A tak się ścigają moi koledzy - kurierzy rowerowi z Londynu. Goście są zajebiści i co najważniejsze - oni jeżdżą bez hamulców!!! Hamują unosząc tylne koło i blokując łańcuch, dzięki czemu koło zatrzymuje się w powietrzu i spada na ziemię już "niekręcące"
Wyścig polega na jeździe na czas + wykonywaniu przeróżnych zadań (np. zrobić sobie zdjęcie z rowerem na łodzi pływającej po Tamizie; zrobić sobie dziarę; znaleźć kolejne wskazówki przyczepione do 134 latarni na Oxford Street itp itd). Jest zajebiście interesujący, niebezpieczny i oczywiście NIELEGALNY. Zobaczycie tam jak w 2 miejscach policja próbuje zajechać im drogę
Fajna praca. Nie zauważyłem żeby hamowali tylnym kołem i oczywiście jeżdżą z hamulcami co zresztą widać na tym filmiku...
Kilku ma hamulce, ale większość nie ma. Wiem, bo to moi koledzy. Hamowanie to nazywa się skid-dowaniem, tutaj możesz sobie dokładnie zobaczyć jak to wygląda:
A co do pracy to rzeczywiście fajne zajęcie - właśnie rozważam zamianę nudnego jak pi*da biura na rowerki właśnie. Do tego jak jesteś dobry i pracujesz ciężko to można z tego kupę kasy wyciągnąć.
No niezły pomysł! Zastanawiam się tylko co robią w nagłych wypadkach. Jak np. ktoś nagle wejdzie im pod koło? Zdążą zachamować tym sposobem? Zgodzę się, że to jest zajebisty sport, tylko w mieście smogu może być lekko niezdrowy.
No niezły pomysł! Zastanawiam się tylko co robią w nagłych wypadkach. Jak np. ktoś nagle wejdzie im pod koło? Zdążą zachamować tym sposobem? Zgodzę się, że to jest zajebisty sport, tylko w mieście smogu może być lekko niezdrowy.
Ostatnio pytałem znajomego Angola co się stanie jak np będzie jechał z górki bez hamulców, i mu się łańcuch urwie (co oczywiście uniemożliwi mu hamowanie na skida). Odpowiedź była krótka i raczej treściwa:
"... then i guess i would be fucked..."
Dodał jednak, że można jeszcze próbować hamować kładąc stopę na oponie oraz a'la Fred Flinston, czyli butami po ziemi. Jednak w razie niebezpieczeństwa najlepiej po prostu zeskoczyć z rowera. Tak to mniej więcej wygląda...