnik z Zambii zasłabł w trakcie zajęć i został przewieziony do szpitala. Lekarze nie zdołali ocalić mu życia.
Trening odbywał się w bardzo wysokiej temperaturze. Sztab medyczny przez kilka minut próbował przywrócić mu akcję serca, zanim przewieziono go do kliniki.
- Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, zobaczyliśmy piłkarza leżącego na ziemi. Udzieliliśmy pierwszej pomocy - posłużyliśmy się wstrząsami elektrycznymi i zewnętrznym rozrusznikiem serca. Mimo naszych wysiłków zawodnik zmarł w szpitalu - powiedział wezwany do piłkarza sanitariusz Carmel Cohen.
Według informacji izraelskiej telewizji piłkarz był zdrowy - kilka dni wcześniej pozytywnie przeszedł badania lekarskie.