A pismaki przepisują bezmyślnie liczby, w ogóle się nie zastanawiając, co piszą, no albo robiąc to celowo. Choć ja juz przypuszczam, że to taki Juroszek w tens posób miksuje dane.
Wyraźnie pisałem o tym, że Holandia ma prawo zablokować internetowych buków ponieważ w ogóle nie pozwala u siebie na tego typu usługi - nie ma żadnych buków w Holandii, żadnych "ziemniaków, itd.
Sa na kazdej stacji benzynowej,na poczcie i w kiosku.
Raczej tak , po wartości kursów widać , że kilka % gorsze niż np.w Bah-u, ale nadal o ok. 10 % lepsze niż w e-fortunie , czy e-toto, oczywiście po 12% podatku, ważne jest to, że jednak można coś sensownego zaproponować ludziom , a nie trwać przy swoim debilnym stanowisku.
Dla mnie wyznacznikiem tego co dzieje się na rynku hazardu internetowego w danym kraju wciąż jest Betfair. Ich decyzje są zawsze bardzo dobrze przeliczane, ze względu na to, że od momentu wejścia tej spółki na londyńską giełdę, ich akcje lecą w dół. Poza tym, każdy kraj który ma uregulowany stosunek do hazardu w internecie, a jednocześnie nie daje możliwośći oferowania giełdy zakładów, jest najzwyzaczajniej miejscem gdzie mamy do czynienia z podatkiem od obrotu. Tam gdzie giełda może działać, został wprowadzony podatek od zysku bukmachera, co jest dla wszystkich grających dużo przyjemniejsze (wiąże się chociażby z mniejszą "marżą" buka).
W momencie wejścia Betfair na giełdę w 2010 roku ich udziały chodziły po 13 Funtów. Po kilkumiesięcznym wzroście i kilku innowacjach wzrosły nawet pod 16 Funtów. Pod koniec zeszłego roku były warte już tylko niecałego Funta i teraz próbują zrobić wszystko, żeby nie spaść poniżej 50 pensiaków.
Bardzo im spadły notowania po wycofaniu się z giełdą zakładów z Niemiec i całkowitym wycofaniu się z Grecji pod koniec 2012.
Czytałem kilka ich ostatnich rocznych raportów budżetowych i tam widać wyraźnie, że w tej chwili koncentrują się już tylko na UK i trochę mniej na innych państwach które mają jakieś akceptowalne uregulowania.
W państwach gdzie sytuacja jest niejasna podnoszą prowizje i wycofują marketing, żeby jeszcze przez te kilka miesięcy, zanim całkiem się wycofają coś zarobić.
Ostatnio wycofali się z Bułgarii, gdzie od kilku miesięcy jest nowy rząd, który od dawna zapowiadał walkę z hazardem w internecie. Odpowiedź Betfair przed wyborami polegała na skasowaniu bułgarskiego supportu i podniesieniu prowizji, a po kilku miesiącach całkowitym wycofaniu się z tego rynku.
Jeśli chodzi o Danię, tam jest w miarę ok, bo działa giełda Betfair, ale Duńczycy nie mogą handlować na rynkach zakładów konnych. Duńscy politycy próbują wskrzesić rodzime wyścigi w ten sposób, nie zdjąc sobie sprawy, że nie chodzi o obstawianie, tylko handel ryzykiem (zarabianie na zmianach kursów). W wyniku zakazu gry na Betfair, nikt kto miał tam handlować nie rzuci się automatycznie na duńskiego totka.
W Australii niby wszystko ok, ale znowu nie można grać in-play, z wyjątkiem nomen omen wyścigów konnych.
I na koniec ciekawostka z Niemiec, bo już za bardzo się rozpisałem po pijaku. Biorąc pod uwagę samą giełdę zakładów, tam przychody Betfair wynosiły 4% globalnie, około 6 milionów funtów rocznie. Podejrzewam, że na ich miejscu też bym po mału zaczął olewać te wszystkie państwa i zamknął się w sobie, czyli w UK.
To jest jedyna firma która mocno lobbuje na rzecz podatków od zysku, nie od obrotu. Dlatego jest dla mnie wyznacznikiem. Nie ma drugiej firmy której aż tak bardzo na tym zależy. Mam wrażenie, że lekko spuszczają z tonu i to mnie martwi.
stary right2bet to była inicjatywa nie tylko Betfaira i upadła dawno temu. Dajesz film z youtube z 2009 roku i mówisz, że Betfair lobbuje. Może i w 2009 coś lobbował ale od zmiany CEO olał większość Europy.
W Australii niby wszystko ok, ale znowu nie można grać in-play, z wyjątkiem nomen omen wyścigów konnych.
Kilka tygodni temu grałem tam w sportsbarze i z tego co pamiętam oferowali in-play, choć pewna suka wzięła się za to i chciała zabronić w ogóle pokazywania kursów w tv. No ale jej już nie ma i zastąpił ją najlepszy premier Australii od wielu lat, który zresztą był premierem dopóki ta suka nie wbiła mu nóż w plecy, tak więc są już ważniejsze rzeczy do zrobienia.
A czemu nie w Anglii? Bliżej do Polski, jako obywatel Unii możesz w każdym chwili tam zamieszkać. Mniej roboty papierkowej, a grać możesz ile chcesz.
Natomiast w Australii cały czas podkręcają śrubę z tym graniem na żywo, nie chcą aby w telewizji mówiono o kursach w przerwie spotkania, itd. No ale zobaczymy jak to się tam potoczy. Betfair jest tam bardzo mocno i na pewno będzie robił wszystko by zakłady in-play aż tak nie ucierpiały na tamtejszym rynku.