z opowieści kolegi Wiesława
Jakies dwa lata temu, byłem w strasznej desperacji. Od trzech miesiecy po rozstaniu z ex nic nie zamoczyłem i zacząłem z nudów szukac na portalach typu sympatia itd. Trafiła sie jedna chetna wiec nie zmarnowałem szansy. Na fotkach wydawała sie troche "przy kości" ale w granicach jeszcze jakiejś normy

mieszkała parenascie km, praktycznie w górach wiec pojechałęm se na wycieczke. Kupiłem winko itd no i mnie zaprosiła na chate. kurwaa, nie dośc że okazała się grubsza to jeszcze wyższa ode mnie ! No ale huj, już spaliłem paliwo na dojazd to nie można zmarnować okazji

Ona wypiła z tego wina może kieliszek, ja musiałem reszte butelki bo nie mogłem patrzec na tego wieloryba na łóżku. Jakoś nie wiem dlaczego, zajrzałem se pod łózku i zobaczyłem kilka drewnianych kołków średnicy koło 25cm podstawionych żeby sie nie zarwało... :mellow: Jak to badłem to żem nie wiedział czy mam sie śmiać czy płakać

No ale mizianko sie jakieś wywiązało, nie wiem dlaczego żem chlapnał patele, ale kurwaa takiego boczku żem jeszcze nie lizoł :lol: Tak jej dobrze było że sie trzęsła jak galareta

hhehe, Jak przyszło co do czego to sprzęt niestety osłabł,,, ani gałki ani nic nie pomagało, Jedyna pozycja jaka byłą możliwa to ona nade mną ( aż strach czy mnie nie zgniecie) Niestety nie umiałem skończyc mimo wszystkich przeróżnych wyobrazen :unsure: . Po wszystkim rano szybko pitłem do auta i do domu. Mało tego jeszcze chciała żebym z nią poszedł na studniówke....