Jadą pociągiem: Polak, Rusek i Niemiec. Nagle coś zaczęło kapać z sufitu, a Rusek na to: - To wódka, to wódka! Wziął kieliszek i zaczął pić. A Niemiec na to: - To whyski! To whyski! Wziął kieliszek i zaczął pić. A Polak na to: - To nie wódka, to nie whyski, to mój Azor szcza z walizki!
=======================================
- Tato, znalazłem babcię. - Tyle razy Ci mówiłem - nie kop w ogródku!
=======================================
- Jak odróżnić niemiecką kobietę od niemieckiej krowy? Po kolczykach.
=======================================
Młody chłopak pierze dżinsy i mruczy : - Nikomu nie można ufać, nikomu .... Na moment przerywa pranie : - Nawet sobie - kontynuuje wściekły - Przecież tylko pierdnąć chciałem
=======================================
Młoda zakonnica przyjechała do Nowego Jorku. Przerażona ruchem ulicznym stanęła niepewnie przy przejściu dla pieszych. Nagle podbiega do niej dwóch skinów. Porywają ją na ręce i bezpiecznie przenoszą na drugą stronę ulicy. - Dziękuje, panowie - wyszeptała zaskoczona zakonnica. - No problem! - mówi jeden skin. - Przyjaciele Batmana są naszymi przyjaciółmi!
=======================================
Młody nauczyciel i stary idą razem na lekcję. Młody - stosy kserówek, teka wypchana książkami, dziennik w zębach. Stary idzie na luzaka, niesie tylko klucz od sali. Młody mówi z podziwem: - No no, po tylu latach pracy, to pan ma to wszystko w głowie? - Nie synu, w dupie...
<Roger> kiedy masz to kolo? <Adam> we wtorek chyba <Roger> ja tez <Adam> i to rano <Adam> <Roger> ja tez wczesnie rano <Roger> o 11 <Adam> ja 7 30 <Adam> :> <Roger> w nocy, powiadasz...
<Lodek> Ciekawe czemu piwo jest tak moczopędne <Wis> Żeby zrobić miejsce następnemu ;d
Przychodzi syn do ojca: - Tato, wczoraj odbyłem pierwszy w życiu stosunek. - Och, to wielka chwila w życiu mężczyzny - odpowiada ojciec - chodź, napijmy się. Powiedz, z kim to zrobiłeś? - Wiesz... nie zdenerwuj się tylko... z... Andrzejem... - O Boże! ...przecież to Żyd!
Odprowadza chłopak dziewczynę późnym wieczorem do domu. Przed bramą, po ostatnim buziaczku, nagle mówi do lubej: - Słuchaj Zosiu, chodzimy ze sobą już cztery miesiące. Chodź na pół godzinki wpadniemy do mnie. Mam wolną chatę! - Nie mogę - odpowiada panna. - Chodź, bardzo proszę! - No dobrze, ale muszę na trzy minutki wpaść do domu i powiedzieć rodzicom, że wrócę później. - Dobrze, tylko się pospiesz - zgadza się radośnie chłopak. Dziewczyna wbiega do klatki, po trzech minutach wraca, całuje gorąco chłopaka w usta i mówi: - No to chodźmy! W tym momencie otwiera się z trzaskiem okno jej mieszkania, wychyla się jej ojciec i wrzeszczy: - Zośka, do jasnej cholery!!! Nasrać to nasrałaś - a wodę to kto spuści!!??
Idzie facet brzegiem rzeki, nagle widzi w trawie leży i podryguje złota rybka. Rybka piszczy: -Błagam cię, wrzuć mnie do wody, bo zdechnę, nie mogę bez wody, wrzuć mnie dobry człowieku!!! -A co mnie to obchodzi. Daj mi spokój, ręce będą mi śmierdzieć. -Ale proszę cię, nie zostawiaj mnie tak, bo umrę, proszę, spełnię twoje życzenie tylko mnie wrzuć!! -No dobra - powiedział gość i wrzucił rybkę do rzeki. -A życzenie, a życzenie?? - dopytuje się rybka. -Zdychaj kurwo.
Wstaje raniutko facet i idzie do łazienki wziąć prysznic. Patrzy, a tu przyrodzenie brązowego koloru nabrało. - Ewelina, kurwa, chodź no tu natychmiast! Żona z kuchni wola: - Czesław, jestem zajęta! ZAJETA, rozumiesz! A to ugotuj, a to upierz, wyprasuj, zmyj podloge. Dzieci do szkoly, dzieci ze szkoly. Sniadanie, obiad, kolacja. I tak w kólko; i tak w kólko. Nie mam czasu nawet dupy podetrzec... - Oo..o... wlasnie! O tym chcialem z toba porozmawiać
Wraca zmęczony grabarz do domu, ledwie żywy, pada z nóg. - Co ci Stefciu, ile miałeś pogrzebów dzisiaj? - pyta żona. - Jeden, ale chowaliśmy naczelnika urzędu skarbowego - odpowiada grabarz. - No i co z tego? - No niby nic, ale jak go tylko zakopaliśmy, to zerwały się takie brawa, że musieliśmy bisować jeszcze 7 razy.
Kowalscy postanowili pójśc do opery.Kiedyś w końcy trzeba..... Ubrali się odświętnie-on w garnitur, ona w niedzielna garsonkę. Ustawili się po bilety w kolejce pod kasą. Przed nimi gość zamawia: - Tristan i Izolda. Dwa poprosze.... Kolejny Kowalski. - Zygmunt i Regina. Dla nas też dwa...
Matka przyprowadziła swoją osiemnastoletnią córkę do lekarza, informując go, ze córka nieustannie cierpi na mdłości. Lekarz po zbadaniu córki stwierdził, ze jest ona mniej więcej w czwartym miesiącu ciąży. - Co też pan mówi, panie doktorze, moja córka nigdy nie miała do czynienia z żadnym mężczyzną ! Prawda, córeczko? - Prawda, nawet się nigdy nie całowałam - zapewniła córeczka. Lekarz bez słowa podszedł do okna i zaczął się intensywnie wypatrywać w dal. - Panie doktorze, czy coś nie tak?- pyta po pięciu minutach zaniepokojona mamuśka. - Nie, nie! Po prostu w takich wypadkach zazwyczaj na wschodzie ukazuje się jasna gwiazda i przybywa trzech króli. I za nic kurwa nie chce tego przegapić.
Dzwonek do drzwi... Kobieta otwiera, a tu tuż za progiem stoi żebrak. - Dzień dobry Pani, czy poratowałaby Pani biednego człowieka kawałkiem suchego chleba? Kobieta spojrzała na niego z litością i mówi: - O widzi pan! Właśnie zrobiłam tort, to panu dam kawałek. - Nie, nie! Proszę się nie fatygować, suchy chleb w zupełności wystarczy. - Ale, proszę pana, jutro może się zdarzyć taka sytuacja mnie i wtedy może to pan mnie poratuje. Po dłuższym okresie sporu żebrak w końcu zgodził się przyjąć kawałek tortu. Idzie z nim przez ulicę i mruczy pod nosem: - Torcik! Kurwa torcik...! A na chuj mi torcik? Jak ja kurwa przez niego denaturat przepuszczę?!
Leci prawnik, ksiądz i nauczyciel samolotem ze szkolną wycieczką. Nagle samolot zaczyna spadać. Są tylko trzy spadochrony. - Oddajmy je dzieciom - woła nauczyciel. - Pieprzyć dzieci! - krzyczy prawnik. A ksiądz: - A starczy nam czasu??
- Tylko eksplozja dobra może odmienić świat - zaapelował papież Benedykt XVI. - Eksplozja? Dobra! - odpowiedzieli islamiści.
Do lekarza przychodzi kobitka i mówi, że chce się zapłodnić in vitro. - Ale pan wie, chciała bym żeby był jak Schwarzenegger... mięśnie i w ogóle. - Nie ma sprawy. - Albo nie, lepiej jak Jim Carrey, żeby w jego towarzystwie każdy się dobrze bawił, wie pan. - Oczywiście, da się zrobić. - Albo wie pan co? Niech będzie jak Jack Nicholson, tak Nicholson, ten demoniczny uśmiech. - Nicholson, tak? Napewno? - Ooo tak, napewno! Babka już pod narkozą, a lekarz stoi nad nią i rozpina rozporek: - Ja ci dam kurwa Nicholsona, ja ci daaam.
Poszedł gość na disco. Wpada, rozgląda się - przy stoliku siedzi całkiem fajna dziewczyna. Pyta, czy się może przysiąść. - Oczywiście, ale jest taka sprawa... jestem inwalidką, na wózku, rozumiesz... Chłopak patrzy - rzeczywiście. Ale nic, mówi, że mu to nie przeszkadza. Tak siedzą, rozmawiają, popijają drinki. W pewnym momencie gość mówi: - Słuchaj, może zatańczymy? - Jak to, przecież ja na wózku, nie mogę... - Nie szkodzi, jakoś to będzie! I faktycznie, wyjechał z tym wózkiem na środek, tańczą, kółka się z piskiem kręcą na parkiecie. Po tańcu zmęczeni wyszli na świeże powietrze. Tam romantycznie, księżyc, gwiazdy, gadka-szmatka, chłopak zaczyna się ostro do niej dobierać. Dziewczyna się nieco opiera: - Ja nie mogę, zobacz sam, paraliż, wózek... - Spoko spoko. Przewieszę cię przez plot, poradzimy sobie. I tak właśnie zrobił. Przewiesił ja przez plot, zerżnął, ubrał, posadził z powrotem na wózek i wjechali do środka. Tam dziewczyna w płacz. Gość zaniepokojony pyta: - Co jest? Co ci się dzieje? - Bo... to... pierwszy raz... - mówi przez łzy dziewczyna. - Co ty mówisz, przecież czułem, że nie pierwszy raz! - Pierwszy raz ktoś mnie potem zdjął z płotu
W domu spokojnej starości mieszkał sobie pan. Na tym samym piętrze mieszkała pani. Pan z panią mieli się ku sobie, na stołówce zawsze siadali przy jednym stoliku, często chodzili na spacerki do ogrodu, ale najbardziej lubili spotkania w świetlicy, kiedy to siadali obok siebie i wspólnie oglądali telewizję. W czasie oglądania pani lubiła trzymać dłoń na kroczu pana. Pewnego dnia pani przychodzi na telewizję, a tu pana nie ma. Zaniepokojona, sprawdza w jego pokoju. Nie ma. W stołówce nie ma. Coraz bardziej niespokojna obeszła wszystkie piętra i znalazła go w końcu w świetlicy na parterze. Pan siedział z inną panią, która trzymała rękę na jego kroczu! Pani w furii wyciągnęła pana siłą na korytarz i krzyczy: -Jak mogłeś mi to zrobić! Co to za zdzira! Jak śmiałeś!! Dlaczego?! Jest ładniejsza ode mnie?? Młodsza? Inteligentniejsza?? -No nie. Jest starsza od ciebie o 10 lat, brzydka jak próchno i głupia jak but z lewej nogi... -No to już nic nie rozumiem! Co ona ma takiego czego ja nie mam??!?! -Parkinsona.
....i na koniec mój faworyt;)
Do świeżo przybyłych do koszar żołnierzy podchodzi porucznik i każdego z nich pyta co potrafią robić użytecznego. Pierwszy odpowiada, że potrafi grać na trąbce. Drugi, że prowadzić samochody ciężarowe Trzeci, że dobrz gotuje Czwart z nich odpowiada, że potrafi zrobić BULBULATOR (!!!) Zdziwiony porucznik pyta: -Co to jest ten BULBULATOR ?! -Szeregowy mówi żeby mu przynieść kawał blachy 100x50 cm, młotek i jednego gwoździa. Porucznik posłał po wymienione przedmioty. Gdy szeregowiec dostał to czego potrzebował, zaczął w blasze wybijać dziurki w odległości co 5 cm jedna od drugiej. Tak podziurkowaną na sito blachę oddał porucznikowi. -I co ja mam z tym zrobić ?! - Zapytał zdziwiony porucznik. -Ja zademonstruje - powiedział dumny z siebie młody żołnierz. Położył BULBULATOR na znajdującej sie nieopodał kałuży i stanął na nim i zaczął lekko podskakiwać. Z wybituch dziurek zaczęła bulgotać woda... -Co to k...a ma być??!!- Krztyknął zdenerwowany porucznik. Kazał szeregowemu zrobić 100 pompek a BULBULATOR wyrzucić poza teren koszar. Po około miesiącu do koszar przyjechał na inspekcje generał. Obejrzał sobie dokładnie jednostkę i poszedł na rozmowę do porucznika. -No, poruczniku, koszary bardzo zadbane, żołnieże zdyscyplinowani, jedzenie na stołówce dobre, nic nie miałbym do zarzucenia, tylko powiedzcie mi, DO JASNEJ CHOLERY...dlaczego za bramą waszych koszar leży całkiem dobry BULBULATOR i rdzewieje ??!!
Mamy autobus z 7 dziecmi Kazde dziecko ma 7 plecaków W kazdym plecaku jest 7 duzych kotów Kazdy duzy kot ma 7 malych kotów Kazdy kot ma 4 nogi PYTANIE: Ile nóg znajduje sie w autobusie?