|
|
Dołączył: Aug 2003
Posty: 970
old hand
|
|
old hand
Dołączył: Aug 2003
Posty: 970 |
Ogólnie można podsumować, że da się żyć z bukmacherki... tylko co to za życie? Emocjonujace, pełne wrażeń , wyzwań , uczące pokory, gospodarowania kapitałem, podejmowania wyzwań itp. Zycie to nie tylko ogladanie kanału sportowego badz ulubionych seriali codziennie... zycie to ryzyko ktore podejmujemy a ktore swiadczy o naszym charakterze...
|
|
|
|
|
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975
old hand
|
|
old hand
Dołączył: Nov 2005
Posty: 975 |
Też uważam, że nie da się wyżyć z samej bukmacherki. Gram już też od paru ładnych lat i w perspektywie dłuższego czasu (kilka miesięcy) zawsze wychodzę na minus. Co z tego, ze przez ostatnie trzy miesiące byłem na ładnym plusie, skoro przez ostatnie dwa tygodnie stracilem 80% co mialem. Nie pisze tego jako flustrat po porażce, ale bardziej jako jeden z "Was" wyrażający swoje zdanie na temat obstawiania.
Piszemy o budżecie, najlepiej 10 000 zl i stawkowanie max 5% na zaklad, ale wezmy pod uwage taka czarna serie, osobiscie nie wierzylem, ze nie mozna blednie obstawic ponad 10 kuponow z kursem max. 2 lub lekko ponad 2 i stawiajac max 2 spotkania na kupon. Do czasu ... ostatnio przerwalem serie 11 nietrafionych takich spotkan z rzedu i to dyscypliny, na ktorej myslalem, ze troszke sie znam.
Wracajac do kapitalu 10 000 i powiedzmy 10 nietrafionych spotkaniach z rzedu? ile nam zostaje ... grajac max. 5%? No wlasnie, to nie takie proste ...
Ale dorobic sobie do wyplaty owszem można i czasami jest to fajny pieniadz, pod warunkiem ze wyplacimy to co chcielismy osiagnac, a nie stawiajac dalej i starajac sie osiagnac wiecej, bo co sie wtedy dzieje ... mysle, ze kazdy to wie.
Jeszcze jedna sprawa ... zycie osobiste, aspekt dosc wazny, tak mysle. Mnie przez gre, troche sie wszystko posypalo. Zwlaszcza moja kobieta tego juz nie wytrzymala, ciaglego livescore, sprawdzenie meczy w komorce, obstawianie w sumie przez wiekszosc weekendu i brak czasu dla najblizszych. Jeszcze aktywnosc sportowa, nie ma na to czasu, bo mozna w tym czasie analize kilku spotkan zrobic. Wniosek: bylem na hali i po 15 min, oddychalem rekawami szukajac powietrza i myslac ze kondycje ma sie przez cale zycie taka sama.
Pisze to wszystko, bo mam na to ochote, czasami trzeba wykrzyczec co najbardziej boli, a to miejsce jest chyba odpowiednie ku temu. Jezeli ktos zyje tylko i wylacznie z bukmacherki, to szczerze powiedziawszy ... wspolczuje i uwazam, ze dlugo z nerwow nie pociagnie.
Czesc
|
|
|
|
|
Dołączył: Feb 2004
Posty: 14,919
Live fast, die young
|
|
Live fast, die young
Dołączył: Feb 2004
Posty: 14,919 |
Jeszcze jedna sprawa ... zycie osobiste, aspekt dosc wazny, tak mysle. Mnie przez gre, troche sie wszystko posypalo. Zwlaszcza moja kobieta tego juz nie wytrzymala, ciaglego livescore, sprawdzenie meczy w komorce, obstawianie w sumie przez wiekszosc weekendu i brak czasu dla najblizszych. Jeszcze aktywnosc sportowa, nie ma na to czasu, bo mozna w tym czasie analize kilku spotkan zrobic. Wniosek: bylem na hali i po 15 min, oddychalem rekawami szukajac powietrza i myslac ze kondycje ma sie przez cale zycie taka sama. Sama prawda...bukmacherka zarzuca sidla, czlowiek traci czas na wszystko, jak ktos dobrze trafil lub ma male wymagania odnosnie zycia osobistego, to fajnie. Jest extra, jest ryzyko, jest zabawa...fajna zylka, mozna sie nauczyc zarzadzac kapitalem, mozna sie fajnie pobawic, ale i tak nic z tego nie wynika, nawet jak mamy sukcesy finansowe na tym polu...historia na zielono, yield z plusem...sa emocje, kasa w grze, zarzadzanie kapitalem...wszystko wyglada rewelacyjnie...poki? poki sie zycie nie spier... I zamiast dyskutowac czy sie da zyc, moze dyskutujmy o sukcesach w bukmacherce...Najwiekszym jest ja rzucic i zamierzam to zrobic. Szkoda tylko, ze musialem wiele stracic, zeby to dostrzec.
|
|
|
|
|
Dołączył: Sep 2006
Posty: 4,447
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Sep 2006
Posty: 4,447 |
Każdy kto chodzi do pracy narzeka, że na nic nie ma czasu. To śmieszne pisząc, że nie można poświęcić chwili czasu dla najbliższych chcąc zarabiać na bukmacherce. A w innych przypadkach można??? Po prostu za bardzo myślicie socjalistycznie, że pójdziecie do roboty i mnie to rybka czy firma dobrze prosperuje czy nie. A granie u bukmachera na poważnie to jak prowadzenie własnej firmy, tu trzeba ZAPIERDALAĆ I NIE MA NIC ZA DARMO.  i trzeba wytrzeźwieć. 
|
|
|
|
|
Dołączył: Jun 2001
Posty: 4,102
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Jun 2001
Posty: 4,102 |
No i co jak dobrze analizujesz mecze to i tak sie wychodzi może na ZERO ,ciężko lepiej.
|
|
|
|
|
Dołączył: Feb 2003
Posty: 21,438
Tenis Trader
|
|
Tenis Trader
Dołączył: Feb 2003
Posty: 21,438 |
Słyszałem o jednym gościu, który regularnie zarabiał na bukmacherce. Nazywał się William Hill 
|
|
|
|
|
Dołączył: Dec 2003
Posty: 6,731
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Dec 2003
Posty: 6,731 |
Jeszcze jedna sprawa ... zycie osobiste, aspekt dosc wazny, tak mysle. Mnie przez gre, troche sie wszystko posypalo. Zwlaszcza moja kobieta tego juz nie wytrzymala, ciaglego livescore, sprawdzenie meczy w komorce, obstawianie w sumie przez wiekszosc weekendu i brak czasu dla najblizszych. Jeszcze aktywnosc sportowa, nie ma na to czasu, bo mozna w tym czasie analize kilku spotkan zrobic. Wniosek: bylem na hali i po 15 min, oddychalem rekawami szukajac powietrza i myslac ze kondycje ma sie przez cale zycie taka sama.
Pisze to wszystko, bo mam na to ochote, czasami trzeba wykrzyczec co najbardziej boli, a to miejsce jest chyba odpowiednie ku temu. Jezeli ktos zyje tylko i wylacznie z bukmacherki, to szczerze powiedziawszy ... wspolczuje i uwazam, ze dlugo z nerwow nie pociagnie.
Czesc Tak to prawda...nie da rady żyć z bukmacherki nie poświęcając się jej...swoich bliskich...siebie. Ale można z tego żyć. To faktycznie jak prowadznie własnej firmy...trzeba dopilnować wszystkiego...analizy, zmian kursów dziennych, wyników (reakcja na live). A i z tym trzeba mieć też szczęścia sporo (ale w jakim interesie go nie trzeba). I trzeba mieć wyrozumiałą kobietę (choć każda traci wkońcu cierpliwość i nerwy dla Naszych poczynań) żeby to ciągnąć mając rodzinę (mam taką - żono  ) I co jest coraz bardziej zauważalną tendencją...coraz mniej liczy się wiedza 
|
|
|
|
|
Dołączył: Dec 2003
Posty: 6,731
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Dec 2003
Posty: 6,731 |
I jeszcze jedno...emigracja zarobkowa też wymaga ogromnego poświęcenia (siebie, rodziny, znajomych i czasu). Myślisz tylko o tym żeby jak najwięcej wyciągnąć i się wyspać. Na nic nie masz czasu. Czekasz na weekend alb ożeby się najebać bo Cię to przerasta albo żeby dalej zapychać i zarabiać. Jaka jest więc różnica... Wolę ciepły domek, TV i kompa. I być blisko swoich - Pzdr
|
|
|
|
|
Dołączył: May 2005
Posty: 4,121
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: May 2005
Posty: 4,121 |
witam..
ja gram od jakichs 8 lat. gram madrze i rozwaznie, zazwyczaj wychodze na plus, dzieki bukmacherce moge spelnic swoje najskrytsze marzenia, nie ma lepszego sposobu na zarobienie pieniedzy nie wychodzac z domu, jedno klikniecie, 90 minut czekania i kasa na koncie, po co gnic w pracy po 10-12 godzin jak mozna nic nie robic i sie wzbogacac ? zus mozna tez oplacic z wygranej i miec 7 dni wolnych w tygodniu, ja tak robie i jestem zadowolony z zycia, pozdrawiam
|
|
|
|
|
Dołączył: Mar 2005
Posty: 6,529
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Mar 2005
Posty: 6,529 |
a teraz ci zrownaja z ziemia, zaspamuja skrzynke i wysmieja ze wygrywasz a nie podajesz typow  ja jeszcze z bukmacherki nie zyje, ale fajnie by bylo, rokowania do tego sa dosc dobre 
|
|
|
|
|
Dołączył: Aug 2004
Posty: 3,824
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Aug 2004
Posty: 3,824 |
|
|
|
|
|
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258
antimadrista
|
|
antimadrista
Dołączył: Jan 2005
Posty: 26,258 |
a teraz ci zrownaja z ziemia, zaspamuja skrzynke i wysmieja ze wygrywasz a nie podajesz typow  Podaje, tylko trzeba wiedziec gdzie szukac 
|
|
|
|
|
Dołączył: Nov 2003
Posty: 4,626
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Nov 2003
Posty: 4,626 |
'kazdy dzień nie na minus jest piękny' Jak powiedzial klasyk 
|
|
|
|
|
Dołączył: Nov 2003
Posty: 28,405
Bohater na zawsze nieśmiertelny. Mały Żołnierz nie odszedł. On wyruszył w drogę na mecz wyjazdowy...
|
|
Bohater na zawsze nieśmiertelny. Mały Żołnierz nie odszedł. On wyruszył w drogę na mecz wyjazdowy...
Dołączył: Nov 2003
Posty: 28,405 |
Jeszcze jedna sprawa ... zycie osobiste, aspekt dosc wazny, tak mysle. Mnie przez gre, troche sie wszystko posypalo. Zwlaszcza moja kobieta tego juz nie wytrzymala, ciaglego livescore, sprawdzenie meczy w komorce, obstawianie w sumie przez wiekszosc weekendu i brak czasu dla najblizszych. Jeszcze aktywnosc sportowa, nie ma na to czasu, bo mozna w tym czasie analize kilku spotkan zrobic. Wniosek: bylem na hali i po 15 min, oddychalem rekawami szukajac powietrza i myslac ze kondycje ma sie przez cale zycie taka sama.
Czesc Odniosę się tylko do tej części, bez obrazy, nie znam Cię wiec nie chcę oceniać kon kretnie Ciebie ale samą wypowiedz jako ogólną bo dość często można przeczytać coś w podobnym tonie. Jak ktoś nie może ogarnąć życia po za bukmacherką to będzie potrafił ogarnąć się w bukmacherce i odnosić sukcesy? Nie sądze. Jeśłi ktoś nie potrafi zorganizować sobie życia po za graniem to tak samo nie potrafi tego zrobić z grą. Organizacja jest tutaj bardzo istotna i tego chyba nie trzeba nikomu uświadamiać Dziwią mnie te wpisy że bukmacherka zabiera to, niszczy tamto... To tak naprawdę takie samo zajęcie jak normalna praca, kwestia podejścia, organizacji, uporządkowania i oczywiście wiedzy. Sam nie utrzymuję się z tego i nie mam zamiaru, jest to dodatek, bonus zwał jak zwał, sumarycznie dający zysk do spożytkowania na cele na które musiałbym oszczędzać/rezygnować kosztem innych wydatków. Można pogodzić wszystko ale chyba najważniejsze to umieć być na tyle uczciwym wobec siebie i powiedzieć jeśli się do tego nie nadaje, nic więcej, a jak ktoś oczekuje zysków za siedzenie przez 90 minut przy livescorze to powinien zrobić rachunek "sumienia" i podjąć właściwe decyzje, pierwszym dzwonkiem alarmowym jest właśnie tak często tu wspominany brak czasu, to oznacza tylko jedno, brak organzacji i zatracenie. Mnie żadem mecz nie powstrzyma od tego żeby pójść dwa razy w tygodniu na salę, żeby spędzić wolny dzień z rodziną, żadna peffka nie jest ważniejsza od moich codziennych obowiązków i przyjemności.
|
|
|
|
|
Dołączył: Mar 2006
Posty: 275
enthusiast
|
|
enthusiast
Dołączył: Mar 2006
Posty: 275 |
popieram wypowiedź Biszopa dodam tylko że organizacji i porzadku z gra i samym soba nie udało mi się nauczyć w kilka chwil zajeło to o wiele dłużej ale na szczescie wychodzi.
|
|
|
|
|
Dołączył: May 2005
Posty: 3,939
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: May 2005
Posty: 3,939 |
Mnie żadem mecz nie powstrzyma od tego żeby pójść dwa razy w tygodniu na salę, żeby spędzić wolny dzień z rodziną, żadna peffka nie jest ważniejsza od moich codziennych obowiązków i przyjemności. zawsze z Kubą podejrzewaliśmy, że mientki jesteś...  -- pzdr.bcn1899 *...*
|
|
|
|
|
Dołączył: Jul 2005
Posty: 4,496
Carpal Tunnel
|
|
Carpal Tunnel
Dołączył: Jul 2005
Posty: 4,496 |
To kolejna cegielka robiaca roznice miedzy hazardzista i inwestorem. Dla tego pierwszego najwazniejsza jest adrenalina, te poczucie, ze pieniadze sa w grze, livescore wiec jest esencja jego zycia, inne rzeczy sa mniej wazne lub niewazne.
|
|
|
|
|
Dołączył: Nov 2003
Posty: 28,405
Bohater na zawsze nieśmiertelny. Mały Żołnierz nie odszedł. On wyruszył w drogę na mecz wyjazdowy...
|
|
Bohater na zawsze nieśmiertelny. Mały Żołnierz nie odszedł. On wyruszył w drogę na mecz wyjazdowy...
Dołączył: Nov 2003
Posty: 28,405 |
Mnie żadem mecz nie powstrzyma od tego żeby pójść dwa razy w tygodniu na salę, żeby spędzić wolny dzień z rodziną, żadna peffka nie jest ważniejsza od moich codziennych obowiązków i przyjemności. zawsze z Kubą podejrzewaliśmy, że mientki jesteś...  -- pzdr.bcn1899 *...* Przedstawiciel klubu nocnych marków się odezwał  Teraz się nie mówi mientki tylko słabo wytrenowany lub ewentualnie przetrenowany
|
|
|
|
|
Dołączył: Oct 2001
Posty: 1,679
Pooh-Bah
|
|
Pooh-Bah
Dołączył: Oct 2001
Posty: 1,679 |
witam..
ja gram od jakichs 8 lat. gram madrze i rozwaznie, zazwyczaj wychodze na plus, dzieki bukmacherce moge spelnic swoje najskrytsze marzenia, nie ma lepszego sposobu na zarobienie pieniedzy nie wychodzac z domu, jedno klikniecie, 90 minut czekania i kasa na koncie, po co gnic w pracy po 10-12 godzin jak mozna nic nie robic i sie wzbogacac ? zus mozna tez oplacic z wygranej i miec 7 dni wolnych w tygodniu, ja tak robie i jestem zadowolony z zycia, pozdrawiam wyobraz sobie siebie za jakis czas z zona i dwojka,trojka dzieci i czy bedziesz w stanie zagwarantowac im ten sam poziom zycia i oplacanie zusu dla siebie i zony z bukmacherki (zakladam ze twoj comiesieczny plus jest wyzszy niz powiedzmy 3000zl, masz juz wlasne mieszkanie/dom) miesiac w miesiac? nie wydaje mi sie... jedynym rozwiazaniem jest rozsadne inwestowanie wygranych w cos co bedzie zabezpieczeniem/zarobkiem na przyszlosc. bez tego predzej czy pozniej nie bedziesz w stanie utrzymac sie z samej gry
|
|
|
|
|
Dołączył: Jul 2007
Posty: 1,764
Pooh-Bah
|
|
Pooh-Bah
Dołączył: Jul 2007
Posty: 1,764 |
włączając się do dyskusji mogę stwierdzić,że bukmacherka to taka sama praca jak inna i wymaga takiego samego poświęcenia i przede wszystkim organizacji czasowej jak prowadzenie własnej firmy.I tu i tu człowiek ciągle jest "w pracy". gram już ósmy rok,tak więc przeszedłem wszystkie możliwe etapy w obstawianiu.żeby pewne rzeczy zrozumieć trzeba najpierw przegrać trochę pieniędzy i nabrać doświadczenia.A co do życia z samej bukmacherki to oczywiście jest to możliwe,ale uważam, że stałą normalną pracę też trzeba mieć,niezależnie od tego ile się wygrywa i ma na koncie
|
|
|
Link skopiowany do schowka
|
|