New Jersey grają dziś z Harrisem i Carterem, więc czemóż jest na nich taki duży kurs? (2,18 - Pinnacle).
New Jersey u siebie 11-17, Phila na wyjeździe 10-15. Oba zespoły notują ostatnio serię meczów bez zwycięstwa (NJN - 5, PHI - 3).
New Jersey zagrają dziś osłabieni brakiem: Jarvisa Hayesa 8-4-1 (pkt - zb. - as.) Stromilea Swifta 4-2-0 Eduardo Najery 3-3-1,
natomiast w Philadelphii nie zagra Elton Brand 14-9-1.
Po takim kursie może warto zagrać na NJN.
Innym meczem, który można by było ruszyć ze wzglądu na wysoki kurs jest: Los Angeles Clippers - Golden State Warriors. Kurs na LAC 2,56. Jeśli zagrają Camby i Thornton to Clippersi staną się faworytem tego spotkania.
New Jersey grają dziś z Harrisem i Carterem, więc czemóż jest na nich taki duży kurs? (2,18 - Pinnacle).
A co takiego prezentują sobą Nets, że niby ten kurs jest zawyżony? Nie oszukujmy się, to bardzo przeciętna ekipa. Nie mają za wiele do zaoferowania. Podstarzały Carter, nie chciani w poprzednich klubach Dooling czy Hayes. Jedynie Devin wniósł dużo ożywienia w ich szeregi i nieco rozruszał.
Co ciekawe w tym sezonie bilans NJ-PHI przedstawia się 2:0 na korzyść Nets i jest to argument do grania w tym spotkaniu na...Philadelphię
Mimo tego nie zagram tego spotkania. 76ers ostatnio nie zachwycają, a i NJ po 5 wtopach może w każdej chwili coś wygrać.
NO BET(ze wskazaniem na gości )
Originally Posted by KIDD
Jeśli zagrają Camby i Thornton to Clippersi staną się faworytem tego spotkania.
Nie twierdzę, że Wojownicy łatwo to wygrają, ale stwierdzenie, że LAC staną się faworytem w razie występu Marcusa i Al'a to raczej przegięcie
Choć oczywiście każdy może mieć swoje zdanie i ja je szanuję
Baron - szanuję i bardzo lubię tego gościa za to co wyczyniał jeszcze w barwach Warriors, nie ukrywam, że myślałem, że obecnie wygląda to również nie najgorzej...do czasu gdy nie obejrzałem spotkania Bobcats-Clippers... no sorry, ale to było DNO żal to mówić, ale ciężko mi znaleźć obecnie słabszego podstawowego PG w lidze no chyba tylko AI jak się bierze za 'rozgrywanie'
Camby - statystyki lepsze niż gra, zbierze co jego, trochę bloków i...tyle
Zach - no nie powiem, potencjał to w nim drzemie, gdyby tylko chciało mu sie chcieć...i zrzucic parę kilo
Gordon & Thornton - dwie najjaśniejsze postaci Clippersów w tym sezonie, szczególnie gra Erica może się podobać, bardzo solidni
____________________________________________
Crawford - powinien jeździć z Baronem jak z furą... , typ strzelca, pod nieobecność Ellisa jeszcze bardziej powinien brać na siebie ciężar gry
Maggette - zapewne będzie wchodził z ławki, ale skoro umieściłeś go w piątce... od lat uznana postać w NBA, kontuzje przeszkadzają mu wejść do 'pierwszego szeregu' gwiazd
Azubuike - wesoły shooter i na tym można zakończyć, jeśli nie robi tego co do niego nie należy bardzo przydatny
Turiaf - w zastępstwie Biedrinsa i tu przyznam, że jego 'fizyczność' trochę skromna jak na warunki duetu Zach-Camby, ale swoim doświadczeniem jakos powinien nadrabiać
Jax - last but not least, dla mnie jeden z lepszych graczy ligi!, świetny w ataku, doskonały w obronie...problemem nieposkromiony charakter i ciągłe zatargi z prawem
Ja oglądałem w tym sezonie raz GSW i moge powiedzieć, że w ich akcjach nie było ładu ani składu. Akcje nie były zaplanowane, szybkie rzuty, brak rozgrywającego który by zapanował nad tym wszystkim. Mają niezłych strzelców, jednakże nie widać współpracy między nimi. Największe wrażenie zrobił na mnie Turiaf - ze względu na jego angażowanie się w grę obronną.
Clippersów oglądałem 2 razy. Niestety w czasach gdy kontuzjowany był Davis. Byłem zaskoczony dobrą grą Thorntona, widać jednak było u niego brak doświadczenia i głupie faule ofensywne.
Obie drużyny są w mojej klasyfikacji na podobnym poziomie. Zarówno jedna jak i druga może wygrać. Za Clippersami przemawia własny parkiet. Do gry zachęca wysoki kurs, jednakże obawiam się, że jest on oparty na wiadomościach, że jednak przynejmniej jeden z dwójki Thornton, Camby nie zagra.
New Jersey grają dziś z Harrisem i Carterem, więc czemóż jest na nich taki duży kurs? (2,18 - Pinnacle).
New Jersey u siebie 11-17, Phila na wyjeździe 10-15. Oba zespoły notują ostatnio serię meczów bez zwycięstwa (NJN - 5, PHI - 3).
New Jersey zagrają dziś osłabieni brakiem: Jarvisa Hayesa 8-4-1 (pkt - zb. - as.) Stromilea Swifta 4-2-0 Eduardo Najery 3-3-1,
natomiast w Philadelphii nie zagra Elton Brand 14-9-1.
Po takim kursie może warto zagrać na NJN.
Innym meczem, który można by było ruszyć ze wzglądu na wysoki kurs jest: Los Angeles Clippers - Golden State Warriors. Kurs na LAC 2,56. Jeśli zagrają Camby i Thornton to Clippersi staną się faworytem tego spotkania.
gratulacje Harris miał dzień konia i to wystarczyło...
Quote
1.0 96-99 NJ Devin Harris made 3-pt. Jump Shot
a szóstki niech lepiej poprawią rzuty wolne i rzuty za trzy bo spotkan nie da sie wygrywać rzucając jedynie za dwa btw Nate dzisiaj 41 pkt i 8 zb. gra fenomeanie po meczu gwiazd...
a to cala sytuacja z koncowki njn-76ers. pod koniec meczu devin mial 2 straszne straty, no ale ten rzut... czy przy tej akcji nie byl faulowany?? mialby osobiste jakby nie trafil? i czy nie powinien rzucac jeszcze jednego osobistego jesli byl faulowany?
Moim zdaniem gdyby nie trafił to sędziowie odgwizdali by faul.
I przytoczę jeszcze cytat, który dzisiaj przeczytałem, było to mniej więcej coś takiego - "Sędziowie nie mogli tego nie zaliczyć, rzuty w ostatnich sekundach z połowy się zdarzaja, ale zazwyczaj nie decydują o wyniku meczu"
rzut napewno byl przed syrena. powtorki to dobitnie pokazuja.
i jeszcze cos takiego. iguodala dotknal pilke przy pierwszej probie rzutu. wydaje sie jakby harris'owi wypadla pilka pozniej lapie ja jeszcze raz i rzuca. podwojna??
Sędziowie nie zagwizdali to faulu niby nie było. Jakie mają prawo gwizdać po tym jak piłka wpadnie do kosza, czy też nie wpadnie? Podwójna?? Przecież on tylko raz kozłował. Jak już to błąd kroków, tylko, że przy pierwszej próbie rzutu piłka Harrisowi wypada i odbija się od Iquadoli, on ją ponownie przejmuje i rzuca.
Co się rzuca w oczy, przynajmniej mi, to Chicago które pojechało wczoraj Orlando 18 punktami. Ich forma po tym trajdzie ewidentnie idzie w góre (jak widać pozbycie się Larry'ego "please stop taking so many bad shots" Hughesa nie było przypadkowe:) ), chwile mieli okazje pograć w zmiejszonej grupie i efekty widać od razu (zresztą to był ich problem od poczatku sezonu czyli za duża ilość "takich samych" graczy), najpierw bardzo ważna w kontekście walki o play-off wygrana z Bucksami (choć pewnie kilku plejerów miało coś do udowodnienia Scottowi Skilesowi), a teraz ten blowout z Orlando, które na wyjazdach nie zwykło przegrywać. Ich zespołu opisywać tu nie będę przeca każdy go zna, mogę jedynie dodać iż Salmons o tyle jest dla nich korzystny że nie musi oddać 20 rzutów w meczu jak Gordon czy Deng (tu można tą teorię obalić - to tyko moje zdanie) plus ma świetną selekcję strzelecką, każdy kto w tym sezonie widział jego występy w barwach Króli to chyba się zgodzi a dzięki Bradowi Millerowi mają jakiegoś dobrego zmiennika na pozycji centra, sam Brad to co prawda nie jest zbawiciel, ale primo potrafi podać, po drugie primo nie musi domaga się dużej ilości rzutów by być efektywnym i po trzecie primo ultimo mimo iż jest wolny to grając te 20 minut z ławki (przynajmniej narazie) zazwyczaj plus 50% rywalizuje sobie z innymi Battie'ami, Mbengami czy Gortatami tej ligi i na ich tle wygląda dobrze. Ciekawi mnie jeszcze jak długo potrwa ta idylla w Chicago, bo tam pod "opieką" żółtodzioba Del Negro coś się niebawem spier.... tyko jeszcze nie wiem kiedy - może jako tako dociągną do playoffu. A Nets nie powalają, ledwo co farciszem strasznym odesłali Philę, wcześniej mieli ładną serię 5 porażek. Bilanse podobne, CHI 10-20 wyjazd versus NJN 12-17 dom, małą różnica. Point differential (ogólny) CHI minus 1.0 przeciw minus 2.6 Netsófff mówi sporo, bo New Jersey wygrywa sporo w końcówkach, jak wczoraj choćby czy z Toronto wsadem Cartera z inbound pass przy biernej postawie defensywnej Calderona. H2h 2-0 dla Bullsów, wygrali już z Netsami 9 pointami o raz 13-oma.
Spurs - PTB...troszke spadł kurs na PTB, nie wiem przypadkiem czy nie jest to spowodowane podpisaniem kontraktu przez SAS z Mensahiem-Bonsu...we will see...choć pewnie raczej wczorajszą nieobecnością samego Timmiego Duncana, któy dziś też może nie zagrać bo go boli kolanko...Greg Oden OUT, no ale na centrze jest rzecz jasna my man Joel Przybilla.
Indiana - Memphis...pierwsza myśl to rzecz jasna plus 7.5 pointa biore do kieszeni i gram Miśki, ale potem wyłoniło się niczym TIR zza zakrętu dużo znaków zapytania, typu że IND się brakiem Grangera i Mike'a D nie załamuje i gra swoje, a Memphis to taka ekipa night in night out (a takich nie lubie), jak im nie idzie to im się odechciewa grać, troche taki shit team do tego GAYowi się niezbyt 'chce', bo potencjał to on ma no i ciężko coś tu wyklarować. Przy okazji kudosy dla Jimbo O'Briena, który robi tam w IND dobrą robotę (zawsze miałem go za dobrego coacha), jego słowa z wczoraj o zespole - "We played with a lot of guts, missing three starters" świadczą tylko dobrze. H2h 1-0 dla MEMP (108-105), TJ Ford jest OUT, a Jarrett Jack ma let-down spot po ostatnich popisach strzeleckich (33p).
New York - Orlando - w końcu NYK się Marburego pozbyli, choć w aspekcie meczu to niczego nie zmienia. Orlando ma tu duży revenge spot po bęckach od CHI, do tego fajny shooting team który może powiedzieć na 'styl' Mike'a D - "w to mi graj". Handi nie za wielkie bo 2.5, jaki przynajmniej ja ma problem - nie lubie grać przeciw NYK bo tam się dziwne rzeczy dzieją...jak choćby ten pajac Nate "tak, mam kompleks wzrostu" Robinson...ten styl alfonsa d'Antoniego zazwyczaj tak rozluźnia rywali, że sami tak zaczyną grać, im przestaje wpadać a dla NYK to norma i tak sobie wygrywają mecz...ale to tylko przykład, może średnio trafny. Co ciekawe jeszcze z sobą w tym sezonie nie grali, a mają na rozkładówce aż 4 mecze, więc trzeba się jeszcze będzie tej parze poprzyglądać.
let's roll...wszelkie opinie i uwagi mile widziane jak zawsze w tym dziale...
a ja mam takie pytanko: czy zna ktoś może jakiegoś buka internetowego który daje granice na punkty graczy w NBA?
dzisiaj w Fortunie całkiem ciekawe opcje były (wciąż są na stronce ale już zamknięte):
San Antonio-Portland:T.Parker (20,5) L.A.Clippers-Boston:P.Pierce (21,5)
skoro w SA może nie zagrać Duncan i nie gra Ginobili to ktoś musi rzucać, zostaje więc Parker który wczoraj rzucił 37pkt przeciwko Dallas (15 na 32 rzuty za 2pkt !!!)
Clipersi grają straszną padakę a w Bostonie nie gra Garnet więc Pierce powinien rzucić więcej niż 21,5pkt tak jak to miało miejsce w meczu z Denver gdzie zdobył 22pkt przy 8-18 za 2 oraz 4-7, liczę że dziś jego skuteczność będzie wyższa
Ja zastanawiam się nad przyłożeniem Boston -5 do połówki ale widzę, że trochę kontuzji mają, jakie szanse że zagra R Allen?
jest probable, wiec moim zdaniem na 90% zagra...
Ja dzisiaj gram i polecę dubelek Philly + Utah, mormonów opisywać chyba nie muszę, wreszcie w pełnym składzie, zmotywowani i w dobrej formie, kolejny mecz maja dopiero za dwa dni z Sacramento więc nie powinni mieć problemów z osłabioną Minnetką która gra B2B. Szóstki natomiast maja juz na koncie 6 przegranych z rzędu w tym ostatnią bardzo niefartowną... myślę, że z outsiderami ligi powinni spokojnie sobie poradzić i wreszcie przełamać złą passę.
- bo Pistons mają już sporo kolejnych wtop z rzędu - bo wszystko wskazuje na wygraną gospodarzy (forma, parkiet, b2b, skład) i to idealny moment do sprawienia psikusa
Info któego nie podałem w poprzednim poście, a które na pewno należało dorzucić, z tego co tam skromnie opisałem, mecze back-to-back grają: San Antonio (od kilku sezonów mają z nimi ATSowo problem, np. w tym w takiej sytuacji są 4-8 ale po tem w playoffie problem sam znika bo jak pewnie każdy wie w playoffie meczy noc-po-nocy najzwyczajniej nie ma ) Portland (ten sezon 5-5, młody zespół więc sobie radzą) Memphis Orlando
Co ciekawe kurs na PTB nie spada, znaczy są tacy co sądzą że Spurs z 'samym' Tonym Longorią i Mattem Bonnerem, lepszą wersją Briana Scalabrine'a na wspariu mogą sobie z młodziakami z PTB powalczyć.