Na Dzień Dziecka prawdziwa opowieść bez morału ( smutna, dla dorosłych). Był sobie dziennikarz wybitny. Doskonały komentator, w swojej pracy niedościgniony. Po kilku godzinach relacji potrafił spuentować wszystko, co się działo wcześniej, w kilku zdaniach. Niesamowita zdolność syntezy, za to podziwiali go chyba wszyscy. Ja z całą pewnością. Znał tę ciężką pracę, potrafił docenić ludzi ją wykonujących, bo sam wiedział, jaki to stres, jaka odpowiedzialność. Miał pełne prawo do oceny, bo to była jego materia, to był jego matecznik. Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Bezdyskusyjnie! Najlepszy szef dużej redakcji w postkomuszej Polsce, w ciągu ostatnich 30 lat. Wątek tego, co było dalej, innym razem.
Cofnijmy się o kilka lat. W redakcji pojawia się dziennikarz, który szybko uczy się telewizji. Dostrzega to także Big Boss. Nowy zostaje "pupilkiem" Mistrza. Atrakcyjne wyjazdy, zlecenia. Idylla. Ale "pupilek" odjeżdża, klasyczna sodówka. W pogoni za forsą przekracza barierę etyczną w zawodzie. "Zbliża" się do supersportsmenki tak, że ta dziewczyna................zachodzi w ciążę. Tak, ja rozumiem, afekt, bliskość etc, etc. To tylko człowiek. No, ale gdy robi się to dla forsy i sytuacja wymyka się z pod kontroli, to już przegięcie. Tchórzliwy bydlak spierdala, jak ostatnia szmata, jak ostatni szczur. Dramat, tragedia, stres, poronienie, wielka depresja. Wiem, że życie to nie (je)bajka, życie to (je)bitwa. Co dalej ze skurwysynkiem - pupilkiem? Wszystkim wydaje się, że powinien być natychmiast wypierdolony z roboty, za to, że dopuścił się takiego szmaciarstwa, to żenujące, tak nie zachowuje się mężczyzna. I co? I gówno, wielka kupa.
Gnój nie tylko nie wylatuje, ale później piastuje stanowisko kierownicze. Moralny syfilis. Kloaka, to co Trzaskalski spuszczał swojego czasu do Wisły. Dlaczego taką decyzję podejmuje Big Boss? Zawsze był niestety zachowawczy i kunktatorski. Po prostu, banalnie bał się, że gówno może ubrudzić i jego. Stąd sprawa zamiatana i skutecznie zamieciona pod dywan, bo można oberwać rykoszetem.
Nie będę tego komentował.
Nie pisałbym tego, powtarzam, gdyby nie szmaciarskie zachowania wobec mojej skromnej osoby. Chodzi mi o to, że taka etyczna szmata będzie zeznawała w sądzie przeciwko uczciwym ludziom. To skandal i gnojstwo.
Jak będziecie brnąć dalej, to zajebię dużo mocniej. Wy kurwy i hipokryci zapierdalający do kościółka, co niedziela i jebiący uczciwych ludzi. Będę się przed tym syfilisem bronił do końca. Tą, zdecydowaną milczącą większością, (która widziała moją degrengoladę i zachowania świń wobec mnie nie reagując), tchórzliwą, oportunistyczną też gardzę.
PS. "Trupów" ci u nas dostatek, trochę już "walą", więc mogą zacząć wypadać z szafy gęściej.