Ktoś zapukał do burdelu. Burdel-mama otworzyła drzwi i zobaczyła raczej schludnego, dobrze ubranego i w przeszło średnim wieku mężczyznę. -W czym mogę pomóc? - spytała. -Chcę się widzieć z Baśką! - odparł gosc. -Proszę pana, Baśka jest jedna z najdroższych panienek. Może jakąś inna? -Nie! Muszę zobaczyć Baśkę! - zażądał gość. Baśka podeszła do niego i powiadomiła go, że żąda 1000 złotych za wizytę. Mężczyzna bez wahania sięgnął do kieszeni i podał jej dziesięć 100 złotowych banknotów. Oboje poszli do pokoju na górę, na godzinkę...Następnej nocy przyszedł znowu i zażądał Baśki. Baśka wyjaśniła mu, że bardzo rzadko zdarza się tutaj, żeby ktoś wracał drugą noc z rzędu.... i że nie może dać mu zniżki. Stawka pozostała ta sama, 1000 złotych. Mężczyzna znowu wręczył jej gotówkę i znowu poszli na pięterko... Kiedy przyszedł następnej nocy, nikt nie mógł uwierzyć. I znowu wręczył Baśce gotówkę i znowu poszli na pięterko... Kiedy minęła godzina Baśka spytała go: -Skąd jesteś? Nikt wcześniej nie żądał moich usług trzy noce z rzędu... -Z Warszawy... - odparł mężczyzna. -Naprawdę!? Mam tam rodzinę..-odrzekła. -Tak, wiem... - odparł mężczyzna. - Twój ojciec umarł, a ja jestem adwokatem twojej siostry. Ona prosiła mnie, żebym Ci przekazał Twoje 3000 złotych spadku...
Morał z tej historyjki: Trzy rzeczy są w życiu pewne: 1. Śmierć 2. Podatki 3. I to że Twój prawnik zawsze Cię wydyma...
---
Brawo dla Salety. Wreszcie ktoś dosrał tej nadętej i głupiej laluni.