Poprzedni temat
Następny temat
Drukuj temat
Strona 26 z 27 1 2 24 25 26 27
Dołączył: Nov 2001
Posty: 6,024
M
2fast 2furious
2fast 2furious
M Offline
Dołączył: Nov 2001
Posty: 6,024
Originally Posted by podstawek
gdzieś tam czytałem, że jest to lekkie przeciążenie mięśni stopy - nic poważnego
Czyli póki co można to olać wink

arkadius, FRUSTRUJĄCE grin

Bonus: Unibet
marzano #6217207 25/04/2014 01:55
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
A
old hand
old hand
A Offline
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
Originally Posted by marzano
Originally Posted by arkadius
Originally Posted by marzano
Originally Posted by arkadius
Nowe słówko ktore sie dzisiaj sie nauczyłem, to rozcięgno podeszwowe eh ... Niby nie eliminuje biegania, ale jest flustrujace rano, jakbym młotkiem przez cały noc w stopę uderzał, takie obicie eh ... kurde, jak nie kolano, z ktorym odpukac sie uparałem to to ... frown


jak się to u Ciebie objawia? ja już kawał czasu wożę się z bólem stopy (lewej) i niby przypomina to trochę objawy rozcięgna z jednym wyjątkiem - ból odczuwam wszędzie tylko nie w pięcie...

USG, RTG nic nie wykazały, fizjo stwierdził, że to wina "ciasnego" biodra czy jakoś tak - rozmasował, roztarł, pouciskał, pougniatał itp. itd. niestety nie pomogło...

Objawia się to bólem rano jak wstaje, zobrazować to można jakbym skoczył z krzesła na pięty, na początku miałem wrazenie ze to stłuczenie lub przemęczenie, ale wujek google chyba dobrze zdjagnozował przypadłość. Znalazłem pare ćwiczeń na tą flustrującą przypadłość i dopiero po pewnym czasie będę mógł ocenić efekty. Niby w ciągu dnia normalnie, wogóle nie czuje, ale już po biegu over 10 km jest to flustrujące i napiernicza jak cholera, przestaje po ok. 2 dniach, no i rano z reguły zawsze ten pewien dyskomfort o ktorym wspomnialem powyżej ... Nic, nie chciałbym tego rowzwalić całkowicie, ale nie wyobrazam sobie teraz stagnacji paru tygodniowej wiec staram sie zmienic styl biegania z lądowaniem na środstopie, a nie na pięcie ... zobaczymy, czy pomoże ... hm ..


podrzuć link do ćwiczeń, które znalazłeś...

mnie ból dopadł ostatnio już po ok 3km bardzo spokojnego biegu... od paru miesięcy staram się lądować na śródstopiu i nawet zacząłem podejrzewać, że to owe próby (być może nie do końca udane) są odpowiedzialne za ból... zastanawiam się też nad zmianą obuwia, powstrzymuje mnie jednak fakt, że buty mają stosunkowo mały przebieg - ok 500km - a do tego kupione były po uprzednim sprawdzeniu stóp/nóg na maszynce w sklepie...

http://www.magazynbieganie.pl/bol-w-stopie-rozciegno-podeszwowe/

Mnie pomaga rano zanim wstaniesz, chwytasz paluchy u nogi leząc i ciagniesz do siebie wypychając stopę do przodu, 3 razy na jedną nogę po ok. 30 s i jakoś puszcza, ważne aby to robić zanim polozysz nogi na ziemi ...

Tak "majner" frustrujące, dzięki za wskazanie błędu smile tak czy siak, wiadomo o co biega smile

Platini #6217216 25/04/2014 01:58
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
A
old hand
old hand
A Offline
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
Dzisiaj zrobilem dyszkę i narazie cisza, zobaczymy ... Proba zmiany biegu z ladowaniem na środstopiu jest cholernie trudna i niewygodna jak dla mnie, odnosze wrazenie ze bardziej cała stopa cierpi, anizeli z przenoszenia ciezaru z piety na palce ...

Platini #6218605 26/04/2014 08:25
Dołączył: Oct 2001
Posty: 1,679
M
Pooh-Bah
Pooh-Bah
M Offline
Dołączył: Oct 2001
Posty: 1,679
arkadius to kolano i pieta to po tej samej stronie? jesli tak to czy po przeciwnej niz Twoja 'przewodnia' reka?

Platini #6218647 26/04/2014 15:14
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
A
old hand
old hand
A Offline
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
Tak

Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
L
antimadrista
antimadrista
L Offline
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
Panowie 2 sprawy.

Pierwsza, sa nowe czelendze na Strava, poki co rowerowe, czekam na biegowe.

Czelendz na wznos, od 7 do 11 maja trzeba machnac lacznie 2,310 m w pionie. Patrze na wasze treningi, Kuba, Jerome, Skipper, powinni to machnac, tylko trzeba sie wpasowac w tym okresie smile
Mi nie wiem czy sie uda, termin mi srednio pasuje bede musial tylko 5 razy wjechac na Rownice laugh


http://www.strava.com/challenges/strava-climbing-challenge


16 h treningowo w 8 dni. Trzeba troche najezdzic, dodajac fakt, ze Strava ma autopauze, nie da sie kiblowac na swiatlach. Ale moze ktos z was zacznie jezdzic do roboty wink

http://www.strava.com/challenges/skratch-labs-stage-race-challenge

Gran Fondo na maj (min 130 km)

http://www.strava.com/challenges/gran-fondo-05


Druga sprawa, ksiazki o bieganiu itp

Ktos cos czytal?
Jesli tak to co i czy warto?
Podstawek cos czytal, ale nie moge znalezc tego, widocznie na innym kompie mam archiwum rozmow.

Platini #6218999 26/04/2014 23:55
Dołączył: Jun 2007
Posty: 3,903
K
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
K Offline
Dołączył: Jun 2007
Posty: 3,903
Strava lepeij niech się ogarnie i poprawi podstawowe funkcjonalności takie jak dodawanie treningów z zegarka. Bo po zgraniu dostaje 404.

lupus #6219262 27/04/2014 03:45
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
A
old hand
old hand
A Offline
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
Originally Posted by lupus
Panowie 2 sprawy.



Druga sprawa, ksiazki o bieganiu itp

Ktos cos czytal?
Jesli tak to co i czy warto?
Podstawek cos czytal, ale nie moge znalezc tego, widocznie na innym kompie mam archiwum rozmow.

Czytałem "Ukryta Siła" Richa Rolla, "Urodzeni Biegacze" Christophera McDougalla i Gallowaya. Z tych trzech pozycji polecam pozycje drugą, bardzo fajnie się czyta, następnie troche amerykańska pozycja pierwsza i czysto teoretyczna pozycja trzecia, ale od tej metody odszedlem smile

Kukis #6219354 27/04/2014 13:20
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
L
antimadrista
antimadrista
L Offline
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
Originally Posted by Kukis
Strava lepeij niech się ogarnie i poprawi podstawowe funkcjonalności takie jak dodawanie treningów z zegarka. Bo po zgraniu dostaje 404.

Co dostajesz?
Jak zgrywasz z zegarka klikasz Upload, chwile czekasz az zgra (segmenty, przewyzszenia) i dajesz save.
Ostatnio cos chyba robili z serwerem, bo 2 razy mi wyskoczylo server busy, ale trening normalnie juz jest zapisany smile

Zacznij Kukis sobie zakladac segmenty i przewal sie czasem po istnijacych, masz niedaleko.

Dołączył: Oct 2002
Posty: 7,474
M
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
M Offline
Dołączył: Oct 2002
Posty: 7,474
Originally Posted by arkadius
Originally Posted by lupus
Panowie 2 sprawy.



Druga sprawa, ksiazki o bieganiu itp

Ktos cos czytal?
Jesli tak to co i czy warto?
Podstawek cos czytal, ale nie moge znalezc tego, widocznie na innym kompie mam archiwum rozmow.

Czytałem "Ukryta Siła" Richa Rolla, "Urodzeni Biegacze" Christophera McDougalla i Gallowaya. Z tych trzech pozycji polecam pozycje drugą, bardzo fajnie się czyta, następnie troche amerykańska pozycja pierwsza i czysto teoretyczna pozycja trzecia, ale od tej metody odszedlem smile


"Jedz i biegaj" Scotta Jurka - bardzo fajna pozycja - o ile z przepisy kulinarne mnie raczej nie zainteresowały o tyle sama historia i sposób jej opowiedzenia bardzo pozytywnie nakręcają i motywują

Platini #6219360 27/04/2014 14:58
Dołączył: Jun 2007
Posty: 3,903
K
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
K Offline
Dołączył: Jun 2007
Posty: 3,903

Platini #6220938 29/04/2014 23:07
Dołączył: Dec 2006
Posty: 6,133
wieczny student
wieczny student
Dołączył: Dec 2006
Posty: 6,133
II Bieg STO-Nogi w Milanówku

Mimo wyraźnego poprawienie życiówki na Orlenie byłem żądny szybkiego rewanżu, bo wówczas nie wszystko poszło po mojej myśli. Na następną okazję nie trzeba było długo czekać. 27 kwietnia stawiłem się w Milanówku.
Nawiasem dodam, że lista startowa została zamknięta już w lutym, a mi udało się na początku marca załapać z dodatkowych zapisów na 10 miejsc. Całkiem nieźle. Chyba zaraz zacznę planować starty w drugiej połowie roku wink
Wróćmy do startu. W tygodniu startowym czułem, że moja dyspozycja wraca do normy. Nie było już śladu po problemach na OWM.
Start zaplanowany był na 10:00. Hmm nastawiłem budzik w telefonie i nie zadzwonił. Telefon się rozładował, ale chyba mimo to budzik powinien działać, nie? No nic. Pobudka była pół godziny później. W Milanówku byłem 50 minut przed startem. Idealnie. Pół godziny rozgrzewki też zwiastowało dobry start, albo moja podświadomość mnie nakręcała. Niestety pasek tętna nie reagował na wysiłek więc oddałem go do depozytu.
Trasa była mało urozmaicona i biegła tylko dwoma ulicami w obu kierunkach i na dwóch pętlach. Na starcie ustawiłem się w 4-5 rzędzie, bo patrząc po innych tak określiłem swój potencjał laugh Wystrzał startera. Ruszyłem mocno, ale inni jeszcze mocniej. Więc i ja podkręciłem. Jednak następne osoby mnie wyprzedzały. Pomyślałem sobie - "co jest, kurwa". Szybka analiza i nagle złota myśl - "jeszcze was połknę na trasie". Ta jakże bystra uwaga wyraźnie mnie uspokoiła. Zwolniłem i trzymałem się tempa ustalonego przed biegiem. Od mniej więcej drugiego kilometra już nikt mnie nie wyprzedzał, a ja zacząłem prorocze połykanie. Nogi ładnie szły, tętno raczej nie szalało, a oddech był spokojny. Teraz już niepokoiły mnie tylko kałuże (omijać czy ochlapać się?) i nawroty.
Mijałem kolejnych biegaczy, którzy zapłacili za zbyt ostry początek. Na 3km byłem 41, a na końcu pierwszej pętli już 33. Tym razem nie wyznaczałem sobie kolejnych biegaczy do dogonienia. Po prostu oni słabli i spływali w stawce. U mnie było równo. 3:54 na prostym km i 3:58-4:00 na km z nawrotem. Czy dodałem, że cały dystans trzymałem się jednego gościa? Nie? No to się trzymałem. Był duży więc torował mi drogę między kałużami i innymi uczestnikami biegu. Kolejny pomiar na 8km - kolejny awans - już jestem 27. Na drugiej pętli nawroty zaczęły mi doskwierać to też całą złość skupiałem na nich. Dostało im się kilka wiązanek, ale słusznie wink Wreszcie ostatnia prosta. Wiedziałem, że idę na lepszy czas niż przed dwoma tygodniami. Nagle poczułem, że jeszcze mam niemałe rezerwy. Szybki pomysł - długi finisz ok. 800m. Zostawiłem swojego zająca i widząc przed sobą kilka osób mocno przyspieszyłem. Było już na tyle luźno, że kałuże nie były przeszkodą. Wyprzedzam - jeden, dwa, trzy. O dziewczyna! Ją też muszę wyprzedzić. Dalej? Z tyłu liceum, przodu nie widzę więc pomyślałem (jak się okazało słusznie), że moja kategoria wiekowa. Biorę go. Jeszcze zaraz obok niego przyspieszyłem, że odebrać mu ochotę do pogoni. W dalszej perspektywie dojrzałem jeszcze jednego biegacza. No może spróbuję. Meta coraz bliżej. Byłem już całkiem blisko i odezwał się we mnie leń. Łysiejący starszy pan, na pewno nie moja kategoria, pierdolę, nie gonię laugh Nogi posłuchały się rozumu(?). Koniec. Ostatni kilometr w 3:40, a sama prosta ok. 3:30.
Czas brutto - 39:23
Czas netto zmierzyłem sobie sam - 39:20
Do czego to doszło, że jestem w czołowej 50. i datasport klasyfikuje mnie wg brutto.
Miejsce - 21/310
Kategoria M - 19/233
Kategoria M20 - 10/48

Start bardzo udany. PB poprawiony. I to mimo 5 nawrotów i dwóch ostrych zakrętów. Jestem zadowolony. Zrealizowałem plan nakreślony przed biegiem. W dalszym ciągu każdy start kończy się życiówką.
Tym razem bez problemów żołądkowych. Mięśniowo super - żadnych zakwasów.

Do lupusa
Na mecie była butelka wody, grochówka z bułeczką i babeczka z nadzieniem wiśniowym. Całkiem smaczne.
Do tego obowiązkowo medal i koszulka techniczna.

Sama impreza dobrze zorganizowana. Warta polecenia. Chociaż trasa nie sprzyjająca życiówkom, ale z atestem.

Teraz jadę na płaskie i mniej kręte trasy więc... wink


Przy okazji gratulacje dla lupusa i kaki za nowe rekordy oraz dla Platiniego za bardzo wartościowy rezultat na krosowej połówce piwo

Dalej napieramy boks

Platini #6221009 30/04/2014 00:16
Dołączył: Jun 2007
Posty: 3,903
K
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
K Offline
Dołączył: Jun 2007
Posty: 3,903
LATAJĄCY OLĘDER MARATON CROSSOWY II Edycja

[Linked Image from lh4.googleusercontent.com]

Szukając maratonu na którym mógłbym sprawdzić swoją dyspozycję na niecałe 2 miesiące przed startem w Pradze wpadł mi w oko maraton krosowy pod w Sątopach k. Nowego Tomyśla. Niewiele osób startujących, niezły termin, niedaleko Poznania i znośne wpisowe nawet doliczając bilety na dojazd pkp.
Plan był prosty, przebiec maraton równym tempem 5:30 - 5:45 i poeksperymentować z odżywianiem na trasie. Jako że półtora roku temu podczas ostatniego maratonu jadłem co 5 km i pod koniec miałem problemy z oddychaniem i trawieniem tym razem postanowiłem przebiec 42.195 jedynie pijąc izo.

Sobotni poranek był piękny. Wstałem około 5tej, akurat leniwie na niebie pojawiało się Słońce. Miasto puste, autobus pusty dopiero na dworcu pkp zauważyłem pierwszych podróżujących. Uwielbiam jeździć pociągami toteż 40 minutowy przejażdżka nowym pociągiem Kolei Wielkopolskich do Sątop minęła mi bardzo przyjemnie.

Z dworca w Sątopach podwozi mnie jakieś 2km para biegaczy z Bydgoszczy i na miejscu jestem grubo godzinę przed czasem. Odbiór pakietu, sprawdzenie list startowych (zaledwie 70 osób na starcie maratonu) i wybrałem się na przechadzkę po wsi. Wieś jak wieś, kościół i parę domów. Postanowiłem przed startem się nie rozgrzewać aby nie marnować sił. Lekko popijałem tylko izotonik. Na 10 minut przed startem spiker zaczął wymieniać faworytów maratonu a wśród nich byli wicemistrzowie polski w biegu na 24h, facet i babka którzy ukończyli Spartathlon, inny facet z życiówką w maratonie 2:35 . Ponadto cała grupa biegaczy którzy ukończyli dystans maratonu ponad 200 razy w życiu. Był też jeden biegacz z Serbii.

Ustawiłem się na na samym początku, pierwszy raz widząc linię startu na starcie. Jeszcze krótka przemowa lokalnego księża i start. Starałem się biec zgodnie z planem czyli wolno po 5:30, ale niestety atmosfera i piękne widoki dookoła mi się tak udzieliły że zacząłem od tempa po 5:00 -.- . Trasa na pierwszym kółku była jeszcze znośna, tzn. piach w lesie w miarę ubity, ściółka leśna sucha. na 5 kilometrze podczepił się do mnie jakiś facet który wymyślił sobie że "w dwójkę się raźniej biegnie". Mimo woli biegnąc z tym facetem cały czas zacząłem przyspieszać, nakręcaliśmy się nawzajem. Zgodnie z planem zacząłem pić dopiero od 15km nic nie jedząc cały czas. Pierwsze kółko dosyć mocne jak na mnie bo 1:40 chyba wyszło. Później zaczęło padać. Na 25km spojrzałem na tempo - 4:50, z jednej strony fajnie, a z drugiej strony spodziewałem się że nie wytrzymam tego do końca szczególnie że w lesie pojawiło się błoto i stopy zaczęły się ślizgać. Był chyba 31 km gdy odpuściłem. Uświadomiłem też sobie że brak mi zupełnie węglowodanów bo od prawie 3 godzin nic nie jadłem. To był duuuży błąd.
Dalej była już tylko agonia i marszobieg do mety. Na szczęście na dwóch ostatnich punktach mieli jeszcze banany i cukier w kostkach (daje mocnego kopa!) i jakoś doturlałem się do mety z czasem 3:53 tracąc do zwycięzcy 51 minut.

Na metę dobiegam 23 wyprzedzając na ostatnim kilometrze jakiegoś gościa i biegnąc ostatni km w tempie chyba 4:30 (skąd te siły się nagle wzięły?). W swojej kategorii wiekowej zajmuje 3cie miejsce co mimo bardzo mało licznej stawki zawsze cieszy. Na mecie dużo jedzenia przygotowanego przez gospodynie wiejskie, ja jednak zadowalam się izotonikiem i drożdżówkami. 1,5 godziny czekania na mecie na ostatnich biegaczy dekoracja zwycięzców poszczególnych kategorii. Dostaję puchar i medal i zdjęcie na podium .

Niedobrze że dałem się ponieść emocjom i pobiegłem od startu bardzo szybko przez co nadal nie wiem jak się czują nogi po długim biegu. Na plus na pewno to że dowiedziałem się że na samym izo nie ujadę długo.

Za 3 tygodnie połówka.

Platini #6221043 30/04/2014 01:02
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
A
old hand
old hand
A Offline
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
Gratulacje smile opis taki spokojny, jakby to była conajmniej dyszka haha smile kurde, patrząc po Waszych wpisach, niezmiernie wiele mi brakuje, aby chociaż troszeczkę się do Was zbliżyć smile też planuje maraton, jako ukoronawanie moich dotychczasowych przebieżek, jest tylko jeden warunek waga -5kg od obecnej i 200 km miesięcznie, jak narazie na luzie robie 100, ale to za mało frown

Dołączył: Jan 2008
Posty: 2,211
R
Pooh-Bah
Pooh-Bah
R Offline
Dołączył: Jan 2008
Posty: 2,211
No w końcu !! Tyloma życiówkami w weekend sypnęło a tu żadnych relacji z zawodów czy choćby drobnych wpisów hmm

Panowie Profesorowie czapki z głów - podstawek - struś pędziwiatr 39' zaraz będzie połamane i kolejne cele, a Kukis "wariat" na spokoju testuje organizm na dystansie maratońskim i łapie się na podium kopara chapeau ba Panowie, chapeau ba!! piwo

Lupus, Platini i reszta kto tam startował micha dobra, techniczne czy bawełna, % płci pięknej, jakieś biegowe freak'i, coś cieszyło, coś wqrwiało ?

No i jeszcze raz gratulacje za występy aplauz

Powodzenia dalej wszystkim !

Platini #6222083 30/04/2014 21:18
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
L
antimadrista
antimadrista
L Offline
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
Kukis, a nie lepiej zainteresowac sie np ładowaniami przed takimi biegami?

Platini #6222098 30/04/2014 21:34
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
L
antimadrista
antimadrista
L Offline
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
Sa juz biegowe grupki na Strava.

Chyba najciekawsza ta:

Suunto Sisu Przebiegnij 65 km w 16 dni. smile
Od 17 maja do 1 czerwca.

http://www.strava.com/challenges/suunto-sisu-challenge

Miesiac Maj
http://www.strava.com/challenges/may-2014-mts-run

Dycha w Maju
http://www.strava.com/challenges/strava-races-10k-5

Halfik w Maju
http://www.strava.com/challenges/strava-races-half-marathon-5

Rowerowo Maj
http://www.strava.com/challenges/may-2014-mts-ride

Grupe na "maraton" ukonczyl Platini, Podstawek, Mckracken, Ja i Jbrach (on, w 1 biegu ;))
Takie maratony to mozna biegac wink

lupus #6222187 30/04/2014 22:55
Dołączył: Jun 2007
Posty: 3,903
K
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
K Offline
Dołączył: Jun 2007
Posty: 3,903
Originally Posted by lupus
Kukis, a nie lepiej zainteresowac sie np ładowaniami przed takimi biegami?

Zainteresuję się na pewno przed 100tką.

Platini #6222245 01/05/2014 00:04
Dołączył: Aug 2005
Posty: 1,841
K
Kania gostyń
Kania gostyń
K Offline
Dołączył: Aug 2005
Posty: 1,841
To ja może krótko o niedzielnym biegu.
Doczekało się i moje miasteczko biegu z prawdziwego zdarzenia.
W niedzielę odbył się I Gostyński Bieg "Naszadycha".
Trasa miała atest PZLA, a na starcie stanęło ponad 500 osób. Może małym minusem było to, że były dwie rundy (jakoś wolę nie biegać drugi raz tego samego odcinka), ale i tak, jak na debiut było bardzo przyjemnie. Fajna organizacja, kibice myślę, że też nie zawiedli. Tylko ze swojego czasu 42:23 nie bardzo jestem zadowolony. Miało być minutę szybciej, ale może w kolejnych startach. Zapraszam wszystkich za rok smile

http://www.poznanbiega.pl/2014/04/udany-debiut-biegu-gostyniu-2/

Platini #6222255 01/05/2014 00:14
Dołączył: Aug 2005
Posty: 1,841
K
Kania gostyń
Kania gostyń
K Offline
Dołączył: Aug 2005
Posty: 1,841
Zapomniałem dodać, że zwyciężył rodowity gostynianin Adam Nowicki z czasem 30:23, a za jego plecami było pięciu Ukraińców. Wśród kobiet wygrała Ukrainka:]

Strona 26 z 27 1 2 24 25 26 27

Moderatorzy  Biszop, rafal08 

Link skopiowany do schowka
Kto jest teraz online
10 zarejestrowanych użytkowników (Sensei, alfa, forty, rymoholik, Lukasz111, rafal08, latajaca_holenderka, burbon, RKo5, kamel), 1,969 gości, oraz 4 wyszukiwarek.
Key: Admin, Global Mod, Mod
Statystyki forum
Strona główna forum105
Tematy51,273
Posty5,827,549
Użytkownicy24,790
Najwięcej online13,128
Sep 24th, 2025
Powered by UBB.threads™ PHP Forum Software 8.0.1