Umarł student. Życie prowadził studenckie, więc przyszło mu iść do piekła. Przy bramie wita go diabeł i pyta: - Słuchaj, co wybierasz? Piekło zwyczajne czy piekło studenckie? Student chwilę się zastanowił, po czym wybrał zwykłe piekło. Pierwszy dzień: nic się nie dzieje, kompletna nuda, wieczorem przyszedł diabeł i wbił mu w dupę gwoździa. Drugi dzień: nic się nie dzieje, kompletna nuda, wieczorem przyszedł diabeł i wbił mu w dupę gwoździa. To samo trzeciego dnia, czwartego, piątego... Po tygodniu student przychodzi do diabła i pyta, czy nie mógłby zobaczyć, jak to jest w tym piekle studenckim. Diabeł na to, że oczywiście. Odchyla zasłonę, a tam dziwki, szampan, kawior, impreza na całego, wszyscy się bawią. Student podbiega do pierwszego kolesia z brzegu i mówi: - Słuchaj, do was tu nie przychodzi codziennie diabeł i nie wbija wam w dupę gwoździ? - Nieee, no co ty, jakie gwoździe? Jestem tu od miesiąca i cały czas się bawię - odpowiedział zapytany. Student zdecydował się więc zostać w piekle studenckim. Wszystko cudownie, pije, pali, wyrywa panienki, aż po kilku miesiącach przychodzi diabeł z młoteczkiem i wiaderkiem gwoździ i mówi: - No, dalej, nadstawiaj dupę, sesja! --------------------------------- Szczyt zaufania: kanibal robiący człowiekowi loda. --------------------------------- Mistrz w pchnięciu kulą do trenera: - Dziś muszę pokazać klasę. Na trybunie siedzi moja żona i teściowa. - Ee! Nie dorzucisz! --------------------------------- - Puk, puk! - Kto tam? - Ja do Jarka. - A ja kombajn. --------------------------------- Wyjeżdżając na krucjatę, król Artur postanowił sprawić swej żonie pas cnoty. Poszedł tedy do kowala, a ten zaoferował mu najnowszy krzyk mody - pas z gilotynką! Kupił więc go Artur, żonie założył, kluczyk zabrał i pojechał na krucjatę. Wrócił po kilku latach, no i oczywiście zechciał sprawdzić, czy aby jego wierni rycerze nie okazali się wiarołomcami i nie próbowali uwieść jego pięknej Ginewry. Ustawił ich w rzędzie i kazał spuścić spodnie. Król doznał szoku: 11 rycerzy miało równiutko przycięte ptaszki. Z jednym wyjątkiem - Lancelot z dumą prezentował nienaruszone przyrodzenie. Moi wspaniali rycerze okazali się bandą hołoty! Na nikogo nie można liczyć, nikomu nie można zaufać! Jeno Ty, wierny Lancelocie, mi się ostałeś... - biada Artur i spogląda wyczekująco na Lancelota, by ten coś powiedział. Ale Lancelot milczał... --------------------------------- Dwaj rozbitkowie płyną łódką na pełnym morzu. Nagle złowili złotą rybkę. Rybka prosi: - Spełnię wasze jedno życzenie, tylko mnie wypuście! Na to jeden z nich: - Ok! Chciałbym, żeby to całe morze zamieniło się w piwo! Rybka spełniła życzenie i zniknęła. Na to drugi: - Ty idioto, teraz będziemy musieli sikać do łódki!
<zzordon> dzis w szkole roznoszą walentynki <cibor> u nas tez <zzordon> ale sluchaj, wchodzą do klasy i ze dla mnie cos maja <zzordon> i dostaje 15 kartek <cibor> lol, od kogo ? <zzordon> nie wiem ale na 10 był napis "spam" a na pozostalych ofery przedluzenia penisa
Sama sytuacja nie jest śmieszna, ale śmieszny jest sposób myślenia nauczycieli (czy też dyrektora szkoły), na co zwrócił uwagę TOMMY: Artykuł: http://wiadomosci.onet.pl/1692511,11,item.html Komentarz:
Originally Posted by - TOMMY -
CZY NIE LEPIEJ BYLO EWAKUOWAC UCZNIA Z GRANATEM - NIZ 350
<1> A dlaczego Ormianie mają czarne opaski? <2> Coś się z ich premierem stało. <1> Aha....ciekawe co by było,gdyby z naszym coś.... <2> Tak samo by było jak teraz, 14 tysięcy ludzi by krzyczało "Jeszcze jeden!"
Nowa nauczycielka geografii przychodzi do klasy na lekcje i mówi: - Dzisiaj porozmawiamy o tym, co to jest globus. Klasa na to chórem: - Sp*******j, ty stara k***o! Nauczycielka rozpłakała się, wybiegła z klasy i poszła do dyrektora. - Koleżanko - mówi dyrektor. - Ja pani pokażę, jak należy z nimi postępować. Po chwili dyrektor wchodzi do klasy i zaczyna: - Cześć, małe sku******y! - Czołem, łysy ch**u! - Dzisiaj będzie o tym, jak się zakłada kondoma na globus. - Na globus? - dziwi się klasa. - A co to jest globus? - Od tego właśnie zaczniemy
Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym: - Wezmę dwie. - Weź jedną, tyle nie wypijemy... - Wezmę dwie, damy radę. - Nie damy, zobaczysz. - Damy radę. Biorę dwie... Wchodzi do sklepu: - Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady.
Głuchoniemy wchodzi do apteki kupić prezerwatywy. Nie może się porozumieć z aptekarzem, a nie widzi kondomów na wierzchu. Sfrustrowany rozpina portki, kładzie swojego penisa na ladzie i obok kładzie 20 zł. Aptekarz rozpina portki i robi to samo. Potem chowa wszystkie pieniądze. Doprowadzony do rozpaczy głuchoniemy zaczyna wymyślać aptekarza w języku migowym. - Słuchaj - mówi aptekarz - Jeśli nie możesz sobie pozwolić, to się nie zakładaj!
Niedźwiedź szaleje w lesie, strasznie podniecony, wszystko co się rusza ma zamiar grzmocić. Wiewiórka schodzi sobie z drzewa, ten dopada do niej, łapie ją za szyję i dawaj, ale to mu nie wystarcza. Zza krzaków wychyla się lisica, dopada do niej i zaczyna gwałcić. W pewnym momencie lisica krzyczy: - Och niedźwiedziu, jaki z Ciebie wspaniały kochanek, jakiego masz ogromnego i owłosionego pisiora. A niedźwiedź robi głupią minę i myśli: - O ku**a! Nie zdjąłem wiewiórki.
Wpada Amerykanin do polskiego baru i krzyczy na całe gardło: - Ja słyszałem, że wy Polacy jesteście strasznymi pijakami. Dam 1000 dolarów, jeśli jeden z was wypije na raz litr wódki. W barze cisza, nikt się nie zgłasza, jeden facet nawet wybiegł z baru. - No co? Nie ma nikogo chętnego? Widzę, że nie ma tutaj takiego twardziela. Nagle wpada ten sam koleś, który wybiegł z baru i mówi: - Ty, amerykaniec, Twój zakład dalej ważny? - Tak. - Barman dawaj litra wódki - mówi Polak. Polak wziął butelkę, przechylił i wypił całą. Amerykaniec z niedowierzeniem dał mu 1000 dolarów i mówi: - No stary, jesteś twardy jak stal. Ale powiedz gdzie byłeś jak wybiegłeś z baru? - Byłem w barze naprzeciwko zobaczyć, czy mi się uda.
Nauczycielka prosi Jasia: - Jasiu, wytrzyj tablicę. - Nie. - Jasiu, wytrzyj. - No dobra, ale gdzie jest szmatka? - Poszukaj gdzieś w szafce. Przez ten czas nauczycielka pyta się dzieci: - Kochane dzieci, co byście napisały na moim grobie, gdybym umarła? Jasiu w tym samym momencie znalazł szmatę i mówi: - Tu leży ta szmata.