Można mu wytykać wiele, ale to bezsprzecznie najlepszy "ciężki" jakiego mieliśmy. Wszystkie te Salety, Włodarczyki, sosniwskie, Zegany itp. mogą mu buty czyścić.
I to Gołota przetarł szlaki naszym w Ameryce - bez Gołoty Adamek pewnie walczył by z jakimiś kelnerami na podrzędnych galach, a do USA to mógł by najwyżej polecieć odwiedzić górali i wypić z nimi pół litra.
A jak ci będzie wstyd na niego patrzeć to nie patrz.
Z przetarciem szlaków dla polskiego bosku to racja, ale w sumie tylko Adamek na tym skorzystał. Trzeba jednak ucziciwe przyznac ze cala kariera Jędrka to kompomitacje: przegrywa wygrane walki z Bowem strzelajac mu w jaja, 90 sekund z Lewisem, poddaje sie z Grantem majac juz zapewnioną wygraną, daje noge przed słabym tego dnia Tysonem, 53 sekundy z Brewsterem. O ile Brewstera i Lewisa mozna przełknąc bo wiadomo - to sport, to pozostałe przypadki to juz czysta ujma na honorze.
Nie jest żadną tajemnicą, że Gołota nie ma psychiki odpowiedniej do tego rodzaju sportu. Tak niestety już jest i to główna przyczyna takiego, a nie innego przebiegu jego kariery.
Mimo tego wszystkiego trzeba docenić, że był na tyle dobry by móc walczyć z legendami boksu (Tyson, Lewis, Bowe). Inni polscy bokserzy mogą tylko o czymś takim pomarzyć. No i pamiętajmy też o walkach z Ruizem czy Byrdem, w których to sędziowie (zwłaszcza w tej pierwszej) oszukali Gołotę.
Z jednym tylko się nie zgodzę - z opinią, że Tyson był tamtego dnia słaby.
Gdyby walka potrwała dłużej, to może w 6-7 rundzie był by słaby. W pierwszych dwóch słaby nie był (choć wiadomo, że daleki od swojego prime).
Dobrze, że nie dojdzie do walki z Peterem, bo Peter to obecnie według mnie najlpeszy ciężki. Peter to puncher i w pierwszej rundzie rzuciłby sie na Gołotę tak jak to zrobił Brewster, a wiemy, ze Andrzej w pierwszej rundzie jest sparaliżowany. Niech Gołota wygra z tym smiesznym Mcbride, a pozniej niech dostanie jakas walke o pas z kims słabszym kto nie ma takiego ciosu. Najlepiej jakby Holyfield pokonał Ibragimova i Andrew walczyłby o pas z Holym. Tytuł Andrzejowi sie nalezy jak najbardziej dlatego dobrze byłoby gdyby na zakonczenie kariery walczyłby z legenda boksu Holyfieldem. Gdyby doszło do tej walki z Peterem to naprawde byłoby chyba kiepsko, a tak Andrzej jeszcze ma szanse na mistrza, bo po pierwsze do takiej walki trzeba sie przygotowac, a nie z marszu. Ja wierze ze jeszcze Gołota bedzie mistrzem swiata, on na to zasłużył.
przecież walka Gołoty z Bowem to bylo cos pieknego.... jesli ktos pamieta tylko ze walnal mu w jaja to gratuluje... ta walke ogladam Sobie caly czas, golota wytwarza jakis taki super klimat, chce sie go ogladac, z bates to juz nie bylo to samo co z Ridikiem eh.. Bowe w tamtej walce tez kilka razy nie zachowal sie fer i to pewnie andreja zdenerwowalo... ;-) no nic wloncze sobie jeszcze raz to walke boks na swiatowym poziomie
"Mimo tego wszystkiego trzeba docenić, że był na tyle dobry by móc walczyć z legendami boksu (Tyson, Lewis, Bowe). Inni polscy bokserzy mogą tylko o czymś takim pomarzyć." dotawał te szanse bardziej z uwagi na medialnosc a nie rzekome umiejetnosci ktorych po '96 jakos nie było widac. Ludzie chcieli go ogladac bo zawsze byli ciekawi co znowu ten białas z Polski odwali: moze znowu zacznie walic w jaja lub z bani i wywola zadyme na trybunach, moze znowu bedzie mial wytrysk formy i zdemoluje po ringowej wojnie znanego rywala, moze przegra w pierwszej rundzie...
"No i pamiętajmy też o walkach z Ruizem czy Byrdem, w których to sędziowie (zwłaszcza w tej pierwszej) oszukali Gołotę." W mojej opinii werdykty sprawiedliwe, upewninel sie co do tego ogladajac powtornie walki bez polskiego stronniczego komentarza.
"Z jednym tylko się nie zgodzę - z opinią, że Tyson był tamtego dnia słaby.
Gdyby walka potrwała dłużej, to może w 6-7 rundzie był by słaby. W pierwszych dwóch słaby nie był (choć wiadomo, że daleki od swojego prime). " w stosunku do siebie byl slaby, pierwsze 2-3 rundy walka tysona to były zawsze hardcorowe ataki, w walakch z Gołota jakos nie bylo widac tego zapalu, gdyby go przetrzymał Andrew prztrzymał do 5-6 rundy pokonałby go, ale widac bylo ze wyszedl do tej walki jakby ze strachem w oczach. Ale Tyson ogolnie po powrocie z pudla byl slaby, dobily go jeszcze porazki z Holym, rok wczesniej klepał go nawet na pkt sredniak Botha.
Chyba z 5 razy zarywalem noc wierzac ze Andrzej bedzie w koncu mistrzem swiata i tylez samo razy sie zawodzilem,o walkach z Tysonem czy Brewsterem lepiej nawet nie wpominc,teraz wiem juz na pewno nie warto ogladac Andrzej nie bedzie juz mistrzem swiata...