Nie tyle na quasi, co na komendę bardziej. Szkoda, bo niektórzy zachowali się bezmyślnie, takie twarzówki, że zdjęcia do dowodów można by ze stop klatek porobić. Jednak na finale PP rzadko kiedy można się zawieść, dwa lata temu Chorzów, teraz Bydgoszcz, aż żal że jednak się nie zdecydowałem tam pojechać
Hołota znów pokazała , że trzeba odstrzelić trochę bydła przed Euro.
Sędzia też udany , tyle rąk Warszawiacy odbijali , a ten debil żadnej kartki nie dał
zadzwon na 997 zloz donos i pozal sie
Nie trza na sztab dzwonić przecież wiadomo że Lech fakturę dostanie a w Poznaniu zaś będą swoich bić ;p Zresztą co to w ogóle za zadyma jak nawet zabitych i rannych nie było. Kiedyś w Częstochowie w czasach jak jeszcze na świecie nie było 80% ludzi z dzisiejszego meczu to podobno kilkunastu zabitych było a teraz takie czasy że ino kamerzysta, kamizelkowy czy foto po pysku dostaje. Zresztą w Spodku pamiętam że nikogo też nie zabili a można było do woli się okładać czym kto chciał i to przez kilka godzin. Więc nie wiem co to komu szkodzi po każdym meczu powinni wypuszczać z sektorów obie grupy żeby lały się do woli na środku boiska wtedy przynajmniej jakoś nasza piłka byłaby ciekawa. Z sektora kto by chciał to na środek wyskoczył a reszta poszła do domu. Karetki i karawany mogły by stać obok i albo w gips gościa od razu albo do jesionki pakować zależy czy dycha czy trup. Ale wydaje mi się że tym sposobem na dobre by chuligaństwo zwalczono i zostały z 2-3 grupy a reszta albo ze strachu się posrała albo wybita do nogi. A nie będą się piep rzyć z jakimiś śmigłowcami, kamerami czy batalionem zółwi. Koszty chcą strasznie ciąć w administracji państwowej a w takim prostym rozwiązaniu nie umieją pieniędzy podatnika oszczędzić.
- W całej Europie zdarzają się problemy z kibicami, ale polskich fanów nie można przedstawiać tylko jako tych złych. Ja nie mam do nich zastrzeżeń. Myślę, że to media wywołują nagonkę na kibiców przed Euro 2012 - powiedział po finałowym meczu Pucharu Polski obrońca Legii Warszawa Jakub Wawrzyniak.
hehe , latwo sobie kiboli zjednac w dzisiejszych czasach
'O zwycięstwie Legii zdecydowały rzuty karne. Przed ostatnią "jedenastką", kiedy do piłki podchodził Jakub Wawrzyniak, kibole z Warszawy stali już przy linii bocznej. Po celnym strzale kilkuset z nich, w większości z zasłoniętymi twarzami, wbiegło na boisko i zaczęło rozbierać piłkarzy.'