Powinniscie pracowac w jakimś supporcie <img src="/ubbthreads/images/graemlins/grin.gif" alt="" /> Nie ma to jak szybka odp <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wave.gif" alt="" />
znacie jakies filmy o cpunach... nooo dla kolegi <img src="/ubbthreads/images/graemlins/grin.gif" alt="" />
Pozycja obowiazkowa: Las Vegas Parano (ang. Fear and Loathing in Las Vegas) i to nie tylko dla tych co lubia filmy o cpunach. Rewelacyjne kreacje Johny Depp'a i Benicio del Toro. Polecam!
świetna produkcja. wszystkie standardy zachowano, piękne kobiety, luksus, samochody, kikla pogoni w stylu cuda na patyku <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> ale co mnie zaskoczyło pozytywnie. nie było ratowania świata z wyłączeniem przycisku wysadzającego całą kulę ziemską, nie było durnowatych dialogów, nie było zbyt wiele irytujących scenek, jak to james wbrew wszystkiemu i wszystkim zawiązuje buta stopami <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> wiecie o co chodzi <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> film świetny w odbiorze, dobre dialogi, inteligentna i seksowna kobitka, HAZARD <img src="/ubbthreads/images/graemlins/grin.gif" alt="" /> i niezłe rozgrywki pokera. mogę się do kilu rzeczy przyczepić, ale nie będę zdradzał szczegółów <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> dla mnie w tym gatunku spokojnie: 9/10 warto iść do kina
Pierce Brosnan nie pasował mi jako agent 007, Daniel Craig bardzo podoba mi się w tej roli, nie wygląda na lalusia i z chęcią wybiorę się na ten film.
Osobiście marzę aby kiedyś Bonda zagrał ktoś na podobieństwo Crocketta z Miami Vice (swoją drogą film bardzo słaby) w którego wcielił się w tym roku Colin Farrell. Mój wymarzony Bond to długie włosy, broda, chrypka w głosie, pomięty garnitur i papieros trzymany przy pomocy kciuka i palca wskazującego - oł je <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
Colin Farrell Bondem? To byłby chyba koniec tej serii... Już wolałbym Leonardo Di Caprio - ten przynajmniej "odlalusiowaciał" w Infiltracji, a Farrell wręcz przeciwnie.
W "Aleksandrze" wyglądał jak ktoś żywcem wyciągnięty z półki sklepowej (obok Barbie) niż jak ktoś kto prowadzi wojska na podbój połowy świata <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
Nie Colin Farrell tylko ktoś w takim stylu jaki przybrał w MV, czyli długie włosy, typ macho, zrobić z niego jeszcze większego brutala i ...
Ale swoją drogą ciężko poznać w Miami Vice Colina, włosy, broda, zachowanie - to nie ta piękna mordka jak z magazynu mody jaką znamy z poprzednich ról. Colin w MV na pewno nie wygląda na lalusia <img src="/ubbthreads/images/graemlins/grin.gif" alt="" />
Ale nie będziemy gadać to o facetach, dla mnie najładniejszą kreację stworzyła w tym roku Audrey Tautou w 'Kodzie da Vinci' - 10/10 - dla mnie ideał <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
Chłopaki jakby ktoś miał napisy do heroes 1x5,6,7 bo pościągałem wszystkie możliwe i nie wczytuje połowy dziwne jakby ktoś mógł mi podesłać klakier3a@interia.pl z góry dzięki <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
Nie róbcie z tego tematu 'wsi', i to Goget czy Marcel - tego się po was nie spodziewałem <img src="/ubbthreads/images/graemlins/tongue.gif" alt="" />
Co do obsady agenta, z której jestem bardzo zadowolony, powiem jeszcze że zanim został wybrany Craig za największego faworyta wśród bukmacherów uchodził ... Colin Farrell, pamiętam że w jednym z buków płacili za niego tylko 2.1 <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />.
Co do 'Zagubionych' następny odcinek 7 lutego ale kto się tym jeszcze interesuje - serial tak szybko jak zyskał na popularności - s/traci ją.
Jedyny serial w tej chwili na który naprawdę warto czekać to Rodzina Soprano - od marca 8 ostatnich odcinków, tylko 8 <img src="/ubbthreads/images/graemlins/frown.gif" alt="" />
Obejrzalem nowego Bond, jest inny przez to moze sie wydawac interesujacy, faktycznie to juz nie taka 'sisi' jak kiedys. Pozytywne wraznie, polecam i tylko w kinie.
Reżyseria: Pedro Almodovar Obsada: Penelope Cruz, Lola Duenas, Blanca Portillo Muzyka: Alberto Iglesias Gatunek: Obyczajowy
Nawet całkiem sporą reklamę ma u nas ten film, więc i ja postanowiłem sprawdzić co tam ten słynny Almodovar znów popełnił i obejrzeć. Liczyłem na jakąś miłą odmianę w stosunku do kina amerykańskiego i... odmiana jest.
Przede wszystkim w tym względzie, że dawno nie oglądałem takich nudów. Jeszcze ziewam na samo wspomnienie o tym filmie.
Ale od początku - Almodovar przedstawia nam "babski świat". Pełno w nim kobiet, które przeżywają smutki, pracują i walczą ze swym losem. Faceci w tym filmie sprowadzeni są do roli samca-zapładniacza, wiecznego ciężaru dla kobiet i gwałcicieli. Pewnie o to chodziło reżyserowi, choć jest to oczywiście obraz przerysowany.
Ale mniejsza o to - tło nawet całkiem dobre, dało by się coś z tego wycisnąć. Jest też w tym filmie kilka wydarzeń/zwrotów akcji mogących stanowić koło napędowe fabuły.
Tylko dlaczego u licha wszystko to ginie w całej masie sztucznych, nudnych i przeciąganych do granic możliwości dialogów? W efekcie film wygląda tak: jedno wydarzenie, 10 minut paplaniny o przysłowiowej "dupie Maryni" (ba, żeby tam naprawdę o dupach gadali), później znów jedno wydarzenie, znów 10 minut czczej gadaniny i tak w kółko...
Jeszcze dodam do tego dość niski poziom aktorstwa (jakoś mało przekonujące te bohaterki) i w efekcie po godzinie oglądania filmu skapitulowałem i wyłączyłem go w cholerę.
Podsumowując - film przeznaczony dla żeńskiej części widowni - tej, która godzinami potrafi oglądać telenowele, gdyż mając kupę własnych problemów musi do tego przeżywać problemy innych. Ja pod żadnym względem do tej grupy nie należę, więc może nic dziwnego, że film mi się nie podobał?
Właściwie to ten film to dobry materiał na 25-minutowy odcinek telenoweli. Ale no właśnie... To nie trwa 25-minut, tylko prawie 2 godziny... A różnica to właśnie cała masa nudnych dialogów i sztucznie przedłużanych scen.
Jednym słowem - pierdoły. I nawet urocza Penelope nie pomaga w łatwiejszym przetrawieniu tego filmu.