Pewien misjonarz pojechał na misje do Afryki. Był tam jakiś czas, aż pewnego razu spotkał słonia, który miał gwoździa w nodze. Postanowił mu pomóc. Wyciągnął więc gwoździa a słoń miał twarz, która mówiła: "Dziękuje Ci przyjacielu, nie zapomnie Ci tego nigdy". Po czym odszedł szczęśliwy. Misjonarz wiele lat później gdy już opuścił Afryke, poszedł do cyrku. W pewnym momencie zauważył słonia, który wydawał mu się znajomy. Nie był pewnien czy podejść w końcu tyle lat mięło i to nie musi być właśnie ten słoń. Ale przezwyciężył się i podszedł, już chciał go pokłaskać kiedy słoń złapał go trąbą i zaczął uderzać o ziemie. Słychać było tylko dźwięk łamanych kości i krzyk, na końcu rzucił go we własną kałuże krwi. Wtedy okazało się, że to nie był ten sam słoń.
NY. Haarlem. Taxi zatrzymuje Murzyn: - Na lotnisko, bracie. - Jaki, jak kurw*a, dla ciebie brat jestem?! - Sto dolarów, bracie. - Siadaj, bracie!
Okęcie. Minuta do startu samolotu. Do budynku Portu Lotniczego im. F.Chopina wpada facet. Roztrącając ludzi wbiega, przeskakując po trzy stopnie na górny poziom i dalej pędzi przez salę odpraw. Dobiega do terminalu. Wyrywa się próbującemu go zatrzymać WOPiście i zeskakuje na płytę lotniska. Samolot właśnie kołuje na pas startowy więc nasz gość rzuca na ziemią obciążającą go torbę podróżną i biegnie w jego kierunku. Już prawie jest przy samolocie gdy ten najwidoczniej otrzymawszy pozwolenie na start zaczyna jechać. Klient nie daje za wygraną i z językiem prawie na wysokości pasa jeszcze przyśpiesza. Samolot jedzie już bardzo szybko ale ścigający go człowiek nie daje za wygraną i biegnie. W końcu samolot wzbija się w powietrze i ostro idzie w górę. Facet siłą rozpędu przebiega jeszcze kilkadziesiąt metrów, zatrzymuje się zasapany, wyciera pot z czoła i mówi: - No i k*rwa jego mać nie zdążyłem.
Jasiu na lekcji strzelił z worka po śniadaniu pani przestraszyła się i wylała kawe na dziennik zdenerwowana krzyczy:Jasiu jutro z ojcem do szkoły! Następnego dnia Jasiu przychodzi z ojcem, pani opisuje sytuację a ojciec na to: to jeszcze nic! jak za stodołą kozę ruchałem a Jasio strzelił z worka po nawozie to mi w rękach tylko rogi zostały