Moim skromnym zdaniem nas grajacych mozna podzielic na 3
glowne typy:1-grajacy za niskie stawki takich ktorzy puszczaja tasiemce za 2 zlote i w zwiazku z tym nigdy do niczego nie dojda !2-grajacych dla relaksu cos takiego jak
wyjscie do kina raz na tydzien oraz 3-ludzi zarzadzajacych znacznym budzetem o ugruntowanej wiedzy na temat np.pilki
noznej(specjalizacja)ktorzy potrafia chlodno kalkulowac,nie sugeruja sie sympatiami klubowymi,nie trzesa sie im rece przy stawianiu wiekszej kwoty-takich ktorzy maja jakis plan i krok po kroku go realizuja mimo klod rzucanych im pod nogi przez bukow!Buki to taki sam biznes jak kazdy inny-po pierwsze kapital,po drugie planowanie jakim grac systemem,po trzecie nie podejmowanie pochopnych decyzji ze np.dzis musze zagrac bo to bo tamto!!Buki sa i bede, my tez bylismy i bedziemy ale pamietajmy ze moze 1% z nas tak jak w zyciu dojdzie do duzej kasy a 25% bedzie miala dlugi... <img src="/ubbthreads/images/graemlins/cards.gif" alt="" />
Rayo wg mnie dobrze podzieliłeś nas grających, choć ja bym dorzucił jeszce taki pośrodku ja ich nazywam do pewnej piłki którzy grają konkretnymi sumami i nie graja codziennie tylko od okazji do okazji(ja jestem w tej grupie). Pozwolisz lub pozwolicie opowiem o swich doswiadczeniach, bukmacherką zajmuję się od 1999 roku ale najpierw pogrywałem etapami tzn ze 2 lata w szkole średniej grając totolotkowe ligi w formie 13 nastek. Cały czas nie przestawałem interesować się sportem mimo tego, że nie grałem, kiedy w Polsce pojawiły się sts, prof itd. zacząłem zaglądać do nich i grać, za drobne tzn od 2 do 50 zł i nie grałem tasiemcy czyli 16 meczy w sts tylko 4-8 mecze i przewaznie piłka nożna, ręczna, skoki, kosz. Nieprzyniosło mi to spodziewanych efektów czyli zysku, byłem na minusie zależy jak dla kogo ostrym czy nie paru tys. grając takimi sumami mozna byc na minusie, ja mam wszystko zapisane za ile grałem i kiedy tak samo wygrane, więc moja rada gracze 2 złotówkowi policzcie swój bilans i czy aby nie jesteście paru tysiaków na minusie? Od kiedy mam internet tzn od 2001 roku przeniosłem się w świat wirtulandii gdzie obracam wpłaconymi pieniążkami. Grałem takim systemem jak i u naziemnych buków i znowu straty. Przełom nastąpił w tym roku, kiedy zainteresowałem się plebiscytami, wyborami konkursami nie związanymi strikto ze sportem, postanowiłem grac za duże sumy czyli pare tysiaków, z zaoszczędzonych funduszy nie z bukamcherki ale z pracy, przelałem troche na konto i się zaczęło, tu wpadło tam wpadło i zrobiła się z tego niezła sumka.
Moja zasada jeśli pozwolicie jest taka, zagraj sporą sumę zakłady nie sportowe a mniejszą w sport.Bo w sporcie faworyt nie zawsze wygrywa, a w wyborach plebiscytach, gdzie werdykt uzalezniony jest od większej liczby ludzi masz większe szanse.
Dobra to tyle o zasadach mojej gry a co do wpływu na moje życie to nie mysle jak postawię cały czas o tym zdarzeniu, teraz traktuje bukmacherke jak dochodowy interes. Wczesniej owszem przezywałem to więcej, szczególnie jak nieszło, teraz oko nie drgnie mi przed postawieniem wiekszej sumy ale to dlatego, że dzięki Bogu omijam miny, przypały i niespodzianki i mam kapitał który nie boje sie inwestować. Podstawowa zasada nie gram żeby grać ale zeby wygrać i wtedy kurs niema najmniejszego znaczenia. Bukmacherka to tylko element życia taki typowy kop adrenaliny, mnie on jest potrzebny a że jeszcze przynosi pieniądze to cóż mi więcj potrzeba. Chwała grającym !!!!!
I najwazniejsza zasada: bukmacherka to nie choroba ale przegrywanie to jest choroba (zasłyszane)
Pozdrawiam Pawka z Kielc. <img src="/ubbthreads/images/graemlins/Piwko_1.gif" alt="" />