-wiesz mam problem z zona. poklocilismy sie. -dlaczego?? -przejezyczylem sie. -co powiedziales? -chcialem sie spytac czy jest zupa a powiedzialem jestes glupia. -ja tez mam problemy. rozwiedlismy sie miesiac temu. -dlaczego?? -tez sie przejezyczylem. -co powiedziales?? -chcialem powiedziec "podaj mi sol", a powiedzialem "ty glupia kurwo zmarnowalas mi cale zycie"
Oto ramówka telewizyjna nowo otwartego kanału telewizyjnego dla alkoholików BOLSAT.
06:30 - Gdzie jestem, kim jestem - teleturniej z nagrodami 08:30 - Piwko czy winko - program poranny 09:00 - Wiadomości 09:30 - Alkobiznes - program integracji polsko-czeskiej 10:00 - Dębowe Przedszkole - program dla początkujących 11:00 - The Smirnoffs - telenowela rosyjska 12:00 - Haftowanie na ekranie - reality show 12:30 - Soplicowo 2002 - Relacja z festiwalu piosenki Polskiej 13:00 - Sport - MŚ : Sztafeta 4x100 15:00 - Kielonopolscy (odc. 0.75) - telenowela Polska 14:20 - Teatr Bolstatu : Shakesbeer : To drink or not to drink. 15:30 - Łowienie na żywca - program dla samotnych kobiet 16:00 - 1410 - Program historyczny 17:00 - Po kielonie - rozmowy polityczne 17:30 - Liga Angielska - Guiness vs. Kilkeny 18:45 - Zwierzyniec - Złoty Bażant - film słowacki 19:00 - Wieczorynka - Przygody Jasia Wędrowniczka (The Adventures of Johny Walker) - film animowany prod. angielskiej 19:30 - Zagrożenia XXIw. - Esperal 20:00 - SUPERKINO : Indiana Jones i poszukiwacze zaginionej Warki -film fab. USA 21:30 - Rozmowy w rynsztoku - talk show 22:00 - 40% - lista,lista,lista przebojów 22:30 - Z gwinta - Magazyn reporterów Bolsatu 23:30 - Decyzja należy do ciebie - odc. pt: 0,7 czy połówka 00:00 - Kino Mocne : Odwyk - Pogromca wyzwolonych - horror USA 02:00 - Gość Bolsatu : The Beertels 02:30 - Na planie : Absolwent 03:00 - Jak przerobić Pana Tadeusza - program edukacyjny 03:30 - Wycieczki Bolsatu : TATRA 04:15 - X-Flaszki - program nocny
w lozku: -kochanie powiedz ze mnie kochasz... -kocham cie. -powiedz ze jestem twoja kruszynka... -jestes moja kruszynka. -ale dodaj tez cos od siebie... -spij halina...
A popular bar had a new robotic bartender installed. A guy came in for a drink and the robot asked him, "What's your IQ?" The man replied, "130." So the robot proceeded to make conversation about physics, astronomy, and so on. The man listened intently and thought, "This is really cool." Another guy came in for a drink and the robot asked him, "What's your IQ?" The man responded, "120." So the robot started talking about the Superbowl, dirt bikes, and so on. The man thought to himself, "Wow, this is really cool." A third guy came in to the bar. As with the others, the robot asked him, "What's your IQ?" The man replied, "80." The robot then said, "So, how are things in Poland these days?"
Mysle ze uzytkownikowi lewy22 zeby bylo bardziej zabawnie nalezy sie ban, przynajmniej na 24h. Jego dowcipy o Polakach nie smiesza, a wrecz obrazaja. Smieszne jest natomiast to, ze udaje obcokrajowca i tym tlumaczy swoje bledy ortograficzne. Pozdrow kolegow (polish work mates) z restauracji, hotelu czy lotniska*
W popularnym barze zainstalowano barmana-robota. Kiedy koleś przychodzi do baru, robot pyta go "Jakie jest twoje IQ", facet odpowiada 130. Wieć robot zaczyna go pytać o fizykę, astronomię itp. Przychodzi drugi koleś i mówi że ma 120 IQ wiec barman-robot rozmawia z nim o Superbowl i innych rzeczach. Przychodzi trzeci koleś robot sie pyta "Jakie jest twoje IQ", koleś odpowiada 80, a wtedy robot mówi " Cześć lewy22, co u ciebie słychać ożeniłeś się już?"
A popular bar had a new robotic bartender installed. A guy came in for a drink and the robot asked him, "What's your IQ?" The man replied, "130." So the robot proceeded to make conversation about physics, astronomy, and so on. The man listened intently and thought, "This is really cool." Another guy came in for a drink and the robot asked him, "What's your IQ?" The man responded, "120." So the robot started talking about the Superbowl, dirt bikes, and so on. The man thought to himself, "Wow, this is really cool." A third guy came in to the bar. As with the others, the robot asked him, "What's your IQ?" The man replied, "80." The robot then said, "So, how are things in Poland these days?"
A popularny bar miał nową robotycznych zainstalowane barmana. A facet wszedł na drinka i robota zapytał go, "What's your IQ?" Mężczyzna odpowiedział: "130". Więc robota przystąpiła do rozmowy na temat fizyki, astronomii, i tak dalej. Człowiek słuchał intently i myśli, "To naprawdę cool". Inny facet wszedł na drinka i robota zapytał go, "What's your IQ?" Mężczyzna odpowiedział: "120". Więc robota zaczęła mówić o Superbowl, dirt bikes, i tak dalej. Człowiek myśli sobie: "Wow, this is really cool." Trzeci facet wszedł do baru. Podobnie jak w przypadku innych, robot zapytał go, "What's your IQ?" Mężczyzna odpowiedział: "80". Robot potem powiedział: "Tak, jak się rzeczy w Polsce tych dni?"
Fragment książki "przygotowanie do życia w rodzinie" zaaprobowanej przez MEN:
"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją. Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, poczym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia"
Fragment książki "przygotowanie do życia w rodzinie" zaaprobowanej przez MEN:
"Jestem kobietą szczęśliwą. Rano wstaję razem z moim mężem i gdy on goli się w łazience, przygotowuję mu pożywne kanapki do pracy. Potem, gdy całuje mnie w czoło i wychodzi, budzę naszą piątkę dzieciaczków, jedno po drugim, robię im zdrowe śniadanie i głaszcząc po główkach żegnam w progu, gdy idą do szkoły. Zaczynam sprzątanie. Odkurzam, podlewam kwiatki, nucąc wesołe piosenki. Piorę skarpetki i gatki mojego męża w najlepszym proszku, na który stać nas dzięki pracy Mojego męża, i rozwieszam je na sznurku na balkonie. W międzyczasie dzwoni często mamusia mojego męża i pyta o zdrowie Swojego dziubdziusia. Teściowa jest kobietą pobożną i katoliczką, znalazłyśmy wiec wspólny punkt widzenia. Po miłej rozmowie, jeśli już skończyłam pranie i sprzątanie, które dają mi tyle radości i poczucie spełnienia się w obowiązkach, idę do kuchni i przygotowuję smaczny obiad dla naszego pracującego męża i ojca, który jest podporą naszej rodziny i dla naszych pięciu pociech. Kiedy już garnki wesoło pyrkoczą na gazie, a mieszkanie jest czyste, pozwalam sobie na chwile relaksu przy płycie z Ojcem Świętym i robię na drutach sweterki i śpioszki dla naszej szóstej pociechy, która jest już w drodze, a którą Pan Bóg pobłogosławił nas mimo przestrzeganego kalendarzyka, co jest jawnym znakiem Jego woli. Nie włączam telewizji, ponieważ płynący z niej jad i bezeceństwo mogłyby zatruć wspaniałą atmosferę naszej katolickiej rodziny. Czasami haftuję tak, jak nauczyłam się z kolorowego pisma dla katolickich pań domu, albowiem kobieta nie umiejąca haftować nie może się w pełni spełnić życiowo. Kiedy moje dzieci wracają ze szkoły radośnie świergocząc, wysłuchuję z uśmiechem, czego dziś nauczyły się w szkole. Opowiadają mi o lekcjach przygotowania do życia w rodzinie, których udziela im bardzo miła pani z przykościelnego kółka różańcowego. Córeczki proszą, abym nauczyła je szyć, ponieważ chcą być prawdziwymi kobietami, nie zaś wynaturzonymi grzesznicami z okładek magazynów, chłopcy natomiast szepczą na ucho, że na pewno nigdy nie popełnią tego strasznego grzechu, który polega na dotykaniu samych siebie, ani nie będą oglądać zdjęć podsuniętych przez samego Szatana. Karcę ich lekko za wspominanie o rzeczach obrzydliwych, lecz jestem szczęśliwa, że wczesne ostrzeżenie uchroni moich dzielnych chłopców przed zboczeniem i abominacją. Mój maż wraca z pracy po południu. Witamy go wszyscy w progu, poczym myje on ręce i zasiada do posiłku, a ja podsuwam mu najlepsze kąski, aby zachował siłę do pracy. Potem mój mąż włącza telewizor i zasiada przed nim w poszukiwaniu relaksu, a ja zmywam talerze i garnki i zabieram jego skarpetki do cerowania, słuchając z uśmiechem odgłosów meczu sportowego w telewizji. Wieczorem kąpię nasze pociechy i kładę je spać. Kiedy wykąpiemy się wszyscy, mój mąż szybko spełnia swój obowiązek małżeński, ja zaś przeczekuję to w milczeniu, ze spokojem i godnością prawdziwej katoliczki, modląc się w myśli o zbawienie tych nieszczęsnych istot, które urodziły się kobietami, ale którym lubieżność Szatana rzuciła się na mózgi, które w obowiązku szukają wstrętnych i grzesznych przyjemności. Zasypiam po długiej modlitwie i tak mija kolejny szczęśliwy dzień mojego życia"