|
|
Dołączył: Feb 2003
Posty: 21,438
Tenis Trader
|
|
Tenis Trader
Dołączył: Feb 2003
Posty: 21,438 |
Ja kiedyś udzielałem korepetycje niezbyt uzdolnionej koleżance z maty. Tłukłem z nią do znudzenia rozwiązywanie równań i nierówności. Przychodzi z poprawki, ledwo zdała, ale zdała. Pytam się jakie miała zadania, a ona mówi, że no pierwszego nie zrobiłam bo trzeba było znaleźć jakieś pierwiastki równania Aha to ta sama koleżanka co mi kiedyś napisała sms-a czy mam może windowsa na płycie albo dyskietce bo się jej system posypał 
|
|
|
|
|
Dołączył: Apr 2005
Posty: 3,232
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Apr 2005
Posty: 3,232 |
mam 3 z matmy, więc rozumiem, że według Ciebie jestem tępy  ...ale ocena nie oddaje wiedzy, w większości przypadków... tym się pocieszam  Nie. Nie uwazam tak. Ale troche mnie dziwi opinia, ze az tak ciezko jest. I sie calkowicie zgadzam co do wagi ocen. Znam osobe, ktora sie uczyla dla siebie i nie przykladala wagi do ocen. Wyladowala na dobrych studiach i niezle sobie radzi. I znam tez przypadki osob, ktore potrafily jedynie kombinowac jak tu sie nie uczyc i miec niezle oceny. Na egzaminach na studia niestety to juz nie wyszlo.... @Kameleon - ja w LO naprawde bylem bardzo dobry z maty. Ale na studiach jakos motywacja do nauki matematyki znikła :/ Tu trzeba jednak systematycznosci a u mnie z tym jest na studiach problem....
|
|
|
|
|
Dołączył: Aug 2005
Posty: 28,891
Profesor
|
|
Profesor
Dołączył: Aug 2005
Posty: 28,891 |
Także nie mówcie, że nauczyciel ma znowu tak źle... Nie no bajke ma i zarabia krocie  starczy na wszystko co niezbędne + na przyjemności od 1 do 1 ... z w-f'u da korki nie ? Napisałeś " Przykład- jakieś zadania na utrzymanie sztangi w łapach, każdy dźwiga to samo, ale jeden waży 50 a drugi 90 kilogramów A jakie to ma znaczenie ile kto waży ? Ten 50-kilowiec może być silnijeszy od tego co waży 90 kg zresztą nie na tym rzecz polega ... liczy sie procent masy ciała jaki zdoła podnieść. zwykle nauczyciel podwyższa ocenę takiemu klockowi co nawet piłki nie potrafi kopnąć A nie przyszło Ci do głowy że nauczyciel ocenia postępy ktore osiąga taki klocek ?
|
|
|
|
|
Dołączył: Feb 2003
Posty: 9,371
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Feb 2003
Posty: 9,371 |
Kilka lat temu wprowadzali nowa mature i pamietam jakie badanie: 70% maturzystow nie umialo zrobic takiego zadania: Towar X kosztuje 2440zl z podatkiem Vat 22%, oblicz cene tego towaru przy podatku Vat 7%. No niech ktos powie, ze tego w LO nie bylo. No ale jesli ktos nie mysli to i pewnie szkola nie nauczy. Nie żartuj, że to zadanie maturalne  Co do zachowania uczniów i zakładanie kubłów na głowę nauczycielom, to wiele się nie zmieniło od moich czasów. Owszem młodzież trochę bardziej się rozpasała, ale przypomnijcie sobie Ci co kończyli podstawówkę 15 czy więcej lat temu, czy u Was też nie było podobnych akcji. Bo kubeł to mały pikuś przy tym co kiedyś chłopacy z mojego miasta zrobili nielubianemu nauczycielowi. Złapali go w parku i powiesili w worku na drzewie gdzie wisiał sobie parę godzin. To był chyba koniec lat 80, więc wtedy podobno młodzież była grzeczna i miała szacunek do nauczycieli Natomiast za pomysł zniesienia pracy domowej gość powinien otrzymać nagrodę Monty Pythona 
|
|
|
|
|
Dołączył: Apr 2005
Posty: 3,232
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Apr 2005
Posty: 3,232 |
To chyba bylo przyklad zadania jakie może być na tej nowej maturze. I gdy zrobili jakieś próby to 70% uwaliło to zadanie. I wcale się nie dziwię tym wynikom bo wiem ilu mam znajomych, ktorzy by nie zrobili tego zadania. A przeciez to tego to wiedza z podstawowki wystarczy 
|
|
|
|
|
Dołączył: Sep 2004
Posty: 27,489
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Sep 2004
Posty: 27,489 |
No bez jaj, ja miałem trudniejsze zadania na egzaminach do LO  Ale to było dawno temu 
|
|
|
|
|
Dołączył: Mar 2006
Posty: 9,128
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Mar 2006
Posty: 9,128 |
Także nie mówcie, że nauczyciel ma znowu tak źle... Nie no bajke ma i zarabia krocie  starczy na wszystko co niezbędne + na przyjemności od 1 do 1 ... z w-f'u da korki nie ? Napisałeś " Przykład- jakieś zadania na utrzymanie sztangi w łapach, każdy dźwiga to samo, ale jeden waży 50 a drugi 90 kilogramów A jakie to ma znaczenie ile kto waży ? Ten 50-kilowiec może być silnijeszy od tego co waży 90 kg zresztą nie na tym rzecz polega ... liczy sie procent masy ciała jaki zdoła podnieść. zwykle nauczyciel podwyższa ocenę takiemu klockowi co nawet piłki nie potrafi kopnąć A nie przyszło Ci do głowy że nauczyciel ocenia postępy ktore osiąga taki klocek ? Wydaję mi się, że waga ma jednak jakieś znaczenie. To tak jakby zablokować atak w siatkówce ;), łatwiej jeśli jesteś wyższy, w przypadku tych ciężarków, fakt że różnica 10 kg to nic, ale 40 to już coś. Zwłaszcza, że ćwiczenie polegało to na tym aby jak najdłużej utrzymać taki ciężarki na wyprostowanych rękach, stojąc. raki martwy ciąg chyba  Postępy- tak powiadasz.  Postępów nie ma jak zaangażowania brak, to drugie według mnie powinno być bardziej cenione 
|
|
|
|
|
Dołączył: Dec 2007
Posty: 741
old hand
|
|
old hand
Dołączył: Dec 2007
Posty: 741 |
niech nauczyciele nie narzekają bo żle nie mają, za taką prace jaką wykonują to w sam raz ;]
mama nauczycielka w LO wiec nie mowicie ze jestem nieobiektywny ;]
|
|
|
|
|
Dołączył: Jul 2005
Posty: 7,781
Ps 1; J 3,16; 2 Tm 2,3
|
|
Ps 1; J 3,16; 2 Tm 2,3
Dołączył: Jul 2005
Posty: 7,781 |
Praca domowa powinna być. Tylko w formie że nie musisz jej wykonać, tylko na egzaminy większą wagę się powinno przykładać. I nauka bardziej pod życie powinna być np. zbuduj robota niż jakieś rysunki z czego nic się nie rozumie. Chodź by ja tak mam, że rzadko chodziłem do szkoły i właściwie dalej to kontynuuję. Hymm nie chwaląc się byłem już w 6klasie podstawówki/3gimnazjum jednym z najbardziej z nieobecnych w szkole ale za równo w czołówce najlepszych uczni, tylko na sprawdziany przybywałem. W domu się uczyłem z dzień przed. Później trochę jeszcze bardziej byłem niegrzeczny to zacząłem już wcale się nie uczyć i też nie chodziłem. Ogólnie rzecz biorąc kto się będzie chciał uczyć to będzie się uczył. Ja tylko żałuję, że poszedłem do renomowanego LO a nie do żadnego technikum co by nauczyło spawać hym naprawić coś itp. a nie jakieś tam Mickiewicze omawiać. Na szczęście nie podjąłem żadnych studiów (a spokojnie mogłem) ciekawe czy będę żałował? Po co to piszę hymm dobra ta ćwiara... 
|
|
|
|
|
Dołączył: Aug 2001
Posty: 20,044
I see dead people
|
|
I see dead people
Dołączył: Aug 2001
Posty: 20,044 |
Praca domowa powinna być. Tylko w formie że nie musisz jej wykonać, tylko na egzaminy większą wagę się powinno przykładać. I nauka bardziej pod życie powinna być np. zbuduj robota niż jakieś rysunki z czego nic się nie rozumie. Chodź by ja tak mam, że rzadko chodziłem do szkoły i właściwie dalej to kontynuuję. Hymm nie chwaląc się byłem już w 6klasie podstawówki/3gimnazjum jednym z najbardziej z nieobecnych w szkole ale za równo w czołówce najlepszych uczni, tylko na sprawdziany przybywałem. W domu się uczyłem z dzień przed. Później trochę jeszcze bardziej byłem niegrzeczny to zacząłem już wcale się nie uczyć i też nie chodziłem. Ogólnie rzecz biorąc kto się będzie chciał uczyć to będzie się uczył. Ja tylko żałuję, że poszedłem do renomowanego LO a nie do żadnego technikum co by nauczyło spawać hym naprawić coś itp. a nie jakieś tam Mickiewicze omawiać. Na szczęście nie podjąłem żadnych studiów (a spokojnie mogłem) ciekawe czy będę żałował? Po co to piszę hymm dobra ta ćwiara...  No tak ... to mówi za cały temat ...
|
|
|
|
|
Dołączył: Feb 2006
Posty: 1,689
Pooh-Bah
|
|
Pooh-Bah
Dołączył: Feb 2006
Posty: 1,689 |
Stoin, a kto Ci kazał iść na nauczyciela  przecież wiedziałeś że to użeranie się z idiotami za marne pieniądze śmieszny jesteś Chciałem świat naprawiać ale wygląda na to że porwałem sie w motyką na słońce =/ a tak poważnie to ... Po pierwsze - zostałem nauczycielem miedzy innymi po to by takich leszczy nauczyć koszykówki siatkówki czy piłki nożnej ale również pewnych zasad postępowania. Po drugie - Ciebie też bym paru rzeczy nauczył ... np szacunku do starszego a takie teksty to pisz do swoich kolegów z piaskownicy a nie do mnie  Szanuję nauczycieli, starszych również nie musi mnie uczyć tego jakiś zakompleksiony wuefista z internetu  . Na pierwszy rzut oka widać że wywodzisz się z poprzedniego systemu, podobały Ci się tamtejsze metody? Moja mama opowiadała mi że jej nauczycielka waliła głowami uczniów o tablicę gdy nie umieli czegoś zrobić. Uważasz że to lepsze rozwiązanie? Skoro tak, nie masz co liczyć na mój szacunek. Oczywiście jestem przeciwko patologiom gdzie gnojki pomiatają nauczycielami, ale wyolbrzymiasz problem, chyba że uczysz w jakiejś szkole więziennej  . Chodziłem do szkoły na "trudnej" dzielnicy, i pomyśl sobie tak. Te cwaniaczki którzy psuli Ci nerwy na lekcjach, Ty im nic nie zrobisz, ale życie im kiedyś zapłaci za to że woleli robić boruty niż się uczyć  Pozdrawiam
|
|
|
|
|
Dołączył: May 2006
Posty: 1,404
veteran
|
|
veteran
Dołączył: May 2006
Posty: 1,404 |
Kilka lat temu wprowadzali nowa mature i pamietam jakie badanie: 70% maturzystow nie umialo zrobic takiego zadania: Towar X kosztuje 2440zl z podatkiem Vat 22%, oblicz cene tego towaru przy podatku Vat 7%. No niech ktos powie, ze tego w LO nie bylo. No ale jesli ktos nie mysli to i pewnie szkola nie nauczy. Nie żartuj, że to zadanie maturalne  Co do zachowania uczniów i zakładanie kubłów na głowę nauczycielom, to wiele się nie zmieniło od moich czasów. Owszem młodzież trochę bardziej się rozpasała, ale przypomnijcie sobie Ci co kończyli podstawówkę 15 czy więcej lat temu, czy u Was też nie było podobnych akcji. Bo kubeł to mały pikuś przy tym co kiedyś chłopacy z mojego miasta zrobili nielubianemu nauczycielowi. Złapali go w parku i powiesili w worku na drzewie gdzie wisiał sobie parę godzin. To był chyba koniec lat 80, więc wtedy podobno młodzież była grzeczna i miała szacunek do nauczycieli Natomiast za pomysł zniesienia pracy domowej gość powinien otrzymać nagrodę Monty Pythona  w 6 kl. podstawówki na konkursie matematycznym z kuratorium WSZYSTKIE zadania były trudniejsze...nie było to tak dawno temu, bo sam zdaje maturę z rocznym opóźnieniem teraz ;-) Trzeba wziąć pod uwagę że matura z matematyki jest nieobowiązkowa jeszcze przez najbliższe 2 lata (!) A co do samych prac domowych... jestem ZA tym projektem - powtórzyłem sobie rok w LO dzięki indywidualnemu podejściu do sprawy zadań domowych i ich nierobieniu ;-) - wystarczyło 3 nauczycieli, którzy pokazali, że żyjemy w kraju gdzie nadal wszyscy muszą być równi. Dalej ich nie robie, ale widocznie uznano; że jestem pod tym względem niereformowalny i spojrzano na mnie bardziej liberalnie w nowej szkole, gdzie wyraźnie wzbudziłem sympatię nauczycieli(z wzajemnością), poza panią dyrektor, uczącą fizyki i będącą postrachem całej szkoły - mniejsza z tym. Oceny mam wporządku, choć oczywiście naprzeciw tych pilnych i niepredysponowanych do niczego poza nauką pamięciową przedstawia się to kiepsko; za to próbna matura najlepiej w szkole  (Polski, Angielski, WOS) Każdy ma prawo dysponować swoim czasem wolnym tak jak mu się podoba i według własnych potrzeb. Szkoda, że ktoś nie wpadł na ten pomysł dużo wcześniej...
|
|
|
|
|
Dołączył: May 2006
Posty: 1,404
veteran
|
|
veteran
Dołączył: May 2006
Posty: 1,404 |
A poruszona matematyka jest genialnym przykładem robienia z uczniów jednofazowych idiotów. Dla większości matematyków doprowadzenie zadania do rozwiązania nie jest wystarczające - liczy się sposób(akurat ten który był podany na lekcji), znajomość wzorów i estetyka zapisu :-D Własny sposób, rozwiązywanie na logikę nie wchodzi w grę - no bo po co uczyć kreatywności, która przecież przydaje się w problemowych sytuacjach?
Lekcja o odchyleniach standardowych. Wszystkie wzory podane w zeszycie, sposoby rozwiązywania - tłuczenie tego przez wszystkie lekcje. Brak tylko jednej tej najbardziej praktycznej informacji. CO WYRAŻA NAM ODCHYLENIE STANDARDOWE (na tym forum to chyba nie musze uświadamiać) I co to jest za nauka? :|
|
|
|
|
|
Dołączył: Oct 2005
Posty: 1,734
Pooh-Bah
|
|
Pooh-Bah
Dołączył: Oct 2005
Posty: 1,734 |
A poruszona matematyka jest genialnym przykładem robienia z uczniów jednofazowych idiotów. Dla większości matematyków doprowadzenie zadania do rozwiązania nie jest wystarczające - liczy się sposób(akurat ten który był podany na lekcji), znajomość wzorów i estetyka zapisu :-D Własny sposób, rozwiązywanie na logikę nie wchodzi w grę - no bo po co uczyć kreatywności, która przecież przydaje się w problemowych sytuacjach? To jest taka bolączka wyuczonych "na pamięć" nauczycieli matematyków. Przypominam sobie zdarzenie w technikum, z matmy byłem generalnie przeciętny z wyjątkiem jednego działu - rachunek prawdopodobieństwa.. ( dziwne, prawda ?  ). Nauczyciel dał zadanie na "6", o jakiś szachistach, jakimś turnieju, jakieś drabinki każdy z każdym, nie pamiętam dokładnie, ale zadaniem było wyliczenie liczby meczów. Każdy kto logicznie potrafił pomyśleć - zadanie było łatwe. Rozwiązałem je ale od końca - podałem wynik a następnie udowodniłem swoimi wyliczeniami otrzymany wynik. Zrobiłem to tak jak należy a nauczyciel mi nie uznał zadania, mimo że wynik prawidłowy, bo nie zastosowałem jakiś wzorów podanych na lekcji a zadań nie można rozwiązywać "od końca". Brak słów, bo ukarany zostałem za kreatywność, okazało się że tylko ja starałem się w klasie to zadanie "ruszyć". A co do nauczycieli - uważam , że większość z nich nie ma jaj po prostu, sami są sobie winni. Dyscyplina i rygor w szkole, inna sprawa że rodzice psują wszystko w domu... A na temat spraw socjalnych belfrów to nie mówmy że tak źle - szwagier ma w szkole 1000 na rękę , chyba 18 godzin wynosi etat tygodniowo, do tego wolne wakacje, ferie, soboty i niewiadomo co jeszcze. Dodatki jakieś motywacyjne, jakieś małe premie... Owszem czasami musi więcej w domu popracować więcej. 18 godzin tygodniowo etatu w szkole, pozwala mu prowadzić dodatkowo małą firmę a w wakacje wyjeżdzać sobie na małe "saksy" Będzie się budował niedługo. Nauczyciel (!). 
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2006
Posty: 8,920
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Jan 2006
Posty: 8,920 |
Moonlight, ja mam ten sam temat z matematyką, z tym, że ja 80% zadań rozwiązuje w sposób inny, niż podany przez nauczyciela. Praktycznie zawsze są to zadania rozwiązywane w sposób łatwiejszy niż na lekcji. Często mi się za to po dupie dostawało na klasówkach, ale ostatnio jakoś już czegoś takiego nie ma 
|
|
|
|
|
Dołączył: Mar 2005
Posty: 5,848
MaSha Lover
|
|
MaSha Lover
Dołączył: Mar 2005
Posty: 5,848 |
Odchylenie wyraża zróżnicowanie 
|
|
|
|
|
Dołączył: Sep 2006
Posty: 3,801
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Sep 2006
Posty: 3,801 |
Język polski, język polski i jeszcze raz język polski. Już nie chodzi o to aby ktoś znał na pamięć Pana Tadeusza, ale dla wielu osób w wieku gimnazjalnym i wyżej trudności sprawia ortografia. Dawniej było się debilem, czy też głąbem gdy pisało się "ktury", "muwic", "karzdy". Teraz jest się dyslektykiem. Takie coś jak ortografia to w nauczaniu początkowym powinno być już opanowane.
Teraz zamiast czytać książki dzieciaki czytają blogi o tym co sobie ostatnio koleżanka kupiła, ile spóźnia jej się okres i jakich kosmetyków używa. No i oczywiście przeglądanie profili na fotce. Przez okres liceum lektur nie czytałem, ponieważ moim zdaniem są nudne. Czytałem natomiast to co mi się podoba i to co jest ciekawsze niż weltschmertz(czy jak to sie pisze) Wertera, czy sonet do trupa. Ortografia to jedno, drugie to wysławianie się. Podejrzewam, że czasami lepiej dogadałbym się z obcokrajowcem niż Polakiem. No ale cóż, niektórzy mają ubogi zasób słownictwa i najczęściej używają: "ten", "tego", "tamtego", "wytegował", "no ale wiesz".
A matematyka? Bądźmy poważni, komu spoza branży w przyszłości przyda się geometria analityczna, logarytmy, różniczkowanie i inne szmery bajery. Jednak podstawowe umiejętności typu dodawanie, odejmowanie, itp wypadałoby znać. Przykład z życia wzięty, firma związana z branża informatyczną, pani tam pracująca potrafi iść do drugiego pomieszczenia co zajmuje jej przynajmniej 2 minuty, aby... Uwaga, uwaga przynieść kalkulator i na nim wykonać jakże trudne działanie 51+30.
Jeszcze o nauczycielach słów kilka. Jak nauczyciel jest miękki to gównażeria wejdzie mu na głowę. Natomiast jak sobie na początku odpowiednio poustawia gównażerie to później na lekcjach ma życie jak w Madrycie. W gimnazjum miałem super nauczyciela historii. Na lekcjach cisza jak makiem zasiał, tak ciekawie opowiadał, że wszyscy słuchali. Zadań nie zadawał, zeszytów nie sprawdzał, liczyło się to co w głowie. Gdy ktoś jednak zaczął przeszkadzać był przepytywany. Tutaj warto zwrócić uwagę, iż był sprawiedliwy w ocenie, a nie jak większość grona pedagogicznego ma w zwyczaju w przypadku karnej odpowiedzi robić wszystko by ucznia usadzić z jak najniższa oceną, najlepiej 1. A poza szkołą naprawdę spoko gość. W liceum też na niektórych przedmiotach trzeba było uważać i na za wiele pozwalać sobie nie można było. Zdarzały się też ciekawe akcje na innych lekcjach. Z łezką w oku w dosłownym tego słowa znaczeniu wspominam, gdy na jednej z lekcji wraz z kumplem rozpyliliśmy gaz łzawiący. Babka po chwili coś kręci nosem, my już ze śmiechu wytrzymać nie możemy, a to nie był rozweselający, a łzawiący gaz. Wciskamy jej kit, że z rur coś się ulatnia i podpowiadamy że lepiej opuścić salę. A jako że była to ostatnia lekcja opuściliśmy mury szkolne trochę wcześniej niż zwykle. Na następnej lekcji jednak doszła do wniosku że to musiał być jakiś gaz. Znane są też przypadki zamawiania pizzy na lekcję gdy zgłodnieliśmy. Czasami pisaliśmy kartkówki z pewnego przedmiotu. W pierwszym terminie nikt mądry się tym nie przejmował i oczywistą oczywistością było 1. Innej oceny dostać nie można gdy kartka jest pusta. Na następnej lekcji robiło się smutne oczy i wyrażało chęć poprawy owej kartkówki, pani oczywiście się zgadzała, ale musiało odbyć się to na lekcji innej klasy. Nam to pasowało, 4-5 osób, których było się pewnych, więc nie byle zbieranina, dziewczyn raczej do tego nie dopuszczaliśmy bo mogły się wystraszyć i plan mógł lec w gruzach. W dzień poprzedzający poprawę najmądrzejsi z poprawiających ustalali pytania i robiło się gotowce. Nauczycielka nam dyktuje, później ze skupieniem pochyleni nad swymi kartkami coś na nich bazgramy, a gdy czas dobiega końca z plecaka wyciągamy nasze wersje. Pani zawsze się cieszyła, że przynajmniej na poprawę się nauczyliśmy. I nie chodziłem bynajmniej do jakiegoś pierwszego lepszego liceum, próg kształtował się koło 140 punktów o ile dobrze pamiętam.
Co do matury to kpina, teraz sztuką jest jej nie zdać. Książkę otwierałem jak chowałem kupon z STSu co by się nie pomiął i ewentualnie na drugi dzień jak był trafiony. Zresztą warto było nosić w plecaku coś oprócz kart i jedzenia. Maturę zdałem bez większych problemów, wyniki powyżej średniej szkoły.
|
|
|
Link skopiowany do schowka
|
|