Dwóch zawianych gości miało ochotę na drinka, ale mieli ze sobą tylko dolara i parę centów. W końcu jeden z nich proponuje:- Złóżmy się i kupmy sobie hot doga.- Hot doga? A po kiego? Ja chcę drinka!!!- Otóż to. Zrobimy tak: kupimy hot doga, wyjmiemy z niego parówkę i przymocuję ją sobie do rozporka. Pójdziemy do baru, zamówimy drinki, wypijemy. Kiedy przyjdzie do płacenia, ty uklękniesz i zaczniesz ssać parówkę, tak jakbyś robił mi laskę. Barman nas wyrzuci i nie będziemy musieli płacić.Jak uradzili, tak zrobili. Zamówili dwie whisky, wypili, odegrali scenkę, barman ich wyrzucił i kazał nie wracać. Odstawili ten numer w 19 barach.- Wiesz co? - mówi w końcu ten drugi - Zamieńmy się rolami, bo mnie już kolana bolą.- OK, ale muszę ci coś powiedzieć. Zgubiłem hot doga w trzecim barze.
Od jakiegoś czasu zajmuję się dorywczo, w domu, przepisywaniem prac dyplomowych. Dopóki pisałem dla znajomych lub ludzi poleconych, nie było najmniejszych problemów z zapłatą, ze stawką za stronę czy za dodatkowe ilustracje, wykresy itp. Jednak gdy wywiesiłem ogłoszenie w Uczelni, nie daleko mojego bloku, miałem jedną sytuację, gdzie zawierzyłem Klientce, że doniesie brakujące 50 PLN, wydałem płytkę z pracą i ślad po Klientce zaginął. Wyciągnąłem więc wnioski z tej nauczki. Pisząc prace w Wordzie, robiłem kopie na dysku a plik przed zapisaniem na CD zaopatrywałem w hasło przed otwarciem. Jeśli Klientka płaciła od razu, pisałem niezmywalnym mazakiem hasło na płycie i OK.
Dwa lata temu jednak trafiłem na bardzo ,,bystrą,, Klientkę, która po umówiony odbiór pracy na płycie CD przysłała swoją siostrę. Ta nie miała pieniędzy przy sobie, więc poprosiłem by weszła i zaczekała aż ja zadzwonię do [K]lientki: -[Ja] - Witam, mam dla Pani pracę już na płycie ale Pani siostra nie ma pieniążków. -[K] - A to ile miało być? 100PLN? -[Ja] - Nie, umawialiśmy się na 150 przecież, nie pamięta pani? -[K] - A bo wie pan, mam w domu takie kłopoty że zapomniałam. Ale da pan siostrze płytę? Ja jutro wpadnę z pieniędzmi po pracy. -[Ja] - Wolałbym dzisiaj mieć zapłacone..
... po kolejnych 5 powodach, dla których Klientka nie może sama odebrać a zapłaci jutro na bank, wiedziałem na 95% że chce mnie przekręcić, nie płacąc w ogóle. Wydałem płytę, w duchu zastanawiając się kiedy odkryje zabezpieczenie i zadzwoni!
Pierwszy telefon nastąpił po około 5 minutach od wyjścia siostry z mojego mieszkania na 3p. więc zakładam że Klientka czekała w aucie: -[Ja] - Tak, słucham? -[K] - Gówno dostaniesz nie pieniądze! Naiwniak! Bujaj się! (śmiechy w tle, towarzystwo ubawione) -[Ja] - (po odczekaniu jak towarzystwo się wyśmieje, ze stoickim spokojem) Dostanę pieniądze, szybciej niż pani myśli. O ile pani myśli. - I rozłączyłem się.
Po 3 godzinach telefon od Klientki: -[Ja] - O, jak miło że Pani dzwoni. -[K] - Hasło!!! Jakie !!! -[Ja] - 150 złotych! -[K] - Uważaj bo ci dam!!! -[Ja] - 170. -[K] - Ty #$%^%#@#%^&, ja Cię #$%$%^^$## !!! -[Ja] - Doprawdy? Teraz cena skoczyła na 200! -[K] - Sp##$$$% !!! i trzask rzucanej słuchawki ...
Na drugi dzień, jestem w pracy i widzę na wyświetlaczu że Klientka dzwoni. Wyszedłem więc na dwór, by nie gorszyć współpracowników tymi jej krzykami, bo mój telefon ma doskonały głośnik.
-[Ja] - Taaak? -[K] - No przepraszam pana, że tak się darłam wczoraj, ale MUSZĘ mieć tę pracę wydrukowaną do 12:30 bo jak nie oddam to mi termin przepadnie i będę się bronić chyba w sierpniu. -[Ja] - (zaczynam tłumaczyć Klientce, że to nie cacy tak chcieć kogoś wykiwać - tłumaczę z ironią lecz grzecznie i spokojnie, prawie już mam powiedzieć, że nie ma sprawy, każdy się ma prawo zdenerwować, niech da 150 PLN i zapomnimy o tym incydencie... na co Klientka mi przerywa słowami: -[K] - Nie p**** tylko hasło dawaj!!! -[Ja] - 350!!! - I rozłączyłem się.
Po zaledwie 30 minutach dzwoni zdziwiona żona z domu, gdzie siedziała z młodszym dzieckiem i mówi, że właśnie jakaś kobieta przyniosła dla mnie w kopercie 350 PLN, przeprasza że tak późno i prosi o jakieś hasło. Powiedziałem, że wiem i żeby jej przekazała, że hasło to jej imię. Podobno Klientka miała tak wielkie oczy, kiedy usłyszała jakie jest hasło, że groził jej wytrzeszcz! Wrzucone 24 lutego 2011 o 1:17 przez arturion37 | Skomentuj (24) Ocena: 909 (głosów: 941)
w ch.j dlugie ,ale warto przeczytac
ladnie gosc zalatwil cwaniare , swoja droga co za czasy ...ja nie moglbym nawet obcej osoby oszukac bo juz taki mam charakter a co dopiero na zyczliwosc reagowac w taki sposob (dzwonic i smiac sie "w twarz" )
Pietka z Wowcikom poszli do teatru na „Lampę Alladyna” Przed spektaklem napili się piwa.. Pietce w czasie spektaklu zachciało się do kibla. Wyszedł na korytarz a tam cała masa drzwi. Wchodzi do pierwszych – garderoba. Wchodzi do drugich – charakteryzacja. Wchodzi do trzecich.. półmrok – mało co widać...Patrzy.. na środku coś na kształt nocnika leży..I dawaj rozpiął rozporek i zrobił co miał zrobić. Wraca na sale a tam cały sala wręcz pokłada się ze śmiechu. Piet`ka pyta:- Wowcik, z czego oni się tak śmieją co?- Nooo stary... jak wszedłeś na scenę – sala milczała. Kiedyś rozpiął rozporek – sala zamarła. Jak żeś nalał do tego tam... – mało którego nie zmroziło.No ale kiedy z tej lampy tam wyszedł Dżin i powiedział:„Nie no pie**ole taką rolę!”– wierz mi nikt nie wytrzymał i wszyscy ryknęli śmiechem !!!
Po meczu trener ekipy z Madrytu, Jose Mourinho, był wściekły. - Graliśmy przeciwko jednemu bramkarzowi i dziesięciu obrońcom - powiedział.
kto jak kto, ale Jose
było powiedziane, że obie drużyny miały dwie koncepcję grę. Deportivo grało o remis i się tylko broniło. Real o zwycięstwo i atakował. I zwycięska okazała się drużyna broniąca. Nie było jazdy po Deportivo, że się bronili całym zespołem.
-I co z tym murzynem, który był oskarżony o zabójstwo tej dziewczynki? - skazali go na rok więzienia... - co?! na rok za taką zbrodnie? -No sąd wziął pod uwagę to, że to jednak nie on zabił
Imprezka w bloku. - Otwierać! Policja! - Nie zamawialiśmy policji, tylko dziwki! - Ale to sąsiedzi nas wzywali!... - Sąsiedzi wzywali, to niech sąsiedzi ruchają!