Bez przesady Bzyku. Zdania na filmwebie podzielone, a oceny podobne z małą jednak przewagą Prestiżu.
Prestiż oczywiście też świetny film i mogę go z czystym sumieniem polecić jak ktoś nie widział, ale po obejrzeniu go miałem podobne wrażenie jak po "Prawie Zemsty", czyli rozczarowanie zakończeniem. No i ten drewniany Bale
Totalna beznadzieja.. spodziewalem sie czegos dobrego po filmie z Melem Gibsonem a tu kompletna pomylka jak dla mnie. Film toczony w ogole w jakims dziwnym klimacie.
Jutro za to wybieram sie do kina na Wyspe Tajemnic, mam nadzieje, ze mnie nie zawiedzie
Umiejscowilbym film na równi z Prestiżem. Zarówno Bale jak i Norton pokazali kawał dobrego aktorstwa choć obu cenie bardziej za inne role (Bale'a za "Mechanika" i "Harsh Times" / Nortona za "Lęk Pierwotny" )
Iluzjonista był bardzo przewidywalny, od razu było wiadomo o co chodzi. Natomiast Prestiż ciekawszy, bardziej mroczny, mi się znacznie bardziej podobał choć nie chcę tym samym obniżać "wartość" Iluzjonisty - Edward Norton jak zwykle odgrywa swoją rolę wyśmienicie. Oba filmy bardzo dobre, ale tylko Prestiż obejrzałbym ponownie.
Wlasnie jestem na swiezo po obejrzeniu w kinie Wyspy Tajemnic.
Jestem dosyc rozczarowany, bo po uslyszeniu opinii innych osob spodziewalem sie czegos lepszego. Powiedzmy, ze do pewnego momentu film jest calkiem dobry, ale potem zaczyna sie robic kiepsko, jest duzo niejasnosci, a koncowka to juz w ogole slaba, nie ma jednoznacznego zakonczenia, kazdy moze sobie dorobic swoja teorie co tam sie dalej stalo, co akurat w tym wypadku nie jest wg mnie dobre. Film troche psychologiczny. Oczywiscie to tylko moja subiektywna ocena. Reasumujac, spodziewalem sie wiekszej rewelacji
zeby nie bylo tylko negatywnie, zdjecia w filmie bardzo dobre, o grze Di Caprio nie musze wspominac bo jest swietny.. po prostu jesli chodzi o sama fabule filmu spodziewalem sie wiekszej rewelacji
Film extra Polecam go wszystkim obejrzec, bo naprawde warto
I am captain of my fate,I am the master of my soul
10/10
Na mnie nie zrobił takiego wrażenia. Nastawiłem się na mocne kino, a dostałem dosyć oczywistą od początku historyjkę. Może po Gran Torino miałem zbyt wysokie oczekiwania (?)
Bez dwoch zdan, "Spartacus: Blood and Sand" okazuje sie chyba najlepszym serialem ostatnich miesiecy. Bije na glowe pojebanego "Losta", czy przereklamowanego "Flash Forward". Poczatkowe odcinki moze nie zachecaja, jednak czym dalej, tym juz tylko lepiej. Fakt, ze serial nie jest dla "wymagajacych", duzo w nim banalow. Jednakze - rysuje sie dzieki niemu swietnie ukazany kontest, tudziez powod, dla ktoredo Spartacus rozpoczal "swoj" bunt. Aktor grajacy role Batiatusa juz zasluzyl na "Emmy" - on sie chyba dla tej roli urodzil . Szoda, tylko, ze drugi sezon stanal w martwym punkcie - powazna choroba glownego aktora.