kolejny argument dla naszego kochanego kulturoznawcy ktory w tym rządzie robi za amchera od wszystkiego i jak twierdził: "zakłądy bukmacherskie szczegolnie te winternecie to wielkie zło"
Myślę że ta cała "Kasperczak gate" to nic innego jak doskonałe posunięcie marketingowe ludzi z Tobet. To, że ktoś tam wygrał setki tys. złotych można między bajki włożyć (limity!). Może kilku cwaniakom dali wygrać góra po parę tys. ale za to wykorzystali moment i "zainspirowali" media tym tematem przysparzając sobie darmowej reklamy. Reklamy, która jak wiadomo jest od niedawna zakazana. Jestem przekonany, że takich przykładów omijania tego zakazu będzie coraz więcej.
kolejny argument dla naszego kochanego kulturoznawcy ktory w tym rządzie robi za amchera od wszystkiego i jak twierdził: "zakłądy bukmacherskie szczegolnie te winternecie to wielkie zło"
jakie tam zło,wystarczy dać odpowiedni tytuł i Boni się bedzie jeszcze z tego cieszył
9 grudnia, rok 2000. Późnym wieczorem, 17-letni szwedzki prawicowiec czeka na autobus na przystanku w Salem, dzielnicy Sztokholmu, stolicy Szwecji. "Jeb... rasisto!" - krzyczy jedna osoba z kolorowego gangu, który również pojawił się na przystanku. "Co śmieciu, boisz się?" - mówi niższy Arab patrząc na nastolatka. Przez ostatnie tygodnie przed tym zdarzeniem, w Szwecji miała miejsce medialna nagonka wycelowana we wszelkie organizacje i partie, które odstawały o krok na prawo od liberalnego i lewicowego nurtu.
"Zabijcie tego skur...!" - dziewczyna rozkazuje kolegom pokazując palcem na Daniela. Ciemnoskórzy imigranci nie czekają ani chwili, świetnie zdając sobie sprawę, że walka z rasistami to uzdrawianie społeczeństwa i nigdy nie będą czekać ich żadne konsekwencje. Premier Szwecji Göran Persson, tego samego dnia powiedział w jednym z artykułów na temat nacjonalistów, że "ich zniszczymy". Słowa te wyraźnie zapadły w pamięć kilku "świeżym" przybyszom do aryjskiej krainy. W oczywistej przewadze siłowej, uzbrojeni w pałki zaczynają atakować chłopaka. Ten, rozumiejąc w jak krytycznej sytuacji się znalazł, próbuje ratować się ucieczką i skacze na maskę przejeżdżającego samochodu. "To nazista!" - młody Kameruńczyk informuje kierowcę. Przestraszony Szwed nie reaguje na prośby Daniela o pomoc i próbuje go zrzucić ze swojego auta. To wystarczyło by murzyńsko-arabska grupa dobiegła i dokończyła to co rozpoczęła. Samochód, który mógł być ratunkiem - odjechał na pisku opon. Chłopak próbuje stawiać opór, ale po jednym silnym ciosie pałką w głowę, pada na ziemię. Agresorom to nie wystarcza. Kontynuują bicie, kopanie. Najniższy z gangu podnosi z ziemi 1,5 metrową deskę i zaczyna uderzać nią Daniela po głowie, raz za razem, do momentu gdy przypadkowo przechodząca kobieta zauważyła całą sytuację i zaczęła krzyczeć by przestali. "Należało mu się, to rasista" - odpowiada pewnie Szwedka o blond włosach, dziewczyna jednego z murzynów biorących udział w napadzie. W tym samym czasie wraca jeden czarny z gangu, który poszedł po starszego brata poinformować go, że na ich osiedlu pojawił się "skinhead". Duży murzyn podbiega do ciała Daniela, skacze kilkukrotnie po jego głowie i szyi. "Ta szuja nie zasłużyła by tutaj żyć, pier... nazista". Wyciąga nóż i wbija go w plecy Daniela. Robi to też po raz drugi. I trzeci. Czwarty... Nóż łamie się w pół. Khaled przewraca ciało Daniela na drugą stronę i by być pewnym podrzyna mu pozostałością broni gardło. Patrzy na swoje dłonie, które są lepkie od krwi, mówi że go tu wcale nie było i nikt go nie widział. Razem z bratem uciekają. Multietniczny gang równie szybko odchodzi z miejsca morderstwa. "Miażdżyć rasizm!" słychać jeszcze gdzieś w gąszczu bloków, w których żyje już coraz więcej "prawdziwych Europejczyków" - imigrantów z Afryki. Ale Khaled Odeh tam był, to on dokonał tej zbrodni - zeznaje Szwedka, która próbowała zapobiec zajściu. Uklękła nad chłopcem, który próbuje jeszcze po raz ostatni zaczerpnąć powietrza... Niestety bezskutecznie. Coraz więcej ciemnej krwi zaczyna pokrywać ziemię. Daniel Wretström odchodzi z tego świata.
Wszyscy sprawcy napaści zostają pochwyceni przez działającą bez zarzutu sztokholmską policję. Khaled Odeh zostaje wysłany do psychiatry, ponieważ stwierdzono, że podczas popełnienia przestępstwa nie odpowiadał za swoje czyny i działał "pod wpływem szaleństwa"... Trzech członków gangu dostaje po 48 godzin pracy społecznej i kuratora na okres pół roku, sześciu zmuszonych zostaje do zapłacenia kary w wysokości 1800 kr (ok. 700 zł) a jeden dostaje rok w zawieszeniu...
Czlowiek przyjeżdza raz na kiedys do Polski i nic tylko sie porzygac
Plac na warszawskim Żoliborzu w pobliżu Szkoły Głównej Służby Pożarniczej będzie nosił imię Jacka Kuronia. Decyzję taką podjęli stołeczni radni. - Nazwa ta będzie formą upamiętnienia "jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej opozycji - napisali w uzasadnieniu.
A gdzie Plac Rotmistrza Pileckiego, pieprzone komuchy ?
otrzymał Nagrodę Ministra Infrastruktury za najlepszą pracę doktorską w Polsce w dziedzinie transportu
W 2004 roku Przegląd Sportowy uznał go za najlepszego polskiego arbitra
12 kwietnia 2007 w związku ze śledztwem dotyczącym korupcji w piłce nożnej[5] został zatrzymany i aresztowany przez policję na polecenie Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu
Czlowiek przyjeżdza raz na kiedys do Polski i nic tylko sie porzygac
Plac na warszawskim Żoliborzu w pobliżu Szkoły Głównej Służby Pożarniczej będzie nosił imię Jacka Kuronia. Decyzję taką podjęli stołeczni radni. - Nazwa ta będzie formą upamiętnienia "jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej opozycji - napisali w uzasadnieniu.
A gdzie Plac Rotmistrza Pileckiego, pieprzone komuchy ?
Czlowiek przyjeżdza raz na kiedys do Polski i nic tylko sie porzygac
Plac na warszawskim Żoliborzu w pobliżu Szkoły Głównej Służby Pożarniczej będzie nosił imię Jacka Kuronia. Decyzję taką podjęli stołeczni radni. - Nazwa ta będzie formą upamiętnienia "jednego z najwybitniejszych przedstawicieli polskiej opozycji - napisali w uzasadnieniu.
A gdzie Plac Rotmistrza Pileckiego, pieprzone komuchy ?