Rok 2008. do żołnierza pilnującego wejscia do kancelarii premiera podchodzi staruszek i prosi: - Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym się widzieć z premierem Kaczyńskim... - Prosze pana - tłumaczy wojak. - Jarosław Kaczynski nie jest juz premierem. - No tak. Dziekuję - mówi staruszek i odchodzi. nastepnego dnia sytuacja sie powtarza - Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym sie widziec z premierem Kaczyńskim... - Prosze pana. Pytał pan juz wczoraj. A ja panu odpowiedziałem ze pan Kaczynski nie jest juz premierem... Staruszek znów dziekuje i odchodzi. I tak przez kilka dni. W koncu po kolejnym pytaniu żołnierz nie wytrzymuje: - Przychodzi pan tu od tygodnia i za kazdym razem tłumacze panu ze pan Jarosław Kaczynski nie jest juz premierem. - Wiem panie oficerze - usmiecha sie staruszek - ale ja tego po prostu uwielbiam słuchać. Żołnierz salutuje, usmiecha się i mówi: - Zatem do zobaczenia jutro!
Rok 2008. do żołnierza pilnującego wejscia do kancelarii premiera podchodzi staruszek i prosi: - Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym się widzieć z premierem Kaczyńskim... - Prosze pana - tłumaczy wojak. - Jarosław Kaczynski nie jest juz premierem. - No tak. Dziekuję - mówi staruszek i odchodzi. nastepnego dnia sytuacja sie powtarza - Panie oficerze, ja tak bardzo chciałbym sie widziec z premierem Kaczyńskim... - Prosze pana. Pytał pan juz wczoraj. A ja panu odpowiedziałem ze pan Kaczynski nie jest juz premierem... Staruszek znów dziekuje i odchodzi. I tak przez kilka dni. W koncu po kolejnym pytaniu żołnierz nie wytrzymuje: - Przychodzi pan tu od tygodnia i za kazdym razem tłumacze panu ze pan Jarosław Kaczynski nie jest juz premierem. - Wiem panie oficerze - usmiecha sie staruszek - ale ja tego po prostu uwielbiam słuchać. Żołnierz salutuje, usmiecha się i mówi: - Zatem do zobaczenia jutro!
Pachnie maciejką, naftą i serkiem, Cipritykowscy kopią w ogrodzie, Dreptak po wódkę idzie spacerkiem, - Można powiedzieć, że dzień, jak codzień! W radio referat na temat NEP-u, Gwiździejkiewiczom skradli dwie dętki, A Dreptak właśnie wchodzi do sklepu I się uśmiecha do ekspedientki. Kićkowiakowie jadą w Bieszczady, Świstalski przysłał pocztówkę z Rytra, Dreptak podchodzi wolno do lady Z sakramentalnym: proszę półlitra! Od Kościobrzyckiej - Proć się wykrada, Ratajczak nogi w miednicy trzyma A ekspedientka ręce rozkłada I do Dreptaka powiada: - Nima! W zupie się kraulem porusza mucha, Pies Karapystki gna za rencistką... A Dreptak mówi: - Coś pani głucha? Nie chciałem wcale chleba, lecz czystą! Gwizdalska wlazła z trudem w bikini, Do Serojadków Brzdęccy przyleźli... - Toż słyszę! - mówi ta sprzedawczyni, - Ale dziś wódki nam nie dowieźli. Pipkowski kończy współczesną powieść, Rybkowski spuszcza synowi wały - Jakże tak można wódki nie dowieźć?! Pyta się Dreptak cały zdrętwiały. Wilkołak zjawił się na rozstaju; Marsjanin wyjrzał zza lewatywy... Pierwszy raz wódki zabrakło w kraju. Dreptak zrozumiał. I padł nieżywy.