Skandalem [sport.pl] zakończył się mecz między Finlandią i USA podczas hokejowych MŚ w Kanadzie. Finowie wygrali 3:2 dzięki bramce, której nie było, a spotkanie zakończyło się wielką bójką i rekordową liczbą kar.
Po dwóch tercjach meczu w Halifax wydawało się, że mecz pewnie wygrają Amerykanie. Drużyna USA prowadziła 2:0 po bramkach Toma Gilberta i Phila Kessela.
Ostatnia część gry zaczęła się od kary dla dwóch zawodników Amerykanów. Grająca w przewadze drużyna "Suomi" zdołała umieścić krążek w bramce USA, ale bramka nie powinna zostać uznana ponieważ... krążek po uderzeniu Ville Koistinena wpadł przez zewnętrzną część bramki. Mimo analizy wideo, która wyraźnie pokazała, że krążek przedarł się przez oczko w siatce sędzia uznał bramkę!
Już bez pomocy arbitra Finowie strzelili jeszcze dwie bramki po strzałach Teemu Selanne oraz Mikko Koivu i pokonali reprezentację USA 3:2. To jednak nie był koniec emocji w tym spotkaniu.
Ostatnie minuty meczu były prawdziwym festiwalem brutalnych zagrań, bójek i starć zawodników. Tuż po końcowym gwizdu rozpętała się bitwa, którą Anssi Salmela zakończył z zakrwawionym nosem.
Ostateczny bilans meczu to 202 minuty kar dla zawodników (96 dla Finów i 106 dla Amerykanów) oraz aż sześć kar meczu.
Wlasnie dlatego Selanne to wielki hokeista...wielka gwiazda, swietny technik, ale twardej gry sie nie boi i jak trzeba to stanie w obronie kolegow...no ale coz jak tacy sedziowie, ktorzy na wszystko pozwalaja, to zawodnicy musza sami wziac sprawy w swoje rece.
Zapewne niektórzy pamiętają jak Selanne'y stracił 2 "ząbki" na IO w Turynie. I to właśnie w meczu z Amerykanami... Twardziel z niego. Choć i tak osobiście go nie lubię...bo gra w nie tym klubie co trzeba