trzeba poczekac co o tym wszystkim sadzie Eldorado
to zależy czy juz wyparowało alko, wczoraj była wersja "na starego kibola", dziś może być lzej
na starego kibola i na trzeź=wego ( rozumiem ,że stałeś obok mnie z alkomatem kiedy pisałem tego posta ) , latasz mi koło trąbki i latają mnie tam twoje osobiste problemy , które raczysz co jakiś czas całą Polskę
Zapomniałem o cudzysłowie, a napisałem tak, bo ten kto wklejał ów tekst tak ją nazwał.
Nie spinaj się tak, bo Ci żyłka pęknie.
Komentowałem ową relację. Nie wiem czy jest ona prawdziwa. Nie wiem też jak wygląda "nasza" zgoda, bo się tym nie interesuję.
ja się nie spinam tylko Ty , skoro piejesz na cały internet jaka to jest marna zgoda między Sląskiem a Wisłą , bo jakiś gostek w sieci coś napisał , uwierz mi naprawdę szanuję kibiców Pogoni mimo ,że między nami jest długoletnia kosa , daj sobie na luz Bzyku i chętnie Cię ugoszczę we Wrocku choć bez Twoich barw
moglby mi ktos wytlumaczyc dlaczego wisla ma taka kose z motorem lublin? bo jada dwa autokary, a taki podzial o 2 kibicow... pytam tylko, uswiadomcie mnie
moglby mi ktos wytlumaczyc dlaczego wisla ma taka kose z motorem lublin? bo jada dwa autokary, a taki podzial o 2 kibicow... pytam tylko, uswiadomcie mnie
albo inaczej jak to jest ze slask tak z nimi trzyma?
moglby mi ktos wytlumaczyc dlaczego wisla ma taka kose z motorem lublin? bo jada dwa autokary, a taki podzial o 2 kibicow... pytam tylko, uswiadomcie mnie
przyjaciel mojego przyjaciela nie musi byc moim przyjacielem
ot wlasnie dlatego tak moze byc i takich przykladow jest mnostwo w naszym kraju ...
moglby mi ktos wytlumaczyc dlaczego wisla ma taka kose z motorem lublin? bo jada dwa autokary, a taki podzial o 2 kibicow... pytam tylko, uswiadomcie mnie
Tego pana trza się spytać co na końcu filmu występuje on na pewno będzie wiedział bo to prawdopodobnie kibic Motora Lublin. On na pewno udzieli ci kompletnej odpowiedzi.
moglby mi ktos wytlumaczyc dlaczego wisla ma taka kose z motorem lublin? bo jada dwa autokary, a taki podzial o 2 kibicow... pytam tylko, uswiadomcie mnie
przyjaciel mojego przyjaciela nie musi byc moim przyjacielem
ot wlasnie dlatego tak moze byc i takich przykladow jest mnostwo w naszym kraju ...
wiem, ale syf straszny, triada nie ma takich aferek, lechia nie trzyma z baltykiem tylko dlategoze oni tez sa przeciwko arce,jednych i drugich olewa,a wks chyba tylko ten motor ciagnie bo kosa z zagleiem, nie do konca to rozumiem
wiem, ale syf straszny, triada nie ma takich aferek, lechia nie trzyma z baltykiem tylko dlategoze oni tez sa przeciwko arce,jednych i drugich olewa,a wks chyba tylko ten motor ciagnie bo kosa z zagleiem, nie do konca to rozumiem
Znów jesteśmy najlepsi w Polsce! Nikt nam nie podskoczy! Teraz prowadzimy w klasyfikacji rozdawczy flag. Wątpliwe, by nas ktoś w tej materii był w stanie pobić. Ba, ze swoim rozdawnictwem wyszliśmy przed szereg i nie tracimy ich wyłącznie na krajowym podwórku, lecz robimy to bardziej spektakularnie na arenie międzynarodowej! No kto nam jest w stanie podskoczyć? A teraz na serio Po 10 dniach od ustalenia 10 zasad zachowania na meczach, osoby, które te zasady ustalały, dobaboliły w trzech punktach. W efekcie czego straciliśmy trzy flagi. Aby się zlitować nad… chyba nad nami samymi, nie opiszę jak te flagi zostały stracone. No to teraz czas na konsekwencje. Jak jest zresztą opisane w owych zasadach. Piszę to jako zgred, który w „te klocki” bawił się dość sporo lat. Moje pokolenie zrobiło wiele, by Śląsk był wielki. Później przyszedł czas młodszych kolegów. Różne ekipy bardziej lub mniej współdziałając z sobą zrobiły wiele, aby Śląsk był klubem topowym. W każdej możliwej klasyfikacji. Raz było lepiej, raz gorzej, czasem jakiś temat wymykał się… no, życie. Ale to, co się dzieje ostatnio, to jedna wielka katastrofa. Ktoś, kto wymyślił sobie Wielki Śląsk, z wielkiego Śląska w ciągu kilku lat działalności zrobił wielkie pośmiewisko. Na opis wyjazdu do Sewilli jeszcze poczekacie. Roman Zieliński
PS. Najbardziej współczuję tym, którzy grupują się (teraz to już czas przeszły) wokół flagi Skokowa. Przez „wielkośląskowego” flaga została sprezentowana leszczom z Sewilli, a nikt ze Skokowej nie był przy tym „wyczynie”. Mało tego. Bractwo ze Skokowej chciało samo ją wieźć do Hiszpanii, lecz „decyzyjny” (ulubione słówko „decyzyjnego”) powołując się na te zasady stwierdził, że nic z tego i on będzie woził. Trzy inne ekipy miały szczęście, bo ich flagi też tam były. I tylko dzięki gapiostwu Hiszpanów te ekipy teraz mogą patrzeć na sprawę z większym dystansem.
"Aby się zlitować nad… chyba nad nami samymi, nie opiszę jak te flagi zostały stracone." Ojeju chyba nożów nie było i pewnie wszystkie ofiary napadu już w domu.
Meller w "Newsweeku" ostro o kibolach: hołota, bydło
Najlepszy przykład, dlaczego PiS powinno wziąć władzę, to kibole. Sprawa jest prosta. Każdy, kto wracał do domu autobusem, tramwajem czy pociągiem terroryzowany przez barbarzyńskie hordy, każdy, kto tulił na ulicy dzieci przerażony szalejącą hołotą pod klubowymi sztandarami, wie, o czym mówię. Ale że ci szerokokarczyści panowie nienawidzą Tuska ze swoich powodów, to dla pisowskiej opozycji stali się szlachetnym sojusznikiem - pisze w felietonie w "Newsweeku" Marcin Meller. Bardzo cenię czarne poczucie humoru, więc uwielbiam czytać w prawicowych mediach liryczne opowieści o tym, że kibole to nie żadni kibole, broń Boże bandyci, to patriotyczna młodzież zatroskana przyszłością kraju, która przeprowadza staruszki przez jezdnie, robi zbiórki na domy dziecka, sprząta trawniki i nie zaśnie, póki nie odwiedzi 45 grobów żołnierzy wyklętych. Swoją drogą to mistrzostwo świata ten pomysł ulicznej bandyterki, żeby się podłączyć pod tragiczny los żołnierzy przegranej po wojnie Polski. Mało co mnie tak zmroziło, jak napotkana wieczorem na warszawskiej ulicy wataha pijanych karków, miotających k****mi na prawo i lewo, ale wszyscy w koszulkach podziemnej Polski Walczącej. I wiedzą, że są de facto bezkarni, bo każdy ich cios wymierzony jakiemuś leszczowi zaraz będzie broniony, tłumaczony, relatywizowany przez polityków i publicystów prawicy. Bo dali w mordę za Polskę. Za Ojczyznę, panie. W stanie wojennym miałem w podstawówce partyjnego dyrektora. W trakcie którejś z solidarnościowych demonstracji zaplątał się nie tam, gdzie trzeba i dostał straszny łomot od zomowców. Krzyczał, że należy do partii, że kocha Jaruzelskiego i popiera stan wojenny, ale prymitywy w hełmach i za tarczami miały to w głębokim poważaniu. I ja wam, drodzy publicyści i politycy prawicy, życzę tego samego: żebyście kiedyś przypadkiem dostali się pod buty i pięści waszych patriotycznych sojuszników. Inaczej zaśpiewacie. A zresztą, pewnie to wiecie. Nie wierzę, że widząc to bydło w akcji na mieście, tłumaczycie dzieciom, że to spadkobiercy powstańców warszawskich. Nie. Ale tak nienawidzicie Ryżego, tak tęsknicie do władzy, że wam się w głowach i sercach miesza. Jednak jeżeli PiS dojdzie do władzy, to coś z tym będzie musiało zrobić. Bo jak jest dziś? Premier z ministrami znowu zapowiadają, że się zajmą problemem, ale wiemy już doskonale, że jak pięćset razy wcześniej w wielu innych dziedzinach – jeśli zapowiadają, to zapowiadają. A nawet jakby się wzięli do roboty, to zaraz opozycja – a zwłaszcza jej media – zawyje, że gnębią patriotów. Bo dzisiaj dla nich każdy otumaniony sterydami kark to reinkarnacja rotmistrza Pileckiego. A jak już kibolstwo przegnie karczemnie, napadając na przykład na dzieci, to wtedy od razu prawicowe fora huczą, że to prowokacja rządu. Swoją drogą, bardzo zabawna i pouczająca była reakcja patriotów na transparent kiboli Lecha: "Litewski chamie, klęknij przed polskim panem". Prawicowi publicyści bagatelizowali, że to taka głupotka, a ich wyznawcy podzielili się po równo: 1. Dobrze chłopaki napisały! 2. Prowokacja służb Ryżego! A ja dziękuję litewskim piłkarzom pod wodzą skądinąd polskiego trenera za upokorzenie poznańskich debili i wywalenie z rozgrywek. Jednak kiedy opozycja dojdzie do władzy, to będzie miała dwa warianty do wyboru. Po pierwsze, zrobić z bandytów rządowe formacje paramilitarne, w co jednak nie wierzę. Po drugie, spacyfikować ich, bo prędzej czy później staną się niebezpieczni dla nowej władzy i – jak, być może naiwnie, wierzę – dzisiejsza opozycja, a przyszła władza również wolałaby mieć względny spokój na ulicach. Cały felieton w poniedziałkowym "Newsweeku".