Poprzedni temat
Następny temat
Drukuj temat
Strona 1 z 3 1 2 3
#98819 04/02/2003 23:12
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
P
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
P Offline
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
Nie wiem czy pomysł się przyjmie, jak nie - trudno. Pomysł jest taki: piszemy opowiadanie z tym że bez chamstwa, opisów erotycznych (jak w podobnym temacie w tym dziale). Każdy użytkownik może dopisać swój tekst. Ale nie może dopisać 2 postów jeden po drugim. Nie kopiujemy tego co napisane zostało dotychczas. Opowieść ma mieć ciąg, każde 10 postów tworzy rodział. Proszę ponadto o nie wprowadzanie zbyt wielkiej ilości bohaterów. Wszelkie podobieństwo nazw postaci z osobami występującymi na forum jest przypadkowe <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wink.gif" alt="" />

Zaczynam i liczę na waszą inwencję twórczą...

ROZDZIAŁ I
Ulice Salamanki prezentowały się o zachodzie słońca przepięknie. Ostatnie promienie słońca napełniały ulice przyjaznym blaskiem przez co zdawało się że wszystkie budynki mienią się kolorami tęczy. Jednak on nie miał czasu na rozpływanie się nad tym niezwykłym widokiem. Uciekał wąskimi uliczkami, do których przywierały małe domki, ale oni nie dawali za wygraną. Czuł ich oddech na swoich plecach, wiedział że chwila zawahania może go wiele kosztować. Mimo zapadających ciemności byli tuż za nim. Wiedział jakie są ich zamiary. Mieli mu TO odebrać. W pełnym biegu wsadził rękę do kieszeni swojej kutrki by upewnić się czy TEGO nie zgubił. Wszystko było na swoim miejscu. Uciekał już od kilkunastu minut, nogi uginały mu się niczym z gumy, z trudem łapał powietrze. Skręcił w kolejną uliczkę gdy nagle zamajaczył przed nim jakiś cień. Ktoś złapał go ramię, wciągnął do domu i zamknął drzwi. Poznał go, jednak nie mógł wykrztusić z siebie ani słowa. Słyszał jak goniący przebiagają pod oknami i biegną dalej. Dopiero teraz był bezpieczny.
- Dzięki Carlos, dzięki.
- Nie ma sprawy Seba, to byli ludzie Lorda Bournemoutha a ja mam z nim porachunki. Parszywy Anglik znów węszy. Czego chciał?
- Nie mam pojęcia, naprawdę - skłamał Seba
- Musiałeś mu nieżle zaleźć za skórę skoro posłał za Tobą swoich najlepszych ludzi.
- Najlepszych?
- Poznałem ich: "Sir Arthur" i Slave. Z tymi osiłkami miałem już styczność nie raz. Gdyby Cię dorwali nie miałbyś żadnych szans. Są szkoleni do takich "akcji".
- Aha - wymamrotał zmęczony do granic wytrzymałości Seba
- Prześpij się - zagadnął Carlos
Seba nie miał zamiaru protestować, legł na łóżko i szybko popadł w błogi sen. Gdy obudził się świtało. Był sam. Carlos znikł równie tajemniczo jak się wczoraj pojawił. Na stole leżały klucze i zapisana kartka papieru...

Bonus: Unibet
#98820 05/02/2003 00:19
Dołączył: Dec 2002
Posty: 1,555
G
veteran
veteran
G Offline
Dołączył: Dec 2002
Posty: 1,555
...na której byly skrzętnie napisane słowa przez Carlosa:
-"Spotkajmy się dzisiaj o 20 w "Pod czarnym tulipanem", mamy tam pewną sprawę do załatwienia, aha i wez ze soba klucz".
Seba wlozyl pospiesznie klucze do kieszeni spodni.
Następnie długo nie myśląc, ponieważ dochodziło już południe poszedł zwiedzić miasto, do którego przecież tak niedawno zawitał. Salamanca wyglądało pięknie w gorącym słońcu, które nazbyt grzało, aż chciałoby się wskoczyć w morską toń i trochę ochłodzić. Obszedł główną cześć miasta, aż w końcu udał sie na nabrzeze. Plaza ciagnela sie kilometrami, byla gladka, piaszczysta. Seba zrzucil z sebie okrycie, pozostal tylko w bieliznie i rzucil sie do wody. Po dluzszej kapieli udal sie spowrotem do miejsca skad wyszedl rano. Na stole nie bylo juz kartki, ale za to lezal dzban w wodą. Napil sie troche i spojrzal na wiszacy na scianie zegar. Dochodzila 19:30, wiec wstal, sprawdzil po kieszeniach czy ma te klucze i udal sie knajpy "Pod czarnym tulipanem".

#98821 05/02/2003 01:04
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
P
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
P Offline
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
Knajpa "Tulipán negro" była jedną z pospolitych spelun w której ludność Salamanki siadywała wieczorami popijając tequilę. Seba przeszedł próg i - jako że ruch tego dnia był mniejszy - od razu dostrzegł Carlosa siedzącego przy barze. Zblizył się do niego i gdy się przywitali Carlos sączący już tequilę zapytał:
- Masz klucze?
- Mam - odpowiedział Seba, któremu szczerze mówiąc nie przypadł do gustu wystrój knajpy. Knajpa "Pod czarnym tulipanem" stylizowana była na czasy kolonizacji. Wizerunki piratów, sławnych odkrywców otaczały zewsząd zgromadzonych wewnątrz biesiadników. Seba był zwolennikiem "szklanych domów" i takie odwołanie do historii w żaden sposób go nie poruszało.
Seba oddał Carlosowi klucze a ten pośpiesznie schował je do kieszeni wytartego już prochowca a la porucznik Colombo.
- Wiem że TO masz - rzucił jakby od niechcenia Carlos, i chyba nawet nie wiesz jak wielką TO ma wartość dla Lorda. Jest skłonny do największych poświęceń by TO zdobyć.
Sebę na te słowa przeszły dreszcze. Skąd Carlos wiedział o wszystkim? Przecież oprócz Hanonena z Radomia nikt nie wiedział o tym po co przyjechał do Hiszpanii. Pytania te dręczyły go ale pozostawały narazie bez odpowiedzi.
- Więc co mam robić? - zapytał Seba, wiedział że może ufać Carlosowi, w końcu znali się nie od wczoraj.
- Proponuję Ci wrócić do Polski. Tu nie jesteś bezpieczny. Bournemouth ma tutaj swoje wtyczki i możesz być pewien że nie poprzestanie na wczorajszym.
- Skąd wezmę pieniądze?
- Tutaj masz na bilet. Oddasz mi później. Leć i zaszyj się w Radomiu - skontaktowałem się już z Hanonenem. Będzie na Ciebie czekał na Okęciu.
A więc to Hanonen puścił parę z gęby - pomyślał w duszy Seba. Nie zamierzał protestować, wziął bilet i żegnając się podziękował jeszcze raz Carlosowi za pomoc. Nie miał gdzie zostać na noc
więc za ostatnie pieniądze zatrzymał się w jednym z moteli na peryferiach. Nazajutrz miał lot do Radomia...

#98822 05/02/2003 03:19
Dołączył: Apr 2001
Posty: 810
D
old hand
old hand
D Offline
Dołączył: Apr 2001
Posty: 810
Panowie co palicie ? ja bym tez pociagnal <img src="/ubbthreads/images/graemlins/laugh.gif" alt="" /> <img src="/ubbthreads/images/graemlins/laugh.gif" alt="" />

#98823 05/02/2003 04:15
Dołączył: Jan 2002
Posty: 629
A
addict
addict
A Offline
Dołączył: Jan 2002
Posty: 629
A ja liczyłem na opowiadanie związane z bukmacherstwem, jakiś sensacyjny wątek, duża wygrana lub na odwrót,
albo trochę rzeczywistości, może ktoś zacznie pisać blog ? <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />

#98824 05/02/2003 07:11
Dołączył: Aug 2002
Posty: 1,772
B
Pooh-Bah
Pooh-Bah
B Offline
Dołączył: Aug 2002
Posty: 1,772
Seba..., Slav, juan - ups.. Carlos - niezli bohaterzy <img src="/ubbthreads/images/graemlins/laugh.gif" alt="" /> <img src="/ubbthreads/images/graemlins/laugh.gif" alt="" /> <img src="/ubbthreads/images/graemlins/laugh.gif" alt="" />

'Wszelkie podobieństwo nazw postaci z osobami występującymi na forum jest przypadkowe' <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wink.gif" alt="" /> <img src="/ubbthreads/images/graemlins/laugh.gif" alt="" />

#98825 05/02/2003 13:43
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
P
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
P Offline
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
1. Nic nie palimy
2. Kto powiedział że nie będzie wątku związanego z bukmacherstwem
3. Lino to podobienstwo jest celowe <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wink.gif" alt="" />
4. Włączcie się do pisania, jakoś na forum cm4pl udało się stworzyć im historię na ponad 10 stron...

#98826 05/02/2003 15:19
Dołączył: Dec 2001
Posty: 3,640
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
Dołączył: Dec 2001
Posty: 3,640
Seba nie miał dużo czasu na wyjazd, musiał się spieszyć, gdyż wiedział, że cały czas za jego plecami mogą być sużalcy wielkiego lorda Bournemouth "Sir Arthur" i Slave. Slave z nie jednego pieca już jadł, a na swoim koncie miał listę ponad 100 zaginionych osób, to znaczyło wiele i Seba o tym wiedział, on mógł być tym 101, a wtedy cały misterny plan szlak by trafił. Gdy opuścił miejsce zakwaterowania, czym prędzej skierował się na oddalone od miejsca zamieszkania Carlosa o 10 km lotnisko. Wiedział, że czas działa na jego niekorzyść, a każda osoba która zakręci się koło niego mogła być wysłannikiem wielkiego lorda evila, który podobnie jak niejaki lin, byli głównymi nadzorującymi całego planu, Slave i "Sir Arthur" byli typowymi robolami od czarnej roboty jednak, choć nigdy nikt ich nigdy nie doceniał za osiągnięcia intelektualne, mieli oni także swoje żadze i knuli plany odnoścnie TEGO co posiadał właśnie w tej chwili przy sobie Seba. Nie zastanawiając się ani chwili dłużej, Seba wsiadł do pierwszej, lepszej, przejeżdżającej koło niego, taksówki i skierował się na lotnisko, tam już czekał na niego wyczarterowany smolot do Radomia !?

#98827 05/02/2003 15:34
Dołączył: Aug 2002
Posty: 1,772
B
Pooh-Bah
Pooh-Bah
B Offline
Dołączył: Aug 2002
Posty: 1,772
Prem, wiem o tym ze celowe :eek: <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wink.gif" alt="" />

Tylko rozbawilo mnie zestawienie akurat tych xywek <img src="/ubbthreads/images/graemlins/laugh.gif" alt="" />

Dobra nie brudze juz.....

#98828 05/02/2003 17:30
Dołączył: Apr 2002
Posty: 1,139
M
old hand
old hand
M Offline
Dołączył: Apr 2002
Posty: 1,139
na lotnisku stał stary wyeksplatowany radzieckiej produkcji "ił-32" konstrukcji s. Iljuszyna, pamiętający zapewnie czasy 2 wojny światowej. Seba nie był zadowolony z faktu iż przyjdzie mu lecieć tym samolotem , ale przecież nie miał wyjścia. Ludzie devila byli już na jego tropie, więc bez większego namysłu wsiadł do samolotu poczym udał się do przedziału wskazanego przez stuardesę o słodko brzmiącym imieniu "tereska". Samolot wystartował... Sebie znudziło się się siedzenie w przedziale i postanowił udać się do kabiny pilotów. w drodze ujrzał iż blacha pokruwająca szkielet samolotu jest dziurawa jak sito - pomyślał ... pewnie od kul. Nie napawało go to optimizmem. Gdy wszedł do kabiny pilotów poczuł swojski zapach spalonej marihuany. Od razu przypomniały mu się młodzieńcze lata gdy z chłopakami z osiedla palili skręty co drugi dzień. na jego twarzy ukazał się dziwny szyderczy uśmiech... Poczym zwrócił się do pilota czy by nie dał małego buszka. Pilot wyciągnął wielki cybuch i poczęstował swojego pasażera. mówiąc weź sobie bucha z cybucha... Seba ucieszył i bez namysłu zaciągnął się kilka razy... poczuł wielkie odpręzenie i ulgę ale zarazem wielkie zmęczenie, czas mu się bardzo dłużył a opowiadania pilota o nazwisku wigura trochę go już męczyły. Nie chciał już dłużej słuchać opowiadań o zestrzelonych meserschmitach. Postanowił się przespać... śniły mu się różne dziwne rzeczy krasnale które opanowały samolot, przyśił mu się także carlos, który szyderczo się śmiał i wymachiwał dziwnym przedmiotem i słyszał we śnie powtarzane słowo przez carlosa "frajer" ... "frajer"... gdy się obudził był już na miejscu w radomiu. Sen o carlosie nie dawał mu spokoju...

#98829 05/02/2003 18:18
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
P
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
P Offline
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
Lotnisko w Radomiu nosiło nazwę "Okęcie", ale swoim wyglądem i wielkością nie mogło konkurować z warszawskim odpowiednikiem. Seba widział stare, rdzewiejące, nieeksploatowane już hangary. Jednak Seba poczuł ukojenie, czuł się bezpieczny, tutaj ludzie Lorda nie mogli go znaleźć. Na lotnisku czekał już na niego Hanonen. Powitali się po czym wsiedli do samochodu Hanonena (12 letniego Forda Escorta) i podążyli w stronę miejsca w którym Seba miał się ukryć na jakiś czas.

**************************************************

Tymczasem gdzieś w Anglii zadzwonił telefon
- Szefie zwiał nam. Rozpłynął się jak we mgle.
- Za co ja wam płacę! - nieukrywał zirytowania Lord Bournemouth
- No ale...
- Nie ma żadnego ale! - Lord uderzył pieścią w drewniany stół który o mało nie pękł na pół
- Daje wam 3 dni na odnalezienie Seby i odebranie mu TEGO, w przeciwnym wypadku...
"Sir Arthurowi" i Slave'owi nie było do śmiechu. Znali oni gniew Bournemoutha, który dążył po trupach do celu.
Bournemouth odłożył telefon i zapalił skręcane ręcznie kubańskie cygaro. Lord pogrążył się w myśleniu...

W tej samej chwili "Sir Arthur" i Slave byli już w drodze do Uquesa. Tak, tylko Uques mógł im pomóc. Traktowali go jak guru, tylko on mógł wiedzieć gdzie Seba mógł się zaszyć. Czarny Jaguar prowadzony przez "Sir Arthura" opuścił Salamankę kierując się w stronę portugalskiej granicy. W Faro mieszkał bowiem Uques - ów tajemniczy człowiek, który był ostatnią deską ratunku ludzi Bournemoutha...

#98830 05/02/2003 20:48
Dołączył: Apr 2002
Posty: 1,139
M
old hand
old hand
M Offline
Dołączył: Apr 2002
Posty: 1,139
tak, tylko uques był wstanie pomóc swoim kolegom po fachu, który tak samo jak "Sir Arthur" i Slave
był płatnym zabójcą i jednocześnie maszyną od brudnej roboty. Zwali go "wymaitacz" ma swoim koncie miał liczne zamachy bombowe podejrzewano go o kontakty z al-kaidą jednak uques był nieuchwytny dla policji i FBI. obok "słynnego" dusiciela Beriego z zurichu był jednym z najniebezpieczniejszych ludzi w zachodniej europie. "Sir Arthur" i slave wiedzieli że za pomocą swojej telepatycznej mocy uques pomoże znaleść sebę. Gdy dotarli na ustalone miejsce:
kawiarnia pod żółtym tulipanem w faro od razu rozpoznali swojego guru. Uques był jak zawsze ostrożny tym razem przebrał się za emerytkęa dla niepoznaki czytał gazetę - kwartalnik "ADAM"
i popijał małą czarną z mlekiem.
"Sir Arthur" i Slave przysiedli się i zaczęli rozmawiać...

#98831 05/02/2003 21:14
Dołączył: Dec 2001
Posty: 3,640
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
Dołączył: Dec 2001
Posty: 3,640
Slave jak zawsze zamówił martini wstrząsnięte nie mieszane, z domieszką kwasu acetylowego oraz gliceryny. "Sir Arthur" również znany ze swego braku wstrzemięźliwości do napojów wyskokowych, zamówił wybuchowy drink, składający się z koziego mleka, miodu orangutana oraz soku z przepoconych skarpetek lorda Bournemouth. Przysiedli się do uquesa i zaczęli pogawędkę. Wyszło na jaw, że uques to już nie ten sam człowiek, jego nocne libacje na przedmieściach Wrocławia, okazały się zdradliwe dla jego naprzyrodzonych mocy i miał wielkie problemy przy skupianiu się w czasie porannej toalety, a co dopiero w poszukiwaniu takiego lisa jak Seba. Uques starał się coś wybełkotać do kolegów, jednak jego dialekt był niezrozumiały dla prostych ludzi - jakimi byli - "Sir Arthur" i Slave. Wysłannicy władcy Bournemouth oraz dwóch wielkich bosów gangu lina oraz devila, byli w kropce. Nie wiedzieli co teraz mają zrobić, nie wiedzieli co ich czeka i czyich rąk, jednak wiedzieli, iż niedysponowany uques był oznaką złych wydarzeń które, jak się później okazało wcale nie były, aż tak daleko. Ostatnia deska ratunku zawiodła, teraz już Slave i "Sir Arthur", wiedzieli, że mogą polegać tylko i wyłącznie na własnym sprycie oraz inteligencji. Z IQ 140 wynikało, iż ich szanse są spore na przechytrzenie Seby, jednak źródła które podawały taką informację, zawsze zapominały o tym, aby wspomieć, że to była suma punktów zdobyta przez dwóch delikwentów, na jednym z pokazowych testów Mensa. Sytuacja była nieciekawa, wręcz beznadziejna, jak zwykł mawiać wuj Slave, mistyczny Farter, jednak profesorzy, idąć sladami wielkiego mentora Slave, nie poddali się i wpadli na fantastyczny pomysł.....

#98832 05/02/2003 21:17
Dołączył: Dec 2002
Posty: 1,555
G
veteran
veteran
G Offline
Dołączył: Dec 2002
Posty: 1,555
Slav jak to Prem okreslil, byles pierwszy:)

#98833 05/02/2003 21:19
Dołączył: Dec 2002
Posty: 1,555
G
veteran
veteran
G Offline
Dołączył: Dec 2002
Posty: 1,555
Slav ubiegles mnie, Prem ktora wersje zostawiamy?

#98834 05/02/2003 21:23
Dołączył: Dec 2001
Posty: 3,640
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
Dołączył: Dec 2001
Posty: 3,640
Hehe oj będzie problem, obie (ależ jestem skromny <img src="/ubbthreads/images/graemlins/laugh.gif" alt="" /> ) równie dobre. Niech Kaptin Prem$ wybierze.

SLAV

#98835 05/02/2003 21:57
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
P
Carpal Tunnel
Carpal Tunnel
P Offline
Dołączył: Jul 2001
Posty: 5,119
Slave wierzył co prawda w UFO ale nie wierzył że Seba mógł zapaść się pod ziemię. Tak! Seba musiał mieć wspólnika - myśl ta była tak błyskotliwa że aż sam Slave przestraszył się swojej inteligencji. Należało go szukać w Salamance. Genialni ludzie Lorda B. stracili więc cały dzień na podróż z Salamanki do Faro i z powrotem. Czas płynął nieubłaganie a na odebranie Sebie TEGO mieli już tylko raptem 2 dni. "Sir Arthur" i Slave powrócili do Salamanki i jeszcze późnym wieczorem przy pomocy latarek filmy "Flash" rozpoczęli swoje "śledztwo" w wąskich uliczkach którymi jeszcze wczoraj uciekał przed nimi Seba.
Gdy po 2 godzinach poszukiwań chcieli już zaprzestać kontynuuacji genialnego zdawać by się mogło pomysłu Slave'a "Sir Arthur" trafił światłem swojej różowej (zawsze miał marny gust)latarki na świstek papieru. To była ta sama kartka papieru którą Carlos zostawił Sebie na stole. Nie istotnym było w jaki sposób znalazła się na jednej z brukowanych uliczek. Istotne było że teraz znalazła się w posiadaniu ludzi Lorda B.
"Spotkajmy się dzisiaj o 20 w "Pod czarnym tulipanem" - te słowa wywołały dreszcze u "Sir Arthura" i Slave'a.
Tak, wczoraj spotkał się tam ze swoim wspólnikiem. Dwóm osiłkom nie pozostało nic innego jak odwiedzenie knajpy i wyciągnięcie czegoś od barmana...

#98836 05/02/2003 22:04
Dołączył: Apr 2002
Posty: 1,139
M
old hand
old hand
M Offline
Dołączył: Apr 2002
Posty: 1,139
troszkę się spóźniłem prem <img src="/ubbthreads/images/graemlins/smile.gif" alt="" />
a taką fajną i ciekawą opowieść napisałem <img src="/ubbthreads/images/graemlins/wink.gif" alt="" />

#98837 05/02/2003 22:41
Dołączył: Apr 2002
Posty: 1,139
M
old hand
old hand
M Offline
Dołączył: Apr 2002
Posty: 1,139
udali się do barmana jednak ten leżał na ziemi zapewnie był w stanie upojenia alkoholowego podonbie jak cała gromadka w pubie.
slave wpadł na jeszcze jeden pomysł
który wydawał się zarazem bardzo prosty otóż slave znany ze swojego daru detektywistycznego wziął sprawę w swoje ręce. Powiedział :
jestem na tyle mądry i bystry że wymyślę plan sam bez uquesa przez którego stracili pół dnia oraz bez pijanego barmana.
jego przebiegły i chytry plan zależał głównie od książek telefoniczych które miały mu pomóc w odnalezieniu przebiegłego saby który czaił się jak szakal był ostrożny jak lis i za nic w świecie nie chciał oddać tajemniczego przedmiotu. slave i sir artur rozpoczęli poszukiwania, zagłębili się w książkach niczym delfin w głębinach oceanu po długich poszukiwaniach znaleźli... w jaguarze zapełnioym po przegi książkami telefonicznymi zakupionymi przez internet z komputera slava, który jak zawsze jest przygotowany na każdą ewentualność rozniósł się charakterystyczny przepity głos slava : "jeeesssttt" po czym nie namyślając się zapalił swojego czarnego jaguara i ruszył z kopyta niczym sarna na polance podrywająca się do biegu gdy zobaczy wyłupiaste pełne nienawiści
oczy przebiegłego wilka... razem z sir arturem udali się w kierunku radomia...

#98838 05/02/2003 22:41
Dołączył: Jul 2002
Posty: 81
Y
journeyman
journeyman
Y Offline
Dołączył: Jul 2002
Posty: 81
Eh, a tyle sie napisalem <img src="/ubbthreads/images/graemlins/frown.gif" alt="" />

Strona 1 z 3 1 2 3

Moderatorzy  Biszop, rafal08 

Link skopiowany do schowka
Kto jest teraz online
10 zarejestrowanych użytkowników (rafal08, Sensei, betowiec, rymoholik, latajaca_holenderka, burbon, alfa, JelineK, poozon, aker), 914 gości, oraz 6 wyszukiwarek.
Key: Admin, Global Mod, Mod
Statystyki forum
Strona główna forum105
Tematy51,292
Posty5,837,171
Użytkownicy24,790
Najwięcej online13,128
Sep 24th, 2025
Powered by UBB.threads™ PHP Forum Software 8.0.1