"Ochroniarze na hali w Bydgoszczy kazali dopingującym Białorusinom złożyć flagę, tłumacząc, że jest ona za duża. "
Quote
To normalna procedura. Mieliśmy mecz z Chinami parę lat temu, ktoś tam miał na sobie te napisy - "krzaczki" i jakieś tam "Uwolnić Tybet". Nie znam chińskiego, nie byłem w stanie określić, co tam jest napisane, ale organizator odpowiada za wszystko. Na każdym turnieju kibice są proszeni, żeby nie wnosić flag innych niż te reprezentacji. Gdyby ktoś przyniósł flagę jakiegoś innego klubu, byłby poproszony o to, żeby złożyć ją w depozycie, albo żeby opuścił halę.
wiadomo, że firma ochroniarska ponosi konsekwencje i musi zadziałać, gdyż takie są przepisy a ona jest od ich egzekwowania. ewentualnie dobrze by było zmienić zasady aby takich sytuacji nie dochodziło, ale znowu nie demonizowałbym tego co zrobili ochroniarze, to przeciez ich praca.
Zobaczysz co sie będzie działo przy okazji polskich ekip w pucharach (niezaleznie od tego ile one tam spotan zagraja). Na wyjazdy będzie wieksza liczba chetnych niz pula biletow. I znowu sie zacznie, ze bilet dostal tamten, a nie ten.
Dla uzupełnienia warto dodać, że ta pirotechnika to ponoć tylko część szykowanej oprawy - reszty nie pozwoliła wnieść niemiecka policja.
No i w świat poszedł bilans wyjazdu: - 18 zatrzymanych przez policję - 19 rannych policjantów
Do tego jeden z kibiców Pogoni zmarł w drodze na mecz, z przyczyn nie związanych z żadną bójką itp.
Nie chcę nic osądzać bo tam nie byłem, fakty jednak są jakie są. Kur*a... to jest wystawianie gołego tyłka i proszenie żeby rząd tłukł batem jeszcze mocniej.
Lada dzień mają ogłosić oficjalnie zakaz wyjazdowy, stowarzyszenia kibiców ponoć walczą o jego zniesienie i co? Po takich newsach to mogą od razu dać sobie spokój.
PZPN z Tuskiem do spółki dostaje kolejny piękny argument żeby dalej gnębić kibiców.
Takiego filmu jak „Kibol” jeszcze w Polsce nie było. Żartobliwie zaliczyć należałoby go do gatunku filmów wojennych. Powstawał bowiem na froncie wojny kibiców z premierem Donaldem Tuskiem. I toczy się w rytmie wojennego hip-hopu, czyli piosenek „Niespełnione obietnice” Legionu Szczęśliwa i „To my kibice” Berona. Jego autorzy byli pod stadionami, gdy trwały protesty kibiców Legii Warszawa, Lecha Poznań, Jagiellonii Białystok i Śląska Wrocław. Wielokrotnie kibice, widząc osobników z kamerą, odnosili się do nich podejrzliwie. Dopiero po wytłumaczeniu, że producentem filmu jest „Gazeta Polska”, zmieniało się to podejście. Wtedy do kamery godziły się wypowiedzieć osoby, które nigdy nie wypowiedziałyby się dla TVN czy innych wielkich telewizji z obawy przed zmanipulowaniem ich wypowiedzi. Dodajmy, że filmem interesowała się także policja, która metodami operacyjnymi starała się ustalić, kogo to kibole zgodzili się wpuścić z kamerą do swojego „młyna”. [salon24]