U Czesława Michniewicza widze że były białe święta
Mój 16-letni syn, Mateusz, grał w juniorach Arki. Duńczycy przylecieli do Gdyni trzy dni przed meczem, trenowali na bocznym boisku. Mati przyglądał się, co tam na nas szykują. Ich akcje rozrysował na kartce, trzymam ją do dziś. Co ciekawe, dzięki temu strzeliliśmy drugiego gola. Wiedzieliśmy, jak ustawiają się Duńczycy, zagraliśmy dalekie podanie do Pawki Tomczyka i prowadziliśmy 2:0.
Poryty mocno. Aż musiałem poczytać kilka recenzji i wynika, że jestem za głupi na takie filmy.
Robert Eggers czerpie zresztą pełnymi garściami z historii kina i składa mu jedyny w swoim rodzaju hołd. "The Lighthouse" sytuuje się gdzieś na przecięciu "Męczeństwa Joanny d’Arc" Cala Theodora Dreyera i niemieckiego ekspresjonizmu z jednej strony, z drugiej - surrealistycznej brutalności wczesnego Luisa Buñuela oraz zmagań człowieka z przyrodą i demonami u Wernera Herzoga. Może stanąć w jednym szeregu z "Fitzcarraldo", "Aguirre, gniew boży" czy "Nosferatu wampir" z Klausem Kinskim.
Bardziej obserwacja, ale jeśli miałbym coś podpowiedzieć, to Winterthur ze Szwajcarii, Twoje Ambri wygląda dobrze, dodałbym jeszcze Pilzo. Ewentualnie Bietigheim.