|
|
Dołączył: Mar 2003
Posty: 51,174
I love mecz.pl
|
|
I love mecz.pl
Dołączył: Mar 2003
Posty: 51,174 |
W zasadzie, mozna zapytac. Czy jest ktos kogo jeszcze nic nie bolalo lub nie boli?  A kuku.  Co prawda biegam dopiero od czerwca, ale jak widzicie raczej bardzo regularnie(co najmniej 3 razy w tygodniu jeśli nie łapię przeziębienia). W lipcu miałem tylko jakieś dziwne bóle w okolicy klatki piersiowej, ale z badań nic nie wyszło, a po tygodniu przeszło i nigdy nie wróciło  A tak to odpukać bez przygód. Teraz tylko czekać jak to napisałem aż coś się zaraz przypałęta 
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
antimadrista
|
|
antimadrista
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258 |
Gratuluje  Nie wiem czy nie jestes jedyny. Kilometraz masz juz ladny, szczegolnie na jesien sporo ganiales i ladnie ubijales zyciowke na dyche 
|
|
|
|
|
Dołączył: Mar 2003
Posty: 51,174
I love mecz.pl
|
|
I love mecz.pl
Dołączył: Mar 2003
Posty: 51,174 |
Dzięki  Nawet nie patrzyłem na kilometraż od początku przygody. Teraz wszedłem na endo i rzeczywiście, 850 km w pół roku Skoro już wszystkich bierze na wyznania i podsumowania to ja tylko chciałbym podziękować wszystkim aktywnym w temacie i grupie motywacyjnej na endo. Special thanks goes to: Vendetta - za duże wsparcie przy moich przygotowaniach do docelowego startu w Goleniowie. Trening, który mi rozpisał udało się zrealizować prawie w 100%. Wynik, który wydawał się być do osiągnięcia dla mnie tylko w sferze marzeń, udało się jednak uzyskać na zawodach. Dzięki Grzechu. Dodam jeszcze, że V udziela się bardzo aktywnie w szczecińskim światku biegowym(z biegiem Natury) za co należy się dodatkowe  Lupus - nie ma co ukrywać, że jesteś mistrzem motywacji  Dzięki, że cisnąłeś mnie żebym dołączył na Endo. No i wielki szacun, że trzymasz nad tym wszystkim pieczę.  Dzięki tobie grupa trzyma się mocno i jeszcze się rozrasta. Dla wszystkich życzę dużo zdrowia w Nowym Roku i wielu rekordów.  Aha, i nie przeginajcie z zajeżdżaniem i katowaniem się na treningach. Zbytnia ambicja bardziej chyba może zaszkodzić niż pomóc. Jak coś boli to lepiej odpuścić. Wszyscy wiecie, że bieganie uzależnia i jak nie można pohasać to człowiek wkurwiony później chodzi  Zapierdalamy panowie dalej 
|
|
|
|
|
Dołączył: Apr 2005
Posty: 32,699
Porucznik
|
|
Porucznik
Dołączył: Apr 2005
Posty: 32,699 |
Także gratuluje wszystkim bioracym udzial w naszych rywalizacjach  Szczegoolnie Platiniemu za wytrwalosc w ciezkich treningach  Tylko on wie jak to czasami męczy psyche, ale za to jaka pozniej radość z rezultatów  Jesli chodzi o wyniki, to reszta na razie daaaleko w tyle  ( bez urazy bo wiadomo, że kazdy ma inne priorytety i nie kazdy biega dla wynikow) Patrzac na treningi innych mysle ze,Podstawek dobrze rokuje ale robi o wiele za ma mało km zeby zbilizyc się do w czasów Platiniego czy moich z 2013  Szpak tez ma predyspozycje ale za to regularnosc slabiutka zeby cos poprawic  Dzięki V Masz w pełni rację, wiem jak to czasami na człowieka działa, jak męczy, denerwuje, jednak gdy przyjdą efekty wszystko schodzi na dalszy plan. Wtedy ból to tylko życiowy towarzysz, którego trzeba przygarnąć i do niego się przyzwyczaić Biegam dla siebie bo mnie to napędza. Skłamałbym jednak pisząc, że wyniki się nie liczą, jednak wiem że pewnych czasów już nie przeskoczę. Dużo też dają osoby z najbliższego otoczenia. Sam doskonale wiem ile siły do treningów potrafią dać bliscy. Nie muszą pytać, kibicować czy podziwiać. Ważne by nie przeszkadzali  A propos rokowan, podstawek i szpaku wydaja sie byc typem szybkosciowym i najprawdopodobniej machna konkretne wyniki na 5k i 10k bez trzepania duzej ilosci kilometrow, tylko pozazdroscic  platini, zlamanie 1:30 w polowce to tylko kwestia czasu, z treningu wnioskuje, ze szykujesz sie na maraton, powodzenia  Pełna zgoda. Podstawek czy szpaku mają depnięcie  Jakiś czas temu pisałem co myślę w tym temacie i zdania nie zmieniam. Dołączyłem do rywalizacji na 5k czy 10k jednak wiem, że tam to zostanę rozdeptany. W tym sezonie mam zupełnie inne priorytety. Chciałbym McK by to była kwestia czasu (poniżej 1:30) myślę że się uda. Co do przygotowań - nie mylisz się oczywiście W zasadzie, mozna zapytac. Czy jest ktos kogo jeszcze nic nie bolalo lub nie boli?  Dobre pytanie fech  obyś w takim stanie wytrwał jak najdłużej. Nie miałem w 2013 planów, postanowień. Chciałem biegać, cieszyć się tym, nie nabawić się kontuzji która by mnie z biegania wyłączyła. Udało się, przy okazji zrobiłem kilka wyników o których wcześniej tylko marzyłem. Na 2014 plany są, lecz wolę o nich nie pisać by nie zapeszyć. Jeśli tylko uda się zrealizować 66% z najważniejszych imprez będę szczęśliwy. Wszystkim raz jeszcze - oby omijały was kontuzję, byście mieli siły do treningów, wykręcenia dobrych czasów. Dla tych którzy leczą rany -  i jak najszybciej na trasy 
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
antimadrista
|
|
antimadrista
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258 |
Moj cel na ten rok to: Wjechac ze 3 razy i schodzic szlakiem  [ Linked Image]
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2008
Posty: 2,211
Pooh-Bah
|
|
Pooh-Bah
Dołączył: Jan 2008
Posty: 2,211 |
Fech graty i niech dalej wszelkie urazy i bóle Cię omijają Dużo też dają osoby z najbliższego otoczenia. Sam doskonale wiem ile siły do treningów potrafią dać bliscy. Nie muszą pytać, kibicować czy podziwiać. Ważne by nie przeszkadzali  Ha, to jest u mnie największy problem, muszę wyrywać się o jakichś często "nieludzkich" porach kiedy wszyscy jeszcze śpią, aby móc polatać, tak jak często w tę zimę pobudka po 5:00, a 5:30-6:00 już na dworze, albo 23:00 na przykład. Jeszcze najgorsze było to, że dzień do któregoś tam grudnia cały czas się skracał i wiecznie ciemnica co dodatkowo demobilizowało. Kwestia samodyscypliny i organizacji. Teraz już jednak łatwiej - dzień się nam wydłuża, łatwiej jest wstawać, także dalej zamierzam kontynuować pasję i udowadniać, że nie przeszkadza mi ona w pozostałych rzeczach Powodzenia dla wszystkich 
|
|
|
|
|
Dołączył: Oct 2001
Posty: 3,778
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Oct 2001
Posty: 3,778 |
To jest to? [ Linked Image] [ Linked Image] [ Linked Image] Tam chyba asfalt prowadzi na samą górę.
|
|
|
|
|
Dołączył: Jul 2005
Posty: 10,769
shaken not stirred 
|
|
shaken not stirred 
Dołączył: Jul 2005
Posty: 10,769 |
Na ostatnim zdjęciu widać jak helikopter zgarnia jakiegoś trupka który jednak nie dał rady dojechać na szczyt 
|
|
|
|
|
Dołączył: Oct 2004
Posty: 18,582
Zuzia Róża
|
|
Zuzia Róża
Dołączył: Oct 2004
Posty: 18,582 |
o co chodzi z tym endo i jak sie dodac do grupy?
|
|
|
|
|
Dołączył: Mar 2003
Posty: 51,174
I love mecz.pl
|
|
I love mecz.pl
Dołączył: Mar 2003
Posty: 51,174 |
o co chodzi z tym endo i jak sie dodac do grupy? Dzień dobry. Witamy w sekcie Endo. Niedługo otrzyma Pan prywatną wiadomość od człowieka z pomalowanym małym dzieckiem w avatarze. W tej wiadomości będą wszystkie instrukcje jak do nas dołączyć. Prosimy o cierpliwość i witamy na pokładzie. Pozdrawiam. Marzena - Support Endomondo
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
antimadrista
|
|
antimadrista
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258 |
Na ostatnim zdjęciu widać jak helikopter zgarnia jakiegoś trupka który jednak nie dał rady dojechać na szczyt  Ale niewiele mu brakło. [ Linked Image] Tak Jerome, to ta górka. W necie pisze, ze nie wolno wyjezdzac samochodem, droga asfaltowa, bo ludzie tam na szosach jezdza  Planowalem tam jeszcze na jesien wpasc, ale mialem problem znalezc partnera do wyprawy. Jak juz znalalzlem, to zanim uzgodnilismy termin to sypnelo sniegiem i od tej pory kicha, bo nadal sie tam utrzymuje. Najlepiej na Lysa Hore byloby podjechac z Prazmo. Od biedy mozna i ode mnie, ale to daje szczyt na ok 57 km i jeszcze trzeba wrocic  Z Prazmo wygladaloby to tak: http://www.strava.com/segments/3813471Wiec zdazylibysmy sie i rozgrzac, wjechac, na szczycie pit stop  i zjechac oraz mozna by sie pokrecic po okolicy jeszcze jak ktos potrzebuje docisnac kilometrow Skiper mowi, ze chcialby w tym roku wpasc i cos zjechac, bo on u siebie ma malo gorek, a jak juz cos ma, to krotko i ostro. Tu z Prazma masz 875 przewyzszenia. Ja do tej pory najwiecej mam 516 (Szyndzielnia szlakiem). W okolicy chyba tylko na skrzyczne jest powyzej 600 przewyzszenia, ale to tez trzeba dymać szlakiem, a na Lysa masz i asfalt i brak ruchu samochodow  Ode mnie blisko jest jeszcze Javorovy Wierch http://www.strava.com/segments/1404530Tez asfalt, sredniej jakosci, ale tez droga zamknieta dla samochodow  Jadac ode mnie wyszlo mi 1,289m up, ale ja jeszcze po powrocie dokrecalem u siebie pod gorki, wiec trasa normalnie ma ok 55 km i wyjdzie mniej przewyzszenia  Tylko na gorze nic nie ma, a ja jeszcze jechalem we mgle, wiec widoki byly takie: [ Linked Image] Do naszej grupki wraz z nowym rokiem dolaczyli Trewer oraz Gobel (Lech) Roch [youtu.be] 
|
|
|
|
|
Dołączył: Oct 2001
Posty: 3,778
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Oct 2001
Posty: 3,778 |
Jak się trochę rozkręcę na rowerze to jestem chętny na jakiś ciepły wiosenny dzień 
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
antimadrista
|
|
antimadrista
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258 |
Spoko, teraz nie ma warunkow. I kup jakis wiekszy samochod, do mojego ledwo wchodzi moj rower 
|
|
|
|
|
Dołączył: Apr 2005
Posty: 32,699
Porucznik
|
|
Porucznik
Dołączył: Apr 2005
Posty: 32,699 |
Ha, to jest u mnie największy problem, muszę wyrywać się o jakichś często "nieludzkich" porach kiedy wszyscy jeszcze śpią, aby móc polatać, tak jak często w tę zimę pobudka po 5:00, a 5:30-6:00 już na dworze, albo 23:00 na przykład. Jeszcze najgorsze było to, że dzień do któregoś tam grudnia cały czas się skracał i wiecznie ciemnica co dodatkowo demobilizowało. Kwestia samodyscypliny i organizacji. Również zdarzało mi się bardzo wcześnie wstawać (nawet po 4) by pobiegać, zrobić swoje na treningu, zjeść, kąpiel i zdążyć do pracy. Z różnych powodów tak musiałem robić, jednak rodzina na to wpływu akurat nie miała fech  dobre z tą Marzeną  lupus, wygląda to ciekawie, powodzonka 
|
|
|
|
|
Dołączył: Dec 2004
Posty: 2,300
Pooh-Bah
|
|
Pooh-Bah
Dołączył: Dec 2004
Posty: 2,300 |
Moj cel na ten rok to: Wjechac ze 3 razy i schodzic szlakiem  szkoda ze mam troche daleko z dojazdem bo chetnie bym zaliczyl tę gorkę , w 2013 zaliczona Śnieżka moze czas nie rewelacyjny (1g42min)ale liczyl sie dla mnie fakt wjechania. No i na Śnieżke asfaltowej dorgi było jak na lekarstwo. a trasa wygladala mniej wiecej tak [ Linked Image]
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
antimadrista
|
|
antimadrista
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258 |
Ladnie  Masz jakies fotki z wjazdu? Srednio lubie szlakami jezdzic, ze wzgledu na braki sprzetowe. Dalem sie znajomemu w tym roku namowic to mnie przewalil szlakiem Debowiec, Szyndzielnia, Klimczok, Błatnia. Pod gore tragedia, jeszcze musial sie zatrzymywac co jakis czas  Najgorzej mi szlo na trudnych technicznie odcinkach z kamieniami wbitymi w glebę. Na zjazdach juz lepiej, utrzymywalem sie juz za nim jakies 100-150 m. Ale sporo dla odmiany luznych kamieni, mnostwo lisci, i slisko. Gosc wazy z 90 kg, ale jak depnie to urywa mnie na kazdej nawierzchni i profilu. Przez miasto ledwo za nim jechalem  Dysponuje jednak swietnym sprzetem. Ale dobra jazda byla  Dzis rower, mialo byc Kubalonka od Zameczku, Bukowa i Równica, ale slabo szlo, Zameczek tylko do Zapory, chodz widze, ze PR wykrecilem, ale nie czulem sie najlepiej, wiec zawrocilem. Na Bukowej wyplulem płuca, a Równicę ominąłem. A i tak wyszło 626 up. Niedosyt  A na Lysej Horze dzis: [ Linked Image] [ Linked Image]
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
antimadrista
|
|
antimadrista
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258 |
|
|
|
|
|
Dołączył: Dec 2004
Posty: 2,300
Pooh-Bah
|
|
Pooh-Bah
Dołączył: Dec 2004
Posty: 2,300 |
Ladnie  Masz jakies fotki z wjazdu? [ Linked Image] Na kilka metrów przed metą, wysiłek nieziemski jak dla mnie ale udało się. W tym roku postanowienie zeby wykręcić czas ok 1g 20min , przygotowania juz się rozpoczeły. Narazie trenażer bo za szybko ciemno sie robi i jakos ochota na jazde po ciemku na szosie mała. A mając na względzie pijanych kierowców bezpieczniej w domu.
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
antimadrista
|
|
antimadrista
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258 |
Czyli zawody  Ladnie, a teraz daj widoczki 
|
|
|
|
|
Dołączył: Dec 2006
Posty: 6,133
wieczny student
|
|
wieczny student
Dołączył: Dec 2006
Posty: 6,133 |
Czas na moje podsumowanie roku i plany na 2014. Miałem napisać to wcześniej, ale przez ostatni tydzień bolało mnie kolano i musiałem zobaczyć, jak to się rozwinie  Sezon mogę podzielić na 3 etapy: 1. walka z piszczelami za kończona startem na 10km i wynikiem 42:30 2. wyleczenie, wzmacnianie nogi i powolne wracanie do biegania zakończone dychą 42:14 3. koniec z urazami, konkretny plan treningowy i dostosowanie do coraz większych obciążeń, w międzyczasie 41:07 Najważniejsze jest wyleczenie piszczeli i stopniowe zwiększanie kilometrażu. Co jest dobrym prognostykiem na najbliższy sezon. Do swoich sukcesów muszę zaliczyć fakt, że odkąd biegam wg planu, tj. 22 października, nie opuściłem/odpuściłem żadnego treningu. Wszystko wg rozpiski  W ten płynny sposób przejdę do celów na 2014. Cel ogólny to dalsza radość z biegania i bieganie w zdrowiu  jak to dopisze to chciałbym osiągnąć: 5km - 18:30 10km - 38:30 do tego zaliczyć półmaraton, najprawdopodobniej półmaraton praski (czas powiedzmy poniżej 1:35) poprawić wyniki na trasach, gdzie startowałem w 2013 Tak, wiem, że czym dłuższy dystans tym mam mniejsze oczekiwania  jestem szybkościowcem Z kalendarza wychodzi mi ok. 14 startów. Pierwszy niebawem  + dla radeke i qbassmuggy za świąteczne starty i dobre wyniki 
|
|
|
Link skopiowany do schowka
|
|