Rewanż(14 XI 2002) : Wisła Kraków 2:1 Parma AC (z dogrywką 4:1)
Już w 6 minucie Adriano strzela na 0:1 dla gości, w tym momencie większość kibiców zarówno na stadionie jak i przed TV straciło wiare że krakowska Wisła może przejść Włochów.
Jednak w 71 minucie gol Kosowskiego daje jeszcze nadzieje wiślakom. Ci idąć za ciosem strzelają gola na 2:1, Gol Żurawskiego doprowadza do dogrywki. W dogrywce ponownie Żurawski wpisuje się na liste strzelców(94 minuta). Wtedy już na stojąco oglądalem ten mecz i co? Wchodzi Dubicki i dobija Parme, Włosi wylatują z Krakowa ze spuszczonymi głowami Wiślacy w III rundzie
i ten sam rok, również Puchar UEFA
III runda
1 mecz(28 XI 2002): Wisła Kraków 1-1 FC Schalke 04
Do przerwy Wisła prowadziła 1:0 po samobójczym golu Poulsena. Korzystny wynik utrzymywał się do 81 minuty, wtedy Mpenza wyrównał
Rewanż(10 XII 2002): FC Schalke 04 1-4 Wisła Kraków
Prawdziwy nokaut na Niemieckim terenie To my pierwsi strzeliliśmy gola, w 40 minucie Żurawski dał prowadzenie Wiśle, jednak już 2 minuty później, Polak grający w Schalke ( T.Hajto) wyrównuje. Jednak początek jak i koniec II połowy należy w 100% do krakowian. w 51 minucie Kalu Uche daje ponowne prowadzenie krakowianom, teraz Schalke potrzebuje dwóch goli do awansu. Pod koniec meczu rzucają się do ataku. Jednak zostali skarceni najpierw przez Maćka Zurawskiego (85 minuta) a juz 4 minuty później Kosa podwyższa na 4:1
Te mecze mi siedzą w głowie do dziś
O meczu z Lazio nie mam czasu pisać, ale I mecz był bardzo ciekawy(zakończył się wynikiem 3:3 w rewanżu WIsła polega u siebie 1:2, choć prowadziła 1:0 od 4 minuty)
Goool, konieeec, Manchster - mistrzem - klubowym. Ależ końcówka - niebywała, nieprawdopodobna - sam Hitchcok by tego nie wyreżyserował tak, jak ten spektakl się potoczył. A Niemcy, upokorzeni - płaczą - coś niebywałego - przegrać mecz, który mieli wygrany - w dwie minuty ... czyli Manchester - Bayern w Barcelonie Swojego czasu znałem na pamięć ostatnie pół godziny komentarza Szpakowskiego - teraz w pamięci został już tylko ten fragment
Podpisuję się pod tymi słowami rękami, nogami i czym tylko się da - to był meczy jedyny w swoim rodzaju, te kilka ostatnich minut zostanie mi w pamięci do końca życia. Drygiego takiego spotkania pewnie jeszcze dłuuugo nie będzie...
Tak, mecz Manchester United - Bayern w finale Ligi Mistrzów to było to. Drugi taki mecz, i chyba najlepszy finał LM jaki oglądałem, to Liverpool - AC Milan. 0-3 do przerwy, 3-3 po czasie regulaminowym, gorąca dogrywka i interwencja Dudka, którą dokonał chyba ktoś "z góry", no i rzuty karne pelne emocji i medal dla Dudka, bohatera tego meczu.
1. finalu PM z 2005 nie byloby takiego jaki byl bez meczu ktory sie odbyl jeszcze w fazie grupowej. debiutancki sezon Rafy w LFC byl ogolnie dziwny. kontuzje, troche przypadkowe transfery, odejscie ikony Owena, kiepskie wyniki w lidze i... o wyjsci z grupy do dalszej fazy decydowal mecz z Olympiakosem ktory trzeba bylo wygrac roznica 2 bramek... 1 polowa niemrawo, bez pomyslu i bramka w plecy z takiego dziwnego wolnego Rivaldo. kaleka (wiecznie kontuzjowany) Kirkland nawet sie nie ruszyl... zaczelo sie gonienie wyniku, a skonczylo oto taka bomba!!
niesamowita walka, w 2 polowie i ta wiara ze jednak sie uda wyciagnac (troche jak wczoraj Polska). a to co juz ma w nodze Gerrard to pokazuje 2 bramka w tym filmiku (koles dobrze dobral te 3 TOP gole)
2. wszyscy wspominaja te 2:3 Cwksu z Widzewem ale juz sezon wczesniej zostali upokorzeni na lazienkowskiej 1:2. i to w sezonie gdy legia miala najlepszy sklad w dekadzie. LM, mozny sponsor pan Romanowski i kroku dotrzymuje im jedna druzyna: RTS!!! taka ekipa troche z niczego z niepotrafiacym mowic po Polsku i chodzacym w dersach trenerem: Franc'em!!! tuz po zdobyciu majstra przychodzi mecz ktory zna chyba kazdy lub chociaz slyszal, ktory pokazal ten widzewski charakter. 3:0 w plecy ale konczy sie to wszystko tak:
1. finalu PM z 2005 nie byloby takiego jaki byl bez meczu ktory sie odbyl jeszcze w fazie grupowej. debiutancki sezon Rafy w LFC byl ogolnie dziwny. kontuzje, troche przypadkowe transfery, odejscie ikony Owena, kiepskie wyniki w lidze i... o wyjsci z grupy do dalszej fazy decydowal mecz z Olympiakosem ktory trzeba bylo wygrac roznica 2 bramek... 1 polowa niemrawo, bez pomyslu i bramka w plecy z takiego dziwnego wolnego Rivaldo. kaleka (wiecznie kontuzjowany) Kirkland nawet sie nie ruszyl... zaczelo sie gonienie wyniku, a skonczylo oto taka bomba!!
niesamowita walka, w 2 polowie i ta wiara ze jednak sie uda wyciagnac (troche jak wczoraj Polska). a to co juz ma w nodze Gerrard to pokazuje 2 bramka w tym filmiku (koles dobrze dobral te 3 TOP gole)
2. wszyscy wspominaja te 2:3 Cwksu z Widzewem ale juz sezon wczesniej zostali upokorzeni na lazienkowskiej 1:2. i to w sezonie gdy legia miala najlepszy sklad w dekadzie. LM, mozny sponsor pan Romanowski i kroku dotrzymuje im jedna druzyna: RTS!!! taka ekipa troche z niczego z niepotrafiacym mowic po Polsku i chodzacym w dersach trenerem: Franc'em!!! tuz po zdobyciu majstra przychodzi mecz ktory zna chyba kazdy lub chociaz slyszal, ktory pokazal ten widzewski charakter. 3:0 w plecy ale konczy sie to wszystko tak:
Wisła- Schalke, Parma, Zaragoza Polska-Norwegia 3:0 i awans do MŚ ManU-Bayern 2:1 Liverpool-Milan 3:3 West Ham- Tottenham 3:4 Real-Real Mallorca 3:1 i zdobycie mistrzostwa Real-Espanyol i wyjście z 1:3 na 3:4 prawie każdy mecz z końcówki był dramatyczny przez co piękny
pamiętny strzał po którym piłka odbiła się od słupka przeleciała po linii bramkowej prosto w ręce gianlucy pagliucy, który pocałował słupek, a później karny roberto baggio i płacz...
22 maja 2005 roku na Łazienkowskiej 3 kolejne "Derby Polski" do warszawy przyjeżdża lider - Wisła Kraków. Wszyscy na stadionie modlą się oj Boże, że był chociaż remis a tutaj wielka wielka niespodzianka "Legioniści" miażdża nowo kreowanego mistrza Polski, aż (5:1). Euforia na trybunach ludzie płaczą ze szczęścia. Dla takich chwil naprawdę warto żyć. Co tutaj dużo mówić sam płakałem
Kolejnym wydarzeniem to mecz eliminacyjny do Ligi Mistrzów z Szachatrem Donieck. Pięć minut w, których Legia była w najlepszej lidze świata. Niesamowita euforia na trybunach szkoda, że tylko trwała pięć minut, ale te pięć mintu to coś nie zapomnianego na długie lata
Z tego co miałem przyjemność/ nieprzyjemność zobaczyć na żywo:
Hutnik - Cracovia (5:2), do przerwy 2:0 dla Pasów, Cracovia już w 2 lidze... Po przerwie nokaut.
Cracovia - Podbeskidzie (3:2), tu z kolei odwrotnie z 0:2 do przerwy wygrana 3:2, w doliczonym czasie gry rozpaczliwy strzał zza pola karnego i gol.
Oba barażowe mecze z Górnikiem Polkowice, widowiska jednostronne, ale ze względu na rangę dla mnie wyjątkowe. Powrót po ok. 20 latach do pierwszej ligi.
Amica - Cracovia (3:2) Pasy prowadzą już 2:0, by w ciągu ostatnich 15 minut przegrać jak się później okazało miejsce gwarantujące start w Pucharze UEFA. A był to pierwszy sezon po awansie, mógł się tak pięknie zakończyć. W Płocku w tym czasie Legia zremisowała 0:0, wystarczył tylko 1 punkt...
Cracovia - Legia (1:0), w doliczonym czasie gry rzut karny dla Legii, Cabaj broni. Chwilę później niefortunny wykop Boruca i Bojarski zdobywa bramkę.
Lech - Cracovia (3:4) z 3:0 robi się 3:3, Lech zdobywa bramkę na 4:3, jednak nie zostaje ona uznana. Chwilę później to Cracovia strzela zwycięskiego gola.
Cracovia - ŁKS (1:1), nudne 90 minut i emocjonujące ostatnie 3-4 minuty. Najpierw Wiśniewski (chyba) na 1:0, a później Hajto dla eŁKSy. Mecz ten zapamiętam też ze względu na wydarzenia na trybunach.
Cracovia - Podhale (2:2), decydujący mecz o finał MP. Cracovia prowadzi już 2:0 i przeważa, po głupich błędach jest 2:2, dogrywka i karne. Przegrane.
Polska - Norwegia (3:0), awans do MŚ
Ze szklanego ekranu:
EURO 1996, finał Niemcy - Czechy, jak Bierhoff zdobywał złotą bramkę to się popłakałem. Tak bardzo kibicowałem Czechom, a oni przegrali.
Legia - Widzew (2:3), ech co to był za mecz.
MU - Bayern (2:1)
A z bukmacherskiego punktu widzenia to: Tegoroczny mecz towarzyski Polska- Słowacja (2:2), ostatni mecz na kuponie. 0:2 myślę sobie po zawodach, jednak Polacy się podnieśli, Contofalsky puszcza szmatę i jest 2:2, około 15 minut do końca. Uda się czy się nie uda. Bardzo dużo do wygrania. Kaźmierczak, już widziałem to w bramce i ... nie ma gola. Pilotem o ścianę, przewróciłem stół, rozbiłem wszystko co się dało rozbić, co miałem w zasięgu wzroku wtedy byłem maksymalnie *** zdenerwowany.
Z kolei z miłych to towarzyski turniej na Ukrainie: Polska - Izrael i popis chwile wcześniej wprowadzonego Rasialdinhia, ładny kupon zamknęła wtedy Polska.
West ham - Tottenham 3-4 Włochy - Niemcy 2-0 [Jak zjeby dostaja w koncowce - bezcenne i niezapomniane przezycie , szcegolnie jak sie nienawidzi szkopow]