Twoi idole z Unii Polityki Nierealnej to dopiero cuda mogli dać, chcieli przenieść Polskę za ocean by graniczyła z Meksykiem i wtedy w NAFTA odnosilibyśmy sukcesy.
A jest tam coś o zakładach przez Internet? Bo nie chce mi się tego czytać.
Ja nadal uważam, że należy się cieszyć z tego co jest i korzystać póki się da. Nie ma co wyciągać wniosków z tego, że ktoś coś powiedział (napomknął) w czasie kampanii wyborczej. Kurski z PiS z tego co pamiętam, też chciał hazard legalizować. A jak wyszło pamiętamy wszyscy.
Ja jestem zdania,ze e-hazard bedzie sie rozwijal w Europie. Przeciez tutaj wchodze w gre grube miliony euro.I nikt z nich nie zrezygnuje,czy to bedzie prywatny czy panstwowy operator.
A zwlaszcza ,ze graczy wciaz przybywa.Cala ta awantura polega na tym,monopole panstwowe chca przejac biznes.I co tu dalej pisac ?
Nawet jak zlegalizują w Polsce hazard internetowy to wątpię żeby wszyscy operatorzy z Kostaryki czy Gibraltaru płacili tu u nas podatki, bo po co... jak i tak polski rząd im nic nie będzie mógł zrobić
Żadnych barier dla hazardu PO z cicha pęk szykuje hazardową rewolucję. Mafia w biznesie hazardowym i problemy z uzależnionymi. Taki może być skutek noweli ustawy hazardowej autorstwa resortu finansów
Dawid Tokarz
Czy grozi nam, że od 1 stycznia 2009 r. nowe kasyna i salony gier zaczną w Polsce rosnąć jak grzyby po deszczu? Tak. Dzięki nowelizacji ustawy hazardowej, przygotowanej przez Ministerstwo Finansów (MF), która właśnie została przekazana do uzgodnień międzyresortowych.
Wolna amerykanka
W ogólnym uzasadnieniu do projektu MF pisze, że najważniejszą zmianą w ustawie jest przekazanie całości nadzoru nad hazardem administracji celnej (dotychczas dzieliła się ona tym z urzędnikami skarbowymi). Celem noweli ma być też „wprowadzenie zmian o charakterze porządkującym i uzupełniającym obowiązujące obecnie przepisy”. Dużo istotniejsze jest to, czego w tym uzasadnieniu nie ma.
Okazuje się, że boczną furtką wyznaczone przez Platformę Obywatelską szefostwo MF chce wprowadzić prawdziwą hazardową rewolucję. Nowela zakłada zniesienie istniejących od początku lat 90. (wtedy w Polsce pojawił się legalny hazard) limitów lokalizacyjnych dla kasyn, salonów z automatami i salonów bingo. Zgodnie z nimi, przybytki hazardu można otwierać tylko w dużych miastach według zasady, że jedno kasyno przypada na 250 tys., a salon na 100 tys. mieszkańców. To dlatego w całym kraju funkcjonuje tylko 27 kasyn i 200 salonów.
Od przyszłego roku (wtedy nowela ma wejść w życie) wszystko może się zmienić.
— Przecież my płaciliśmy za zezwolenia, wydane na konkretnych warunkach, przy rynku koncesjonowanym. Zgodnie z taką polityką państwa budowaliśmy plany inwestycyjne. Jeśli ta ustawa przejdzie, będziemy żądać odszkodowań — zapowiada członek zarządu jednej z firm hazardowych.
Zaskoczony, jak wszyscy ludzie z branży, z którymi rozmawialiśmy.
— Do tej pory Ministerstwo Finansów wielokrotnie uzasadniało potrzebę utrzymania limitów, a teraz nagle zmieniło zdanie. To nieprzemyślana decyzja, choćby z uwagi na względy społeczne. Będzie skutkować wieloma zagrożeniami, takimi, jak problemy z kontrolą rynku. Dobrze pokazują to przykłady krajów, które po liberalizacji zapisów szybko muszą się z niej wycofywać — mówi Jacek Kosiński, prezes grupy ZPR, zarządzającej kasynami i salonami.
Inni to ćwiczyli
Za przykład może posłużyć Rosja, w której po uwolnieniu rynku powstawały tysiące jaskiń hazardu. Skończyło się to drastycznym wzrostem liczby osób uzależnionych i przejęciem sporej części rynku przez grupy przestępcze. W efekcie uchwalono prawo, zgodnie z którym od 2009 r. kasyna będą mogły znajdować się jedynie w czterech specjalnych strefach, zlokalizowanych głównie na dalekim wschodzie kraju. W Turcji eksperyment podobny do tego, który chce przeprowadzić MF, skończył się wręcz zamknięciem wszystkich kasyn.
— Resort zapowiadał uregulowanie kwestii hazardu internetowego, a zamiast tego mamy totalną zmianę polityki państwa wobec hazardu. I to wprowadzaną po cichu. Ciekawy jestem, kto stoi za tym pomysłem. Na pewno jest on na rękę producentom sprzętu i zagranicznym operatorom kasyn, którzy chcą wejść na nasz rynek — mówi lobbysta uczestniczący w pracach nad poprzednimi nowelizacjami.
Każda z nich (od 1992 r. było ich dwadzieścia jeden) budzi wielkie kontrowersje, podejrzenia o łapówki dla posłów i prokuratorskie śledztwa. Dla przykładu, w 2003 r. media informowały, że wprowadzenie korzystnego opodatkowania automatów niskohazardowych miało „kosztować”, bagatelka, 10 mln USD. Ostatnia próba nowelizacji z czasów rządu PiS także wzbudziła kontrowersje. W „PB” ujawniliśmy bowiem, że decydujący wpływ na kształt projektu ma Totalizator Sportowy, czyli jedna z firm operujących na rynku wartym 10 mld zł, oraz szef komitetu stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski. Po tym jednak, jak nowelizacja okazała się pod wieloma względami katastrofalnym bublem, sprzecznym z prawem unijnym, rząd zupełnie z niej zrezygnował.
Następcy wracają do pomysłu nowelizacji. I znów są kontrowersje, dotyczące niespójności z prawem unijnym. Choć bowiem Komisja Europejska (KE) żąda liberalizacji krajowych regulacji hazardowych (głównie chodzi o hazard internetowy), to jednak w UE obowiązują rozwiązania uznające konieczność limitowania hazardu ze względu na jego społeczny wymiar. Tydzień temu Parlament Europejski uchwalił nawet rezolucję ostrzegającą przed liberalizacją hazardu i zawierającą apel do KE o przeprowadzenie badań w zakresie wpływu liberalizacji gier i zakładów na społeczeństwo.
Zmiany planowane. I nieprzemyślane
1. Hazardowa rewolucja
Tak jest teraz:
Od początku lat dziewięćdziesiątych obowiązują limity, zgodnie z którymi jedno kasyno przypada na 250 tys., a salon z automatami na 100 tys. mieszkańców. Dlatego w całej Polsce funkcjonuje obecnie 27 kasyn i 200 salonów. Otwieranie nowych w dużych miastach jest niemożliwe, bo są wyczerpane limity, a w małych się nie opłaca.
Założenia projektu:
Resort finansów chce zerwać z systemem limitów. Liczbę kasyn i salonów ma regulować wolny rynek. Jak pokazują przykłady choćby Rosji i Turcji, takie rozwiązanie niesie wiele zagrożeń, wynikających m.in. ze znacznego utrudnienia państwu kontroli nad sferą hazardu. Skutek to m.in.:
Przejmowanie części rynku przez zorganizowaną przestępczość, wykorzystującą jaskinie hazardu do prania brudnych pieniędzy.
Drastyczny wzrost liczby osób uzależnionych od hazardu , a w konsekwencji kosztów koniecznych do ich leczenia.
2. Zasłona dymna
Tak jest teraz:
Nadzór nad rynkiem hazardu sprawują jednocześnie administracja celna i skarbowa.
Założenia projektu:
Wszystkie zadania kontrolne mają trafić do administracji celnej.
Właśnie tę zmianę struktury nadzoru nad rynkiem hazardu Ministerstwo Finansów uznaje za podstawę nowelizacji. W głównym uzasadnieniu do projektu ani słowem nie wspomina o rewolucyjnej zmianie, polegającej na zniesieniu limitów lokalizacji kasyn i salonów z automatami.
3. Jak stracić na audiotele?
Tak jest teraz:
Firmy organizujące loterie audiotekstowe zwolnione są z podatku od gier (POG). Zrealizowane połączenia telefoniczne czy wysłane SMS-y są jednak objęte 22% dotychczasową stawką podatku VAT.
Założenia projektu:
MF chce objąć audiotele 10-procentowym POG, by zwiększyć wpływy do budżetu.
Tyle że zgodnie z ustawą o VAT każda działalność objęta POG jest nieobjęta tym podatkiem. W rezultacie firmy zamiast dotychczasowych 22 proc. zapłacą 10%
W konsekwencji wpływy do budżetu zamiast wzrosnąć — spadną.
Hmm byle by nie bylo tak iz ze na kazdym rogu salon z jednorekimi, co drugiej ulicy ruletka tudziez inny poker a przed wyjsciem goryl ladnie prosi o zwrot wygranej .
5.6. Warszawa (PAP) - Spółka bukmacherska bet-at-home.com planuje wejść na warszawski parkiet w drodze dual listing i wprowadzić do obrotu na GPW do 40 proc. akcji - podała spółka w komunikacie prasowym.
Firma jest notowana na giełdach we Frankfurcie i Wiedniu.
"(...) w planach na najbliższych kilkanaście miesięcy mamy przeprowadzenie dual listingu. Dla strategii firmy ważne jest zaistnienie z akcjami spółki na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Docelowo planujemy, aby na GPW pojawiło się proporcjonalnie nawet do 40 proc. akcji bet-at-home.com. Zainteresowanie inwestorów instytucjonalnych i indywidualnych uatrakcyjni płynność naszych akcji, jednocześnie podnosząc wiarygodność spółki w oczach polskich użytkowników" - powiedział cytowany w komunikacie Jochen Dickinger, prezes spółki.
Polska jest jednym z głównych strategicznych rynków spółki.
Na koniec pierwszego kwartału 2008 roku spółka miała 1.175.000 zarejestrowanych klientów, w tym 400.000 klientów polskich. W analogicznym okresie 2007 roku zarejestrowanych było 750.000 użytkowników, z czego 300.000 pochodziło z Polski.
bet-at-home.com miał w 2007 494,2 milionów euro przychodów wobec 334,7 mln EUR w roku 2006.
Spółka liczy, że w 2008 roku przychody wzrosną do ponad 700 mln EUR.
bet-at-home.com jest spółką oferującą internetowe zakłady bukmacherskie. (PAP)
hmmm jak to jest? przeciez "grac nie mozna"....a na gieldzie bedzie spolka? hmm
Firma zarejestrowana w Polsce może świadczyć usługi zagranicą. Może też świadczyć usługi wyłącznie zagranicą, jeśli zechce się tak ograniczyć. A zagranicą granie legalne.
W przypadku polskich podmiotów (np. STS, Betako), które organizują zakłady bukmacherskie, pobierany jest zryczałtowany 10-proc. podatek od wygranej. Pobiera je i odprowadza do urzędu skarbowego firma organizująca zakłady wzajemne, a wygrana pomniejszona jest o kwotę podatku. W tym przypadku osoba wygrywająca nie jest zobowiązana do rozliczania i wykazywania dochodu oraz podatku samodzielnie w swoim zeznaniu rocznym.