experto - to byla twoja pierwsza walka ktora ogladales z golota? raz byl liczony za drugim razem sedzia nawet nie liczyl, ostry wpier mial w bani po ciosach mcbride gdy byl zamroczony a tu normalnie wstal i jeszcze rozkladal rece jakby nie zrobilo to na nim wrazenia i byl zaskoczony ze byl liczony... więc akurat z tym sie nie zgadzam.
tak nie można mieć wpływu na taką kontuzję chyba, że uważasz, że sam to sobie zrobił
a no jak mial pecha to na pecha nie ma rady przeciez, tylko mi sie wydawalo ze z konkuzja reki to gdzies okolo 40 sekundy, przyznajmniej wtedy zaczal pokazywac ze zaczela go bolec, ale przez 39 sekund dostwala ostry wpier...
to na podstawie 39 sekund oceniasz, jak skończyłaby się walka? przecież nawet nie był zamroczony
Kariera Gołoty jest jak moda na sukces. Nigdy się nie kończy. Dajesz Endrju do 50!
Dobrze kombinujesz jak rasowy menager ja bym proponował żeby już rozpocząć organizację walki :
Foreman (ewentualnie na wózku) vs.Andreeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeew Gooooooooooooooooooooooooooooloooooooooooooooooooootaaaaaaaaaaa
W sumie to już nawet oczyma wyobraźni to widzę... Gołota napierdala dziadka Foremana po jajach...Publika szaleje...Powiewają biało-czerwone flagi...Tłum skanduje Andrew ..Andrew... Dziadek Foreman wypluwa ochraniacze .... w końcu zęby i tak już mu kilka -kilkanaście lat wcześniej wypadły....ale oto nagle uderzony wyplutym ochraniaczem Andrew zaczyna znowu spierdalać z ringu....dziadek Foreman podtrzymywany przez 2 prawnucząt zostaje przepasany pasem...Ze łzami w oczach bezzębnymi ustami wyszeptuje - This is America....
A my w tym czasie planujemy kolejny kambek Wielkiej Nadziei Białych
I oto udało się...dziadek Foreman jeszcze nie umarł i przyjął warunki rewanżu...Rewanż na wyraźne życzenie Andrew odbywa się w hali gimnastycznej campusu w Toruniu .. na trybunach Jarosław K. z wielkim bukietem biało-czerwonych róż...
II runda ... po kolejnym celnym lewym haku Andrew rozlega się charakterystyczne plusk.. tak, wyrobiona toruńska publiczność publiczność nie ma wątpliwości - celny hak Andrew rozwalił worek na mocz Foremana...Andrew poczuł zapach moczu i nie odpuszcza... kolejny hak i wylatuje dużym łukiem cewnik Foremana.. Sędzia przerywa walkę - nakazuje poprawić cewnik.. Andrew jak przystało na prawdziwego sportowca podnosi cewnik, przedmuchuje , spontanicznie zakłada swojemu przeciwnikowi..Cóż za sportowiec.. Widząc to Jarosław K. zaczyna się ślinić...
Terner Foremana poddaje walkę...
Biało czerwone flagi ..hymn....euforia...Andrew Mistrzem
Dla mnie wielki bokser! komuś się nie podoba polecam potrenować trochę i ciekawe jak część z was bedzie się ruszała w wieku 40 lat! Urodzony wojownik!
Quote
Gołota zasłużył sobie na wielki SZACUNEK, więc nie rozumie osób krytykujących Andrzeja :/
Quote
Tak niektórzy jada po nim a pewnie czekali na jego walkę przed telewizorem. Wielki szacun dla tego gościa za to co osiągnął. To jest nasz najlepszy bokser. Wiadomo miał swoje lepsze i gorsze chwile niestety ta należy do tych siedmiu gorszych.
Andrzej Gołota: Tak groźna, że muszę jak najszybciej przejść operację zerwanego ścięgna. Nie będę tego robił w Chinach, ale zaraz po przylocie do Stanów. Stało się to samo, co było w walce z Byrdem, Tylko, że gorzej - tam jakoś ból mijał, a tutaj robił się coraz bardziej dokuczliwy. Jest znacznie gorzej.
- Rekonwalescencja?
AG: Trzy miesiące wyjęte z życia plus niewiadoma, co będzie po zaleczeniu kontuzji. Tragedia. Nie wiem jak to się stało, a przede wszystkim nie wiem, dlaczego tak łatwo.
- Wiesz kiedy odniosłeś kontuzję?
AG: Zaraz na początku walki, w pierwszej minucie. Nie wiem kiedy, ale raczej nie wtedy, kiedy się przewróciłem. Chyba dostałem cios na biceps, kiedy chciałem uderzyć Austina. Potwornie bolało. Chciałem jeszcze walczyć, próbowałem go trafić prawą i raz mi się udało. Nie mogłem jednak na to liczyć, bo na tym poziomie nie wygrywa się walk jedną ręką. Nie mogłem jej nawet podnieść. Jakby do końca była jedna runda, to może bym przetrwał. Ale nie 11 następnych.
- Chciałeś przerwania walki podczas pierwszej rundy?
AG: Nie, niczego takiego nie było. Wcale nie prosiłem o to ringowego, zapytaj się jego jak nie wierzysz. Miałem szansę trafić go prawą. W narożniku to była decyzja lekarza, ale pewnie jakbym się upierał, to mój narożnik by mnie poddał gdybym zaczął przyjmować. Chciałem próbować, ale łzy mi z bólu leciały z oczu.
- Zadać pytanie na temat końca kariery?
AG: Możesz zadać, ale nie odpowiem, bo sam nie wiem. To nie jest dobre pytanie w tej chwili.
Kazdy kto mial zerwany miesien wie jaki to bol i jak narasta. Zaraz po zerwaniu moze nie czul az tak bolu(jak zapewne teraz), bo adrenalina robila swoje. Szkoda ze przegral nie z przeciwnikiem, ale z losem.
Że zaliczył dechy, to wcale nie był szok - było to do przewidzenia. Ale potem walczył, szukał prawego prostego, prawego sierpa, bo wiedział, ze ma 90 sekund żeby wygrać tą walkę.
Nie zdążył
Pewniak do Złotej Maliny
jednak mecz.pl trzyma poziom
andrzej nie odchodz, walcz jeszcze dla quasowych ultrasow
No to Golotniki zaczną teraz snuc teorie ze Andrju by rzeciez to wygral bo przegral przez kontuzje reki... Dzizas Od kilku lat na roznych forach bokserskich obserwuje golotnikow i mam z nich niezly ubaw. Moherowe babcie juz nawet tak nie sa zaslepione w ojcu dyrektorze.
Originally Posted by Kefir70
Originally Posted by Kefir70
Originally Posted by Kefir70
Originally Posted by Noob
Kariera Gołoty jest jak moda na sukces. Nigdy się nie kończy. Dajesz Endrju do 50!
Dobrze kombinujesz jak rasowy menager ja bym proponował żeby już rozpocząć organizację walki :
Foreman (ewentualnie na wózku) vs.Andreeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeew Gooooooooooooooooooooooooooooloooooooooooooooooooootaaaaaaaaaaa
W sumie to już nawet oczyma wyobraźni to widzę... Gołota napierdala dziadka Foremana po jajach...Publika szaleje...Powiewają biało-czerwone flagi...Tłum skanduje Andrew ..Andrew... Dziadek Foreman wypluwa ochraniacze .... w końcu zęby i tak już mu kilka -kilkanaście lat wcześniej wypadły....ale oto nagle uderzony wyplutym ochraniaczem Andrew zaczyna znowu spierdalać z ringu....dziadek Foreman podtrzymywany przez 2 prawnucząt zostaje przepasany pasem...Ze łzami w oczach bezzębnymi ustami wyszeptuje - This is America....
A my w tym czasie planujemy kolejny kambek Wielkiej Nadziei Białych
I oto udało się...dziadek Foreman jeszcze nie umarł i przyjął warunki rewanżu...Rewanż na wyraźne życzenie Andrew odbywa się w hali gimnastycznej campusu w Toruniu .. na trybunach Jarosław K. z wielkim bukietem biało-czerwonych róż...
II runda ... po kolejnym celnym lewym haku Andrew rozlega się charakterystyczne plusk.. tak, wyrobiona toruńska publiczność publiczność nie ma wątpliwości - celny hak Andrew rozwalił worek na mocz Foremana...Andrew poczuł zapach moczu i nie odpuszcza... kolejny hak i wylatuje dużym łukiem cewnik Foremana.. Sędzia przerywa walkę - nakazuje poprawić cewnik.. Andrew jak przystało na prawdziwego sportowca podnosi cewnik, przedmuchuje , spontanicznie zakłada swojemu przeciwnikowi..Cóż za sportowiec.. Widząc to Jarosław K. zaczyna się ślinić...
Terner Foremana poddaje walkę...
Biało czerwone flagi ..hymn....euforia...Andrew Mistrzem
Mozna sie smiac z Endriu, ze to nieudacznik, tchorz, choc moim zdaniem to wynik jego slabej psychiki, ktora mu ludzie zwichrowali przez lata. A wszystko zaczelo sie od walki z Bowe.
Ja endriu szanuje, on jest lepszy od pseudobokserow, ktorzy walcza z jakimis kenijczykami.
W sumie nie trudno by mi go było skrytykować za te walkę czy też za inne z przeszłości ale jak tak pomyśle to... jakie ja mma prawo krytykować kogoś kto uprawia boks zawodowo kiedy ja nigdy z takim czymś fizycznie nie miałem styczności nie mówiąc już o sukcesach... . Krytykowało go wielu ale niech chodź jeden osiągnie to co on... .
co do pewniaka zlotej maliny czy jak to nazywacie...przytoczylem czyjas wypowiedz ale sie pod nia podpisuje.. jestescie z tych "znawcow" ktorzy widzieli Andrzeja zapewne tylko w kilku walkach... kto widzial chociazby jego pojedynki na youtubie to by teraz takich glupot nie wypisywal... a tak dzieci Neo musza swoje kompleksy na forum leczyc bo sami nic nie osiagneli i nie osiagna. Golota Sanders za te walke. Saleta sam dzisiaj sie smial w studiu a w jednej z walk nogami sie zaslanial przed ciosami ha.. Golota przegrywal zgadzam sie ale walczyl z tymi najlepszymi i to wtedy najlepszymi gdy boks byl na swiatowym poziomie a nie to co jest dzisiaj.... spojrzcie na poziom dzisiejszego polskiego boksu i jacy bokserzy chca byc mistrzami kraju. 1988 Olympics Andrew Golota vs. Baik Hyun-Man Tu tez go oszukali...liczenie gdy nie bylo desek ale co tu opowiadac
Ice to 18 obok nicka to pewnie Twoj wiek kiedy nick na meczu zakladales? Walki z Bowem ogladalem live na C+, kiedys nawet z wesela sie urwalem na walke Goloty z Lewisem. Chyba nie musze mowic ze szybko na impreze wrocilem A takie pieprzenie o tym zeby go oceniac jak sie osiagnie to samo w boksie to jak gadanie malych dzieci, jest publika i jest krytyka, on za to bierze kase ze ludzie te jego walki ogladaja, chyab nie musze tlumaczyc na czym polega sprzedanie danego towaru na rynku? To ze zarobilem na jego dzisiejszej przegranej nie cieszy tak bardzo jak to ze przegral i praktycznie skonczyl kariere...
nie 18 to nie jest moj wiek a jak taki bystry jestes to nie zauwazyles ze wczoraj nicka nie zakladalem, no tak ty jestes zapewne kibicem Michalczewskiego i pewnie cieszyles sie gdy wygrywal pod niemiecka flaga... ale mamy teraz narod... ciesza sie z przegranej rodaka... krytykowac mozna ale nalezy mu sie chociaz szacunek za to co osiagnal... bigfanie Najmana i Joli Rutowicz :P:D no offence ;d
No to prawda. Ale Lewis tez zrobil jeden dobry ruch, skonczyl kariere gdy byl na szczycie, mimo, ze wydawalo sie, ze jeszcze mnostwo walk przed nim. Bo predzej czy pozniej ktos by go zlal, pewnie nawet jakis borok tak to juz jest.
I nie ma sensu porownywac Goloty do Michalczewskiego, ten drugi moglby mu stopy myc.
W sumie to strata czasu ale jednak parę słów napiszę..
Po pierwsze - tak jak wspomniano argumenty typu " a żebyś Ty walczył z...." są bzdurne.. Każdy z nas (większość) wykonuje jakiś tam zawód do wykonywania którego mniejsza lub większa odwaga - także cywilna jest wymagana...ot kłania się wierszyk z 1 klasy - "murarz mury muruje, krawiec szyje ubrania itd itd".. I taki np. nauczyciel w gimnazjum staje np. przed grupką zwyrodnialców usiłujących zrobić z sali lekcyjnej chlew - i w większości nie spierdala Prokurator - Sędzia - dostaje pogróżki - i dalej robi swoje Lekarz - podejmuje decyzje decydujące o życiu innych - bierze na siebie odpowiedzialność Pan POlicjant i Pana Strażak - wiadomo, itd
A Andrzej Gołota - którego zawód polega na boksowaniu po prostu jak przychodzi co do czego - tchórzy...wymięka.. daje plamę..ucieka..
I nie pisze tego bo widziałem jedną walkę... Tak się akurat składa , że ja widziałem te dużo wcześniejsze walki , których większość z Gołotomaniaków nie widziała..W tym tę z Igrzysk w bodaj Seulu - półfinał...Andrew ma walczyć z Kubańczykiem...i co robi... odpuszcza... ucieka po ringu...nie wierzycie - odszukajcie to w archiwach..
A potem słynny epizod w restauracji - Andrew trafia już nie na Kubańczyka, nawet nie na bokserów - ale po prostu na bodaj dwóch facetów z małżonkami w restauracji- ooo i w stosunku do nich Andrew jest aż nadto odważny.. w skrócie masakruje ich...Cóż , nie trenowali boksu - ot jak łatwo się dowartościować.. A potem, uciekając przed Prokuraturą po prostu ucieka do Stanów...
Miłośnicy boksu i Gołoty- obejrzyjcie sobie walki braci Skrzeczów - oni też bywało , że walczyli z KUbańczykami bijącymi ich techniką na głowę - ale nie było uciekania...bo Ci ludzie mieli charaktery... Jak zresztą wielu innych bokserów..
A Andrew - cóż swoje znowu zarobił..
I żeby była jasność - ja na nim nic nie straciłem - nie obstawiam boksu. Natomiast trudno żebym miał szacunek dla kogoś takiego.
W dyskusję się nie wdaję. Mam stryja Radiomaryjowca - wiem , że wszelka dyskusja z fanatykami nie ma sensu.
Sprostowanie - to nie musiała być walka w Seulu..być może były to Mistrzostwa Świata. Ale taka walka była... Pamiętam , że kiedy w 93 o Gołocie zrobiło się głośno wierzyć mi się nie chciało , że taki tchórz był w stanie zaistnieć w świecie boksu zawodowego..