Poprzedni temat
Następny temat
Drukuj temat
Strona 10 z 28 1 2 8 9 10 11 12 27 28
Platini #5847372 26/04/2013 19:15
Dołączył: Dec 2009
Posty: 38,682
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
Dołączył: Dec 2009
Posty: 38,682
Zawsze pozostaje Odchudzanie i Masowanie.

Bonus: Unibet
akagi #5847409 26/04/2013 19:43
Dołączył: Jan 2008
Posty: 2,211
R
Pooh-Bah
Pooh-Bah
R Offline
Dołączył: Jan 2008
Posty: 2,211
A niektórzy się śmieją z napinki w temacie Barca czy Real, zajrzyjcie tutaj laugh

Platini #5847436 26/04/2013 20:05
Dołączył: Apr 2006
Posty: 26,275
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
Dołączył: Apr 2006
Posty: 26,275
dobre jaja tu sa, ktos broni psychopaty romana ze Slaska laugh

Dołączył: Mar 2005
Posty: 6,529
X
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
X Offline
Dołączył: Mar 2005
Posty: 6,529

akagi #5847474 26/04/2013 20:55
Dołączył: Jun 2011
Posty: 1,708
Pooh-Bah
Pooh-Bah
Dołączył: Jun 2011
Posty: 1,708
Originally Posted by akagi
Zawsze pozostaje Odchudzanie i Masowanie.

Napinaj sie napinaj :-D

craax #5847540 26/04/2013 21:55
Dołączył: Nov 2000
Posty: 27,081
C
"I'll slip an extra shrimp on the barbie for you"
"I'll slip an extra shrimp on the barbie for you"
C Offline
Dołączył: Nov 2000
Posty: 27,081
Originally Posted by craax
dobre jaja tu sa, ktos broni psychopaty romana ze Slaska laugh

Tak z ciekawości się spytam czy to ten sam człowiek, o którym był program w tv, ten który wraz z żoną są kibicami i oblepieni tatuażami (nie pamiętam czy żona też za Śląskiem czy za innym klubem była)?

Platini #5847557 26/04/2013 22:59
Dołączył: Oct 2006
Posty: 1,679
Pooh-Bah
Pooh-Bah
Dołączył: Oct 2006
Posty: 1,679
Conrad - nie, to nie ten o którym był dokument na HBO

Platini #5847667 27/04/2013 01:14
Dołączył: Oct 2006
Posty: 1,679
Pooh-Bah
Pooh-Bah
Dołączył: Oct 2006
Posty: 1,679
Apropo biletów i Legii Warszawa.
Cytat z weszło:
To jest niestety SZCZYT BEZCZELNOŚCI. Szczyt, który nie zostanie szybko przebity. Legia Warszawa zamiast przepraszać, przepraszać i jeszcze raz przepraszać kibiców Górnika Zabrze za to, iż stracili cały dzień na przyjazd na mecz, na który organizator nie był w stanie ich wpuścić - żąda zapłaty!

Cytat ze strony sport.pl: Górnik podkreśla, że zapłaci tylko za wejściówki osób, które weszły na stadion w Warszawie. Z pisma Komisji Ligi Ekstraklasy SA wynika, że było 475 osób z 1340, które chciały zobaczyć spotkanie na obiekcie przy Łazienkowskiej. - Początkowo Legia wystawiła nam fakturę na mniej więcej 50 tysięcy złotych. Oczywiście nie zgodziliśmy się na jej zapłacenie i zaproponowaliśmy kwotę sześciu tysięcy złotych. Początkowo wydawało mi się, że warszawski klub przystał na tę propozycję, ale dostaliśmy nową fakturę - tym razem na 30 tysięcy złotych. Na pewno nie zapłacimy. Za co? - pyta Artur Jankowski, prezes Górnika.

No właśnie - za co? Za tę amatorkę na Legii? Za to, że niby poważny klub nie potrafi wpuścić na trybuny 1500 osób w ciągu regulaminowej godziny? Za to, że ludzi traktuje się jak zwierzęta i każe im tłoczyć jak bydło w zagrodach?

Cała ta sprawa to jedna wielka kpina. Legia zmarnowała jeden dzień życia ponad tysiącu osób. Naraziła te osoby na straty finansowe (przejazd, wyżywienie, dzień wolny). Otrzymała za to od Komisji Ligi karę w wysokości… 10 tysięcy złotych W ZAWIESZENIU na sześć miesięcy (czyli na dziś kara wynosi 0,00 złotych) i jeszcze dodatkowo sama domaga się 30 tysięcy. Wychodzi więc na to, że nabijanie kibiców w butelkę to niezwykle intratne zajęcie.

Platini #5848049 27/04/2013 16:17
Dołączył: Oct 2006
Posty: 1,679
Pooh-Bah
Pooh-Bah
Dołączył: Oct 2006
Posty: 1,679
Poniżej wklejam materiał od tak tak od Romka Z, w którym wyjaśnia podejście swoje i większości osób ze Śląska w sprawie biletów dla Legii... Czyli dlaczego tak a nie inaczej.
"Paru takim, co to zaczęli chodzić na mecze kilkanaście miesięcy temu, wydaje się, że przepychanki z Legią o ilość biletów na mecze finałowe o Puchar Polski to rzecz niezbyt zrozumiała. Wydaje im się, że to kwestia ilości krzesełek na sektorach gości. Tymczasem chodzi o coś więcej. O honor i zasady.
1976
Sam kiedyś Legię lubiłem bardzo, choć Wrocław jej nienawidził. No, ale skoro mój pierwszy wyjazd to była Warszawa, mało tego, był to wyjazd, podczas którego Legia zaproponowała kibicom Śląska zgodę… Jako nuworysz, na dodatek bardzo młody, bo zaledwie piętnastoletni patrzyłem na wszystko wyrokiem naiwniaka.
1981
Zgoda trwała pięć lat. W międzyczasie z szeregowego kibica, starsi fani zrobili ze mnie prowadzącego doping. Nadszedł rok 1981 i za sprawą braci „M” zgoda z Legią zaczęła podupadać. Ja już miałem kolegów w Warszawie, a ponieważ w swoim życiu zmian chyba nie lubiłem od dziecka, zatem próbowałem ratować pogarszające się stosunki. Nie udało się. Wygrała inna opcja. Trudno, takie jest życie. Ale wielu z nas warszawskie kontakty pozostały.
Mój imiennik, Romek S. był Legią niemal zauroczony. Gdy tylko kibice Legii grali gdzieś w okolicy Dolnego Śląska, zawsze mogli liczyć na jego pomoc.
- Kiedyś się na tej Legii przejedziesz – pamiętam te słowa skierowane do RS, choć wyleciało mi z głowy, kto je wypowiedział. No i okazały się prorocze. Wyszedł kiedyś Romek S. na dworzec witać legionistów i dostał tak po pysku, że sińce pod oczami schodziły mu później przez kilka tygodni. Wieczorem, gdy Legia wracała (chyba z Wałbrzycha?) niedawny przyjaciel legionistów latał po dworcu z nożem. Takim z „Piratów z Karaibów”, przynajmniej jeśli chodzi o wymiary.
Gdyby nie ojciec Romka S., który zorientował się w sytuacji, to może Wrocław byłby wtedy miejscem rozprucia kilku kibiców Legii.
My się trochę z Romka S. podśmiewaliśmy. W sumie dostał łomot od ekipy z którą mamy wojnę. Pretensji do Legii nikt za to nie miał, jedynie nasz Romek stał się obiektem delikatnych kpin. „Legionista”.
Później
Nawet jakiś szacunek między Wrocławiem a Warszawą się wytworzył. A to Śląsk wpuścił Legią na swoje sektory (2000), to znów wracający z Lubina „Turyści” dostali propozycję bójki w ciemnym parku („z inną ekipą byśmy w takie miejsce nocą nie poszli się bić”). To znów Legia uhonorowała nas darmowym wejściem (2000 – w rewanżu za wpuszczenie po układzie).
2009
Aż nadszedł maj roku 2009. W Warszawie wojna Legia – ITI. Fani z Łazienkowskiej na wyjazdy mogą jechać tylko na bilety zakupione u Waltera. Ale te wejściówki kibiców Legii nie interesują.
- Romek, załatwisz coś? – dzwoni „B”.
Kilka telefonów, ze dwa czy trzy spotkania w naszym gronie:
- Dobra. Wpuszczamy ich. – Ostatecznie kibic kibicowi bliższy niż robiący na złość kibicom warszawski działacz.
Ale tu zaczynał się problem. Było wiadomo, że na mecz z Legią będzie chciał przyjść nadkomplet ludzi.
- Zrobimy tak. Wpuścimy ich po układzie, ale wejdą na sektor gości.
Kilka ustaleń z wrocławskimi działaczami. Wszystko poustalane.
Telefon do Warszawy. Teraz z ich strony sprawą zajmuje się „A”:
- Dobra. Ale są warunki.
- Jakie?
- Podstawowy jest taki, że u Waltera nie schodzi ani jeden bilet.
- W porządku.
- Jesteście w stanie to zapewnić?
- Na sto procent.
Jak Legia twierdzi, że na sto procent, to na sto. My gramy w otwarte karty. Powiedzieliśmy im, że co prawda będą na układzie, lecz wejdą na sektor gości.
Szczegóły techniczne dogrywamy z „E”
- 500. I tak kilkadziesiąt więcej, niż mieści sektor.
- Dobra, będzie 500.
Przychodzi dzień przekazania wejściówek. We Wrocławiu melduje się legionista. Nie „B”, nie „A”, nawet nie „E”. W sumie – co nas to obchodzi. Ale już jest pierwszy zgrzycik:
- Słuchaj nie dało się 500, wiesz jak jest, mamy listę na 600.
Chwila konsultacji. Dobra, dostaniecie 600.
Wówczas nastąpiło coś, co powinno mi zapalić czerwoną żarówkę. Spytałem się, czy przypadkiem nikt nie „dobiera” sobie biletów u Waltera. Chłop zaczął tak kręcić, tak odbijać od tematu… Oj, naiwny ci ja. Wówczas jeszcze sytuacja z Romkiem S. mi się nie przypominała.
Oczywiście Legia wzięła 600 wejściówek od nas i wykupiła wszystkie „walterowskie”.
- Co wy odwalacie? – rozmowa z koleżką z Warszawy, który „jest w temacie”, lecz nie ma większego wpływu na rzeczywistość. Ale gada z kolesiami, jest na bieżąco.
- Po co nas wpuszczaliście do sektora gości? – Wszystko jasne, winny jest Śląsk.
Debatujemy z kolesiami.
- Co teraz? Dzwoń do Warszawy.
- Wyszło nie tak, jak powinno. Ogarniemy temat – zapewnia „E” lub „A”. Moja skleroza, nie pamiętam do kogo wówczas zakręciłem.
- Będą mieli ścisk, połowa wejdzie na stadion, ale część spośród tych, którzy wejdą na sektor, nawet nie stanie na trybunie – relacjonowałem kolegom. Jednak czerwone światełko pod kopułką powoli zaczynało mi mrugać.
Oprócz nie kupowania „walterowskich” wejściówek uzgadnialiśmy z Legią jeszcze kilka rzeczy. Nie bluzgamy siebie ani zgód i nie prowokujemy, minuta ciszy przed meczem. Generalnie – zero napinki.
Minuty ciszy – „nie usłyszeli”. Bluzgi na Wisłę – „to u nich normalne”. Po meczu kilka młodych osób z Wrocławia dostało po japach i potraciło barwy – „wiesz jak jest, za dużo nas było, trudno upilnować”.
Normalka. Dowalili z biletami, bo 600 zamiast 500, plus „waltery”, to zrobiło się ich więcej, a jak więcej, to „trudno upilnować” – zatem wina Śląska).
„E” doskonale wiedział, że przegięli. Dzwoni późnym wieczorem:
- Wszystko w porządku?
- Nie, nie w porządku.
- Jesteś rozgoryczony, zadzwonię później.
Numer mam ten sam do tej pory. „E” słyszałem po raz ostatni w życiu.
Wówczas już w głowie szumiało mi to stwierdzenie sprzed lat, skierowane do Romka S.:
- Kiedyś się na tej Legii przejedziesz.
Mściwy jestem do bólu. I pamiętliwy, zawzięty. Legia zrobiła nas, kibiców Śląska w bardzo nieprzyjemny sposób.
- Co robimy z Legią? – Parę osób miało już jakieś plany. Wygrała opcja zakładająca, że najbardziej ich zaboli, gdy zostaną potraktowani jak śmiecie. Sezon się kończy, wojna Legii z ITI się nie kończy. Zaraz będzie następny mecz Śląsk – Legia.
Faktycznie, wyrokiem terminarza kolejny występ Legii we Wrocławiu został zaplanowany niespełna trzy miesiące później. W swojej bezczelności legioniści do Wrocławia telefonowali. Ale do mnie już nie. Tymczasem wszyscy kierowali ich do mnie właśnie. Tak trochę po złości.
Teraz
Jeśli ktoś myśli, że kwestia wpuszczania kibiców Legii na stadion Śląska to kwestia liczby krzesełek na sektorze gości, to niech sobie powyższy tekst przeczyta tyle razy, by zrozumiał, że fani Legii mają się za lepszych. Że plują w twarz wszystkim, którzy chcieli im pomóc. A nam, kibicom Śląska zrobili świństwo szczególne i na dodatek uważają, że sami sobie jesteśmy winni.
W tym tekście nie ma o tym, że we własny konflikt z ITI fani Legii wciągnęli pół Polski. A gdy się ponoć z Walterem dogadali, to sprawy kibiców gości na własnym stadionie olali ciepłym moczem. Co zresztą wielu z przyjezdnych odczuło podczas wchodzenia na mecze na Łazienkowskiej."


Pozwolę sobie dodać,że z osób odpowiednich z Legii nikt nie neguje sytuacji opisanych powyżej... To tak w woli wyjaśnienia zanim pojawią się wpisy że bajki itp.

rcsade #5848246 27/04/2013 18:24
Dołączył: Feb 2004
Posty: 11,876
I
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
I Offline
Dołączył: Feb 2004
Posty: 11,876
Dozylismy takich czasow ze lzy mi sie cisna do oczu frown

Jak jeden "czlowiek" (choc to slowo jest mega na wyrost) moze wydac w ostatniej chwili decyzje ktora powoduje ze ponad 1000 ludzi stoi pod stadionem mad

panie wojewodo dla ciebie specjalne przeslanie od 1.35 ooo


Dołączył: Jul 2004
Posty: 25,975
W
Wiara Gwarancja Wygranej
Wiara Gwarancja Wygranej
W Offline
Dołączył: Jul 2004
Posty: 25,975
W pale się to nawet nie mieści co odwalili Widzewiakom.

rcsade #5848312 27/04/2013 19:11
Dołączył: Aug 2002
Posty: 32,174
C
a.k.a. "Experto"
King Of The Hill
a.k.a. "Experto"
King Of The Hill
C Offline
Dołączył: Aug 2002
Posty: 32,174
Originally Posted by rcsade
Poniżej wklejam materiał od tak tak od Romka Z, w którym wyjaśnia podejście swoje i większości osób ze Śląska w sprawie biletów dla Legii... Czyli dlaczego tak a nie inaczej.
"Paru takim, co to zaczęli chodzić na mecze kilkanaście miesięcy temu, wydaje się, że przepychanki z Legią o ilość biletów na mecze finałowe o Puchar Polski to rzecz niezbyt zrozumiała. Wydaje im się, że to kwestia ilości krzesełek na sektorach gości. Tymczasem chodzi o coś więcej. O honor i zasady.
1976
Sam kiedyś Legię lubiłem bardzo, choć Wrocław jej nienawidził. No, ale skoro mój pierwszy wyjazd to była Warszawa, mało tego, był to wyjazd, podczas którego Legia zaproponowała kibicom Śląska zgodę… Jako nuworysz, na dodatek bardzo młody, bo zaledwie piętnastoletni patrzyłem na wszystko wyrokiem naiwniaka.
1981
Zgoda trwała pięć lat. W międzyczasie z szeregowego kibica, starsi fani zrobili ze mnie prowadzącego doping. Nadszedł rok 1981 i za sprawą braci „M” zgoda z Legią zaczęła podupadać. Ja już miałem kolegów w Warszawie, a ponieważ w swoim życiu zmian chyba nie lubiłem od dziecka, zatem próbowałem ratować pogarszające się stosunki. Nie udało się. Wygrała inna opcja. Trudno, takie jest życie. Ale wielu z nas warszawskie kontakty pozostały.
Mój imiennik, Romek S. był Legią niemal zauroczony. Gdy tylko kibice Legii grali gdzieś w okolicy Dolnego Śląska, zawsze mogli liczyć na jego pomoc.
- Kiedyś się na tej Legii przejedziesz – pamiętam te słowa skierowane do RS, choć wyleciało mi z głowy, kto je wypowiedział. No i okazały się prorocze. Wyszedł kiedyś Romek S. na dworzec witać legionistów i dostał tak po pysku, że sińce pod oczami schodziły mu później przez kilka tygodni. Wieczorem, gdy Legia wracała (chyba z Wałbrzycha?) niedawny przyjaciel legionistów latał po dworcu z nożem. Takim z „Piratów z Karaibów”, przynajmniej jeśli chodzi o wymiary.
Gdyby nie ojciec Romka S., który zorientował się w sytuacji, to może Wrocław byłby wtedy miejscem rozprucia kilku kibiców Legii.
My się trochę z Romka S. podśmiewaliśmy. W sumie dostał łomot od ekipy z którą mamy wojnę. Pretensji do Legii nikt za to nie miał, jedynie nasz Romek stał się obiektem delikatnych kpin. „Legionista”.
Później
Nawet jakiś szacunek między Wrocławiem a Warszawą się wytworzył. A to Śląsk wpuścił Legią na swoje sektory (2000), to znów wracający z Lubina „Turyści” dostali propozycję bójki w ciemnym parku („z inną ekipą byśmy w takie miejsce nocą nie poszli się bić”). To znów Legia uhonorowała nas darmowym wejściem (2000 – w rewanżu za wpuszczenie po układzie).
2009
Aż nadszedł maj roku 2009. W Warszawie wojna Legia – ITI. Fani z Łazienkowskiej na wyjazdy mogą jechać tylko na bilety zakupione u Waltera. Ale te wejściówki kibiców Legii nie interesują.
- Romek, załatwisz coś? – dzwoni „B”.
Kilka telefonów, ze dwa czy trzy spotkania w naszym gronie:
- Dobra. Wpuszczamy ich. – Ostatecznie kibic kibicowi bliższy niż robiący na złość kibicom warszawski działacz.
Ale tu zaczynał się problem. Było wiadomo, że na mecz z Legią będzie chciał przyjść nadkomplet ludzi.
- Zrobimy tak. Wpuścimy ich po układzie, ale wejdą na sektor gości.
Kilka ustaleń z wrocławskimi działaczami. Wszystko poustalane.
Telefon do Warszawy. Teraz z ich strony sprawą zajmuje się „A”:
- Dobra. Ale są warunki.
- Jakie?
- Podstawowy jest taki, że u Waltera nie schodzi ani jeden bilet.
- W porządku.
- Jesteście w stanie to zapewnić?
- Na sto procent.
Jak Legia twierdzi, że na sto procent, to na sto. My gramy w otwarte karty. Powiedzieliśmy im, że co prawda będą na układzie, lecz wejdą na sektor gości.
Szczegóły techniczne dogrywamy z „E”
- 500. I tak kilkadziesiąt więcej, niż mieści sektor.
- Dobra, będzie 500.
Przychodzi dzień przekazania wejściówek. We Wrocławiu melduje się legionista. Nie „B”, nie „A”, nawet nie „E”. W sumie – co nas to obchodzi. Ale już jest pierwszy zgrzycik:
- Słuchaj nie dało się 500, wiesz jak jest, mamy listę na 600.
Chwila konsultacji. Dobra, dostaniecie 600.
Wówczas nastąpiło coś, co powinno mi zapalić czerwoną żarówkę. Spytałem się, czy przypadkiem nikt nie „dobiera” sobie biletów u Waltera. Chłop zaczął tak kręcić, tak odbijać od tematu… Oj, naiwny ci ja. Wówczas jeszcze sytuacja z Romkiem S. mi się nie przypominała.
Oczywiście Legia wzięła 600 wejściówek od nas i wykupiła wszystkie „walterowskie”.
- Co wy odwalacie? – rozmowa z koleżką z Warszawy, który „jest w temacie”, lecz nie ma większego wpływu na rzeczywistość. Ale gada z kolesiami, jest na bieżąco.
- Po co nas wpuszczaliście do sektora gości? – Wszystko jasne, winny jest Śląsk.
Debatujemy z kolesiami.
- Co teraz? Dzwoń do Warszawy.
- Wyszło nie tak, jak powinno. Ogarniemy temat – zapewnia „E” lub „A”. Moja skleroza, nie pamiętam do kogo wówczas zakręciłem.
- Będą mieli ścisk, połowa wejdzie na stadion, ale część spośród tych, którzy wejdą na sektor, nawet nie stanie na trybunie – relacjonowałem kolegom. Jednak czerwone światełko pod kopułką powoli zaczynało mi mrugać.
Oprócz nie kupowania „walterowskich” wejściówek uzgadnialiśmy z Legią jeszcze kilka rzeczy. Nie bluzgamy siebie ani zgód i nie prowokujemy, minuta ciszy przed meczem. Generalnie – zero napinki.
Minuty ciszy – „nie usłyszeli”. Bluzgi na Wisłę – „to u nich normalne”. Po meczu kilka młodych osób z Wrocławia dostało po japach i potraciło barwy – „wiesz jak jest, za dużo nas było, trudno upilnować”.
Normalka. Dowalili z biletami, bo 600 zamiast 500, plus „waltery”, to zrobiło się ich więcej, a jak więcej, to „trudno upilnować” – zatem wina Śląska).
„E” doskonale wiedział, że przegięli. Dzwoni późnym wieczorem:
- Wszystko w porządku?
- Nie, nie w porządku.
- Jesteś rozgoryczony, zadzwonię później.
Numer mam ten sam do tej pory. „E” słyszałem po raz ostatni w życiu.
Wówczas już w głowie szumiało mi to stwierdzenie sprzed lat, skierowane do Romka S.:
- Kiedyś się na tej Legii przejedziesz.
Mściwy jestem do bólu. I pamiętliwy, zawzięty. Legia zrobiła nas, kibiców Śląska w bardzo nieprzyjemny sposób.
- Co robimy z Legią? – Parę osób miało już jakieś plany. Wygrała opcja zakładająca, że najbardziej ich zaboli, gdy zostaną potraktowani jak śmiecie. Sezon się kończy, wojna Legii z ITI się nie kończy. Zaraz będzie następny mecz Śląsk – Legia.
Faktycznie, wyrokiem terminarza kolejny występ Legii we Wrocławiu został zaplanowany niespełna trzy miesiące później. W swojej bezczelności legioniści do Wrocławia telefonowali. Ale do mnie już nie. Tymczasem wszyscy kierowali ich do mnie właśnie. Tak trochę po złości.
Teraz
Jeśli ktoś myśli, że kwestia wpuszczania kibiców Legii na stadion Śląska to kwestia liczby krzesełek na sektorze gości, to niech sobie powyższy tekst przeczyta tyle razy, by zrozumiał, że fani Legii mają się za lepszych. Że plują w twarz wszystkim, którzy chcieli im pomóc. A nam, kibicom Śląska zrobili świństwo szczególne i na dodatek uważają, że sami sobie jesteśmy winni.
W tym tekście nie ma o tym, że we własny konflikt z ITI fani Legii wciągnęli pół Polski. A gdy się ponoć z Walterem dogadali, to sprawy kibiców gości na własnym stadionie olali ciepłym moczem. Co zresztą wielu z przyjezdnych odczuło podczas wchodzenia na mecze na Łazienkowskiej."


Pozwolę sobie dodać,że z osób odpowiednich z Legii nikt nie neguje sytuacji opisanych powyżej... To tak w woli wyjaśnienia zanim pojawią się wpisy że bajki itp.

w skrocie o co chodzi?

Platini #5848442 27/04/2013 21:58
Dołączył: Oct 2006
Posty: 1,679
Pooh-Bah
Pooh-Bah
Dołączył: Oct 2006
Posty: 1,679
W skrócie - jest to między innymi powód dla którego we Wrocławiu większość była przeciwna dawaniu Legii większej puli biletów aniżeli oni dali nam.

Platini #5848648 28/04/2013 00:55
Dołączył: Mar 2005
Posty: 6,529
X
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
X Offline
Dołączył: Mar 2005
Posty: 6,529
co sądzą eksperci mecz.pl, Legia kupuje porażkę Lecha w poniedziałek?





[Linked Image]

Platini #5848695 28/04/2013 01:47
Dołączył: Jun 2011
Posty: 1,708
Pooh-Bah
Pooh-Bah
Dołączył: Jun 2011
Posty: 1,708
Ojej Legła 0-0, wygląda na to że włodarze z stolicy nie dogadali się z sędziami, żadnego karnego z kapelusza pod koniec meczu czy też bramki za linii bramkowej wink Smród z majtów warszawskich napinaczy czuć aż w Poznaniu laugh

Dołączył: Dec 2004
Posty: 6,382
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
Dołączył: Dec 2004
Posty: 6,382
nudny jesteś i w dodatku tępy
Quote
Rozumiem ze pijesz do sytuacji z 1993 roku, kiedy Lechowi przyznana tytuł mistrzowski ? Po pierwsze kibice Lecha nie uznają tytułu z roku 1993. Po drugie z tego co pamietam, Legii odebrana mistrzostwo gdyż w ostanim meczu w jej drużynie wystąpił zawodnik który stosował doping, tak wiec nie wiem w czym problem ?
przecież to normalne że jak zawodnik druzyny która prowadzi w lidze, stosuje doping to zabiera sie również punkty druzynie wicelidera laugh
pomijam fakt ze cały tamten sezon to farsa

Dołączył: May 2003
Posty: 868
T
old hand
old hand
T Offline
Dołączył: May 2003
Posty: 868
@rcsade

Jesli o starych czasach mowa to poznalem w polowie'80 kilku kibicow z Oporowskiej m.in Slazaka i Klimka, potem kontakt sie urwal. Dalej sa na WKS-ie ?

Dołączył: Mar 2005
Posty: 6,529
X
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
X Offline
Dołączył: Mar 2005
Posty: 6,529
Originally Posted by simons1986
Ojej Legła 0-0, wygląda na to że włodarze z stolicy nie dogadali się z sędziami, żadnego karnego z kapelusza pod koniec meczu czy też bramki za linii bramkowej wink Smród z majtów warszawskich napinaczy czuć aż w Poznaniu laugh
i po tym widać że żaden z Ciebie "kibol", bardziej napinacz internetowy laugh
jak już ktoś wcześniej pisał - tylko wstyd Lechitom przynosisz smirk

xqwzts #5848727 28/04/2013 02:26
Dołączył: Nov 2007
Posty: 9,438
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
Dołączył: Nov 2007
Posty: 9,438
Originally Posted by xqwzts
Originally Posted by simons1986
Ojej Legła 0-0, wygląda na to że włodarze z stolicy nie dogadali się z sędziami, żadnego karnego z kapelusza pod koniec meczu czy też bramki za linii bramkowej wink Smród z majtów warszawskich napinaczy czuć aż w Poznaniu laugh
i po tym widać że żaden z Ciebie "kibol", bardziej napinacz internetowy laugh
jak już ktoś wcześniej pisał - tylko wstyd Lechitom przynosisz smirk

dokładnie nie ma co prowadzić dyskusji z tym napinaczem internetowym dobrze2

xqwzts #5848733 28/04/2013 02:32
Dołączył: Dec 2004
Posty: 6,382
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
Dołączył: Dec 2004
Posty: 6,382
Originally Posted by xqwzts
Originally Posted by simons1986
Ojej Legła 0-0, wygląda na to że włodarze z stolicy nie dogadali się z sędziami, żadnego karnego z kapelusza pod koniec meczu czy też bramki za linii bramkowej wink Smród z majtów warszawskich napinaczy czuć aż w Poznaniu laugh
i po tym widać że żaden z Ciebie "kibol", bardziej napinacz internetowy laugh
jak już ktoś wcześniej pisał - tylko wstyd Lechitom przynosisz smirk
remis 6213-6213 grin

Strona 10 z 28 1 2 8 9 10 11 12 27 28

Moderatorzy  Biszop, rafal08 

Link skopiowany do schowka
Kto jest teraz online
3 zarejestrowanych użytkowników (burbon, rafal08, Sensei), 2,669 gości, oraz 4 wyszukiwarek.
Key: Admin, Global Mod, Mod
Statystyki forum
Strona główna forum105
Tematy51,274
Posty5,828,616
Użytkownicy24,790
Najwięcej online13,128
Sep 24th, 2025
Powered by UBB.threads™ PHP Forum Software 8.0.1