zacna mi sie pogoda szykuje na jutrzejsze zawody w Moryniu 32 stopnie w cieniu juz dzisiaj ledwo mozna wytrzymac a jest "jedynie" 27stopni Trzymajcie kciuki zebym ukonczyl szczesliwie te zawody
zacna mi sie pogoda szykuje na jutrzejsze zawody w Moryniu 32 stopnie w cieniu juz dzisiaj ledwo mozna wytrzymac a jest "jedynie" 27stopni Trzymajcie kciuki zebym ukonczyl szczesliwie te zawody
Przed biegiem Całe zaplecze biegu było zlokalizowane na stadionie Polonii. Byłem tam ok. 1:45h przed startem. Pakiet startowy miałem odebrany już wcześniej więc do wzięcia pozostała mi tylko opaska powstańcza. Szatnie były w budynku klubowym. Miejsca było wystarczająco. Toalety wolne i czyste, a nie żadne toitoie. Po przebraniu i zostawieniu worka z rzeczami po drugiej stronie ulicy było ok. 0,5h na konwersację z innymi Rozgrzewka była całkiem sympatyczna, bo w pobliskim parku. Na starcie ustawiłem się 20 minut przed biegiem, bo ponoć później ciężko miał być o miejsce. Przed biegiem na scenie przedstawieni byli Powstańcy, zagrali piosenki z Powstania i zaraz przed startem odegrali hymn więc atmosfera była podniosła
Bieg Jak wcześniej napisałem, stałem dosyć wysoko, ale mimo wszystko na początku musiałem biec slalomem, żeby wyprzedzić maruderów. Pewnie rzeczywiste tempo pierwszych 3km wyszło ok. 4min/km. Wg pomiaru na 2,5km miałem 9:29. Po zbiegu z Karowej specjalnie zwolniłem, żeby się nie zarżnąć i złapałem się gościa, który chciał biec podobnym tempem do mojego. Na pierwszej pętli nie skorzystałem z kurtyny wodnej, ale na zakończenie okrążenia wziąłem wodę. 5km wyszedł mi trochę wolniej, ale dlatego, bo był mały podbieg. Ok. 6km złapała mnie kolka. Nie wiem, czy z powodu wypicia wody, której normalnie nie piję, czy z powodu już sporego zmęczenia. Jednak za wszelką cenę chciałem się trzymać tego gościa. Chłopak ostatecznie uciekł mi na 8km, bo pobiegł na skróty chodnikiem, a ja ulicą i już później nie odrobiłem tych kilku metrów straty. Później był najgorszy fragment, prosta wzdłuż Wisły, której końca nie było widać. Wtedy wydawałem już głosy, jak stary diesel Teraz podbieg był dla mnie zbawieniem, bo oznaczał skręt na ostatnią prostą. Z daleko ciężko było ocenić, jak daleko jest meta, ale zacząłem finiszować i wyprzedziłem ok. 10 osób. Na metę wpadłem razem z dziewczyną Ogólnie dałem z siebie absolutnie wszystko. Ostatnie 2,5km to już przebiegłem siłą woli mimo, że na wykresie z endo wcale tak źle to nie wygląda. Kibice na trasie dopisali. Na Bonifraterskiej, Krakowskim Przedmieściu i Konwiktorskiej doping był naprawdę pobudzający do większego wysiłku.
Po biegu Po biegu do odebrania był izotonik AA Drink, całkiem smaczny. Do zjedzenia tylko banany, ale można było brać do woli. Na mecie byłem przez kilkanaście minut i dla tych na końcu też starczyło. Myślę, że chyba na takich biegach masowych ciężko spodziewać się czegoś konkretniejszego.
Podsumowując to jak na pierwszy bieg było bardzo w porządku. Dałem z siebie maksa. Tempo też rozłożyłem w miarę rozsądnie. Przed biegiem założyłem sobie 4:15-4:20 do 7km, a później w zależności od sił więc w miarę zrealizowałem założenia. Ciężko jest mi obiektywnie ocenić otoczkę biegu, bo nie mam skali porównawczej, ale podobało mi się
oficjalny czas netto: 42:30 miejsce: 224/4055 kategoria M20: 72/869
AAA i odnośnie pogody. Niektórzy narzekali na duchotę. Na starcie rzeczywiście było bardzo parno, ale później przyjemnie. Zresztą opłaciły mi się treningi o 13-14, bo teraz mało która temperatura robi na mnie wrażenie
Gratulacje Po tym biegu wysunales sie na 2 miejsce w naszych klasyfikacjach i sądzac po tym jak krótko trenujesz to mysle ze z czasem wyniki beda jeszcze lepsze Oby tak dalej!!!
Ja bieglem wczoraj 11,8km w Moryniu Czas: 00:47:14 Miejsce: 14 Open, 11 wśrod facetów a 3 w Kategorii M30
Warunki do biegu byly masakryczne. Pierwszy raz bieglem w takim upale. Po zalozeniu pulsometra okazalo się ze moje tetno na wejsciu wynosi 60%hrmax( normalnie mam 40%) Myslalem, ze to jakis blad ale niestety słonce i emocje zrobily swoje Trasa byla ciezka, bo bylo pelno podbiegów i 80% trasy bieglo sie na odslonietym terenie a slonce tego dnia palilo niemilosiernie. Ogolnie z biegu jestem zadowolony bo pierwszy raz stanalem na podium ale czasowo mogloby byc lepiej Wracajac do pulsometru to wkurzal mnie strasznei ten pasek bo spadal mi co chwiel z klatki na brzuch i musialem go poprawiac. Zdjalem go potem calkiem na 6 km bo juz co chwi emusialem to poprawiac co mnie wybijalo z rytmu. Z ciekawostek powiem ze juz na 4 km, na jednym z podbiegów moje tetno max wynosilo 105%hrmax,czyli 199 uderzen na minute Organizacje zawodów oceniam na plus ale jedno mnie wkurzylo. PRzeciaganeli rozdanie dekoracje do 13:30, gdzie ja ukonczylem bieg przed 11 a najwolneisjz aosoba miala czas cos przed 2h Ciezko bylo wytrzymac na tym upale i nawet w cieniu byla tragedia. Dodatkowo blisko bylo jezioro i chcielismy isc plazowac od razu po biegu a przez to przeciagniecie dekorowania zawodnikow stracilismy cenny czas Do jedzenia byl makaron z sosem pomidorowym( podobno dobry) ale ja mialem swoje jedzenie - > od razu po biegu rogalik i banan a chwile pozniej makaron + piers z kurczaka + oliwa z oliwek i warzywa wklejam galerie z biegu bo wiecej nei chce mi sie pisac
@Vendetta @podstawek Gratulacje za bieg i czasy! Ten weekend jednak nie jest dobry do biegania więc tym bardziej szacun za udział.
Byłem w Wawie na biegu Powstania Warszawskiego jako kibic. Dycha startowała o 21ej więc warunki już jednak lepsze. Nie ukrywam, że gdy stałem to aż lekki żal czułem, że nie biegłem. No ale ja ostatnio wypadłem z biegania. trochę się rozleniwiłem. Planuję wziąć się w końcu do roboty. Co do samej trasy to standard warszawski. Prosta na Wisłostradzie trochę dobija. W marcu biegłem półmaraton a wtedy po Wisłostradzie to chyba ponad 6km prostej było
Na trasie wypatrzyłem Korzeniowskiego. Nie byłem pewien ale to jednak był on. W wynikach wpisany jako: Korzenowski Robert Ogólnie ciekawie się ogląda bieg jako kibic. Ciekaw jestem jak sobie poradził gość biegnący o kulach na dychę. Na Krakowskim na 1. pętli "biegł" już niemal na samym końcu, dostawał największe oklaski. Nie wiem co mu dolegało ale dość szalony pomysł bo dwie kule i "bieg" po kostce to dość mocne wyzwanie ...
A tak przy okazji ... Ktoś się szykuje do wrześniowego Maratonu Warszawskiego?
moj startowal o 10 rano wiec lipa straszna Juz o 8 ciezko bylo wytrzymac w ten dzien Co co 200+ to ja mialem max 199 ale pewnie pod koniec biegu mialbym ponad 200 sądzac po tym jak sie czulem
Nawet na pewno, jakbys zaliczyl maksa juz na 4km to reszta biegu wygladalaby znaaacznie gorzej szkoda, ze nie miales juz paska na finiszu - max zazwyczaj osiagasz pare sekund za linia mety. Skroc pasek to nie powinien sie zsuwac
samej koncowki ( ostatnich 300 metrów) wyjatkowo nie bieglem na maxa bo nie mialem juz kogo sciagac a jednoczesnie wypracowalem sobei taką przewage ze moglem sobie te ostatnie metry przetruchtac Pewnie w innych warunkach walczylbym o lepszy czas ale nie tego dnia...
Gratuluje Podstawek, miażdzący wynik. Pomyśleć ile ja sie musiałem mu naprodukować aby zainstalował i zaczał ganiać. Normalnie czuje sie ojcem sukcesu
Chciałbym zauwazyc, ze pierwsze 5 km przebiegł szybciej niż drugie, co Mckrackenowi umknelo, ale może pozniej cos napisze:)
Pamietam też jak Vendeta zaczynal na poczatku z kontem kolegi, a teraz podium swojej kategorii Dobra, a teraz powiedz ile zarobiłeś
Faktycznie dzis dosc goraco, ja polowe trasy mam wsrod drzew, a i tak sie niesamowicie zagotowałem Zreszta opisałem wszystko na endo. Chyba najgorszy trening ever. Na szczescie rozsadek zwyciezyl, nie bylo sensu kontynuowac tej masakry, bo kuku juz blisko
Chciałbym zauwazyc, ze pierwsze 5 km przebiegł szybciej niż drugie, co Mckrackenowi umknelo, ale może pozniej cos napisze:)
Nie umknelo najwazniejsze jest, ze podstawek sieknal zyciowke i pora na otwieranie szampana i swieto bo styl jest sprawa trzeciorzedna w tym wypadku. To ze na negatywnym splicie zapewne wykrecilby jeszcze lepszy czas to juz mysl na nstepne zawody
Gratulacje podstawek, Vendetta, świetne wyniki panowie
Jeśli chodzi o mój start to był on mocno rekreacyjny.
We znaki dały się trudy dwudniowego "zgrupowania" w Warszawie
Całą trasę biegliśmy wspólnie z żoną "podziwiając" widoki i komentując zdarzenia na trasie. Co najbardziej utkwiło mi w pamięci - banda (dokładnie troje) miłośników nordik łoking zamiast ustawić się na starcie na końcu stawki władowała się na początek i praktycznie 80% uczestników musiało wyprzedzać święte krowy... Na jednym z przejść dla pieszych kobicie tak się spieszyło, że niemal staranowała wózkiem z dzieckiem kilkoro biegaczy Biegnąc już wzdłuż Wybrzeża Gdańskiego natykaliśmy się na poruszających się w przeciwną stronę spacerowiczów
Ogólnie impreza sympatyczna, fajnie zorganizowana, przed startem odśpiewaliśmy Rotę, a na mecie można było brać banany garściami
Jedynie założonego celu nie osiągnąłem bo jak się okazało, moja druga połówka wyprzedziła mnie na mecie o kilkadziesiąt setnych sekundy co dało jej w ostatecznym rozrachunku dwa miejsca przewagi
Fakt, druga piątka wyszła wolniej o 22 sekundy Jednak i tak się cieszę, że udało mi się utrzymać tempo do końca mimo dużego zmęczenia. Niestety tym razem już nie dało się przyspieszyć. Mimo wszystko, jak na pierwszy bieg i brak rozeznania na co mnie stać wyszło całkiem dobrze.