Wierzyć się nie chce... Ale basketcentral.it podaje: w przyszłym roku Olympiakos Pireus chce złożyć ofertę Kobe Bryantowi - 60 mln dolarów za trzy lata. Plus dodatki w umowie, czyli: po każdym sezonie zawodnik mógłby skorzystać opcji - zostaje lub odchodzi. Podatki płaci klub, który bierze na siebie także opłacenie agenta, zawodnik dostaje willę nad brzegiem Morza Śródziemnego...
Kobe Bryant w lidze greckiej - niewiarygodne, prawda? Bardziej jestem skłonny uwierzyć w europejski epizod LeBrona Jamesa, w którym najbardziej by mnie przekonało budowanie przez zawodnika własnej globalnej marki. Kilka tygodni temu były ponoć kontakty między obozem Jamesa, a CSKA Moskwa i Olympiakosem.
Marcin Gortat o zamieniających NBA na Europę mówi:
American and foreign-born players are not going to Europe because they don't have a spot in the NBA, they're going for the financial incentives. Some of the guys who went back - it is because their ambition was to be the best and it's hard for a European guy to be a leader over here. It's easier to be a leader in the village than one of the guys in the city.